Zakładam sukienkę, tę nową, granatową. Do niewielkiej, jasnej torebki chowam kilka drobiazgów. Ostatni raz pociągam rzęsy maskarą, usta delikatną szminką. Palcami przeczesuję wilgotne jeszcze włosy.
Już czas. I wychodzę z domu pełna entuzjazmu i
nie-zdrowego podekscytowania. I ten stan utrzymuje się przez kilkanaście kolejnych minut, a później... umiera, gdy tylko pojawia się cisza.
Miało się udać.
Uśmiechnij się, znajdziemy idealne. Cieszę się, że jesteś.
"chowam kilka drobiazgów" - aż się uśmiechnąłem czytając to.
OdpowiedzUsuńZgadzam się. Nie można się poddawać w drodze do celu, bo czas i tak upłynie :) Także trzymaj się i cierpliwości! :)
OdpowiedzUsuńwszystko pójdzie po myśli :)
OdpowiedzUsuń