5 stycznia 2018

Trening Dobrej Myśli IV, część pierwsza.

Lubię te wieczory. Te z filmem, książką, muzyką, której nie słucha się na co dzień. Chwila oddechu po dniu niewymownie długim i odpoczynek w zgiełku, zatrzymanie w biegu, cisza w morzu dźwięków, które co dnia wygrywają zawiłe melodie. Coraz więcej kawy, mniej czasu na wszystko i obowiązków więcej. Rezygnacja z tego, co nie wymaga realizacji na wczoraj i magiczne trzy tygodnie. Nie byłam nigdy optymistką, wręcz przeciwnie. Ale siedzę z kawą przy stole, przy oknie, przez które do pokoju wkradają się promienie słońca bardziej wiosennego niżeli zimowego. Myślę sobie, że nie trzeba nam przecież postanowień ani podsumowań, złudnych nadziei i obietnic bez pokrycia. Dobre myśli przyciągają dobre zdarzenia. Kolejny powód ku temu, by choć raz w miesiącu szukać kolejnych z nich, a kiedyś może, choć przecież nie lubię tego robić, moc do nich wrócić. Brakowało mi tej serii w ubiegłym roku.

/ co u Was słychać, Kochani?