21 października 2012

Versatile Blogger Award.

Zachęcona przez Luthien postanowiłam wziąć udział w pewnej zabawie blogowej, polegającej na wyjawieniu Wam siedmiu rzeczy, o których (być może) nie wiecie. Myślę, że ta zabawa jest dobrym postem na przywitanie Was w nowej, mniej-emocjonalnej, odsłonie Ostatniej Melodii. 


Zasady: 
- nominuj 15 blogów do wyróżnienia
- poinformuj wybrańców o wyróżnieniu
- zdradź siedem faktów o sobie
- podziękuj za nominację
- zawieś nagrodę na swoim blogu


Kiedy byłam dzieckiem, spędzałam mnóstwo czasu nad  blokiem rysunkowym. Wzorując się na różnych fotografiach w książkach, czy choćby kolorowankach – z całej siły próbowałam nauczyć się rysować. Nad łóżkiem miałam powieszony szkic, przed laty wykonany przez mojego ojca. Opanowania tej sztuki zazdrościłam mu na tyle, że potrafiłam rzucać wszystkimi przedmiotami, które miałam pod ręką, kiedy coś mi nie wychodziło. Mimo usilnych starań i długich treningów… do dzisiaj nie umiem rysować nie mając przed sobą wzoru. 


Za to później, chyba po prostu z miłości do obrazów – zaczęłam robić zdjęcia. Kiedy w gimnazjum dostałam swój pierwszy aparat, przez długie miesiące nie mogłam się z nim rozstać. Zabierałam go wszędzie i fotografowałam wszystko po kolei. Ludzi, zwierzęta, przyrodę, przedmioty… I to mi poniekąd zostało. Choć ze względu na dużo mniejszą ilość wolnego czasu niż wtedy nie wychodzę codziennie na spacer i nie zatrzymuję się za każdym razem, kiedy coś mnie zaciekawi – dalej obserwuję ludzi, zwracam uwagę na to, co mnie otacza. Tyle, że dzisiaj zamiast robić zdjęcia czy rysować, po prostu zamykam to w słowach. 
Nienawidzę kawy. Za wyjątkiem tej ze Starbucks'a, od której mogłabym się uzależnić, gdybym tylko miała ten sklep pod ręką. Poza tym, że parzą dobrą kawę - mają świetny klimat. Idąc miastem, wśród tłumu ludzi, którzy bez przerwy gdzieś pędzą, kiedy wchodzisz do kawiarni naprawdę masz wrażenie, że czas na chwilę się zatrzymał. Każdy czasem musi się zatrzymać.




No i właśnie… książki. To nic nowego i pewnie nic nadzwyczajnego, ale – owszem, czytam. W autobusach, pociągach, na przystankach, w kawiarni… Gdzie tylko się da. Dramaty, romanse, ostatnio nawet thrillery. Obojętnie co, byleby czytać. Mam jedynie taki zwyczaj oceniania książki po okładce. I jeśli ta mnie nie urzeknie, nikłe szansę, że zajrzę do środka. I pewnie na przekór samej sobie – odrzucam książki napisane przez polaków. Jestem świadoma tego, że pewnie wiele tracę, ale ilekroć staram się przekonać… po prostu nie mogę.

Kolejną moją obsesją są… tak, drodzy państwo – BUTY! Mam ich w szafie od cholery i trochę, a mimo to wciąż mogłabym kupować nowe. Buty, książki i lakiery do paznokcie to trzy rzeczy, na które nigdy nie jest mi szkoda pieniędzy. (a wierzcie mi, że jestem skąpa)
Najwięcej mam szpilek, choć znalazłyby się ze dwie, czy trzy pary normalnych obcasów i jedna para płaskich (tak, poważnie, tylko jedna). Tak czy siak, bez względu na to, ile ich mam, kiedy szykuje się jakieś wyjście – nigdy nie mam co założyć. Ach, kobiety… ;)








Lubię sukienki. Te ładne, krótkie, absolutnie dziewczęce. Czasem na złość samej sobie zakładam je, chociaż pogoda niekoniecznie na to pozwala, przez co w efekcie marznę, wracając do domu późnym wieczorem. Ale czasem po prostu nie mogę się powstrzymać. I lubię swoje nogi. To moja ulubiona część ciała, przez co pozwalam sobie na te sukienki naprawdę często.






Tatuaże! Zwłaszcza te pisane. To moja kolejna obsesja, nad którą staram się panować, jak tylko mogę, żeby w przyszłości nie wyglądać jak Zombie Boy. Wyobrażacie sobie ekonomistkę z rękawami? ;D Nie no, tych akurat nie lubię. Są mało kobiece, a ja naprawdę lubię czuć się kobietą. W każdym razie te małe, subtelne i całkowicie-prywatne, z przesłaniem, które nie wszyscy znają i nie wszyscy rozumieją (im mniej tym lepiej) – ubóstwiam. <3

No i tak, duże miasta. To nic nowego, ale nie byłabym sobą, gdybym nie wspomniała o moim cudownym, kochanym, wymarzonym na przyszłość Berlinie. Bo (tu kolejna ciekawostka) – jestem człowiekiem całkowicie opierającym się procesowi anty-germanizacji. Byłam dwujęzycznym dzieckiem. Dorastając gdzieś zgubiłam zamiłowanie do tego języka, ale z czasem zaczęło ono wracać i „szprechanie” jest u mnie na porządku dziennym. A Berlin… tak sobie myślę, że do trzech razy sztuka – za trzecim razem po prostu nie wrócę.




Nie nominuję nikogo konkretnego. Zapraszam Was wszystkie do zabawy :)

/ wszystkie zdjęcia użyte w poście 
pochodzą z we<3it.com 

173 komentarze :

  1. W kilku rzeczach podobne jesteśmy:) To miło dowiedzieć się o Tobie czegoś nowego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A w których? :)
      No, tak sobie właśnie pomyślałam, że zamiast marudzić i rozwodzić się nad sferą emocjonalną, przydałoby się napisać coś innego. :)

      Usuń
    2. Też duuuuuuużo czytam, uwielbiam buty, sukienki i duże miasta :D

      Fajna taka odmiana, aż sama o tym pomyślę ;>

      Usuń
    3. Fajna, owszem. Ja chyba jej potrzebuję. Muszę się zamknąć w sobie na chwile, żeby nauczyć się od nowa żyć z samą sobą.

      Usuń
    4. Zamknąć w sobie? A nie ze sobą rozmawiać?

      Usuń
    5. Nie, już mam dość. Chwila izolacji jest potrzebna, żeby później porozmawiać bez emocji. Ja ze swoimi muszę zrobić porządek.

      Usuń
    6. W takim razie życzę Ci powodzenia. Bo ja choćbym chciała - rozmawiać ze sobą nie umiem.

      Usuń
    7. Mnie do tej pory nie udawało się przestać...

      Usuń
    8. Myślę, że żadna z tych rzeczy nie jest gorsza. To zależy o co nam chodzi...

      Usuń
    9. Chciałabym umieć ze sobą rozmawiać. Bo ten pozorny "święty spokój" od siebie nie jest fajny. Bo sama nie wiem czego chcę, co czuję, co zrobię. Takie uczuciowe życie z dnia na dzień.

      Usuń
    10. Ale wiesz, rozmowy z samą sobą też bywają męczące. Tutaj też pojawiają się pytania, chciałabyś wiedzieć, być pewną co czujesz. A człowiek nie może być tego pewnym na sto procent...

      Usuń
  2. Kochana, oszukujesz, bo większość z tych rzeczy wiedziałam :P
    Nagłówek <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno się mówi ;D
      Wiem, Ty też jesteś w nim zakochana <3

      Usuń
    2. Pff, ja poproszę bardziej pikantne szczególiki ;d
      zauroczył mnie <3

      Usuń
    3. Jestem otwarta na propozycje postów ;D
      Mnie też. Cały dzień się na niego wczoraj gapiłam. A później nie mogłam go ustawić. Cholera mnie brała w nocy już.

      Usuń
    4. Opowiedz o Twojej przygodzie z "muzyką" :D Albo o podróży do mnie, haha ;d

      Usuń
    5. Przecież ja nic nie mówię... :P

      Usuń
    6. Ewentualnie opuszczam moje ciężkie paluchy na biedne klawiszki, ale to też rzadko;p

      Usuń
    7. Ewentualnie plujesz herbatą. Wiem ;D

      Usuń
    8. Tobie? Dość często nawet ;D

      Usuń
  3. Ja też nienawidzę kawy, no chyba że jest to kawa zbożowa, wtedy czasem się skuszę. Książki uwielbiam, w sukienkach nie paraduję, dużych miast nie znoszę do reszty mam stosunek ambiwalentny :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak sukienek zdzierżę, ale te wielkie miasta... nie dogadamy się ;D

      Usuń
    2. Dawno temu był taki program, który prowadził pewien staruszek. Pokazywał jak namalować obrazek... W tamtym czasie tak spodobały mi się te jego nauki, że sama coś tam zaczęłam rysować. Oczywiście kredkami, bo nie miałam takich przyborów jak ów pan...

      Usuń
    3. Pamiętam! Mój ojciec, niespełniony plastyk, go oglądał. A ja coraz bardziej popadałam w depresję.

      Usuń
    4. Szkoda, że teraz nie ma takich programów. Może jakieś nowe talenty by się objawiły w naszej Polsce:D.
      Dlaczego popadałaś w depresję?

      Usuń
    5. Myślę, że w Polsce jest dużo talentów, tylko ich nie pokazują na taką skalę. Wolą się skupić na muzykach, czy tancerzach... A szkoda, bo to nie wszystko.
      Bo mi nie wychodziło. ;D

      Usuń
    6. Racja, teraz tworzy się programy taneczne, muzyczne no i jest ten "Mam talent", ale tam się raczej malarze czy rysownicy nie pchają... a szkoda.

      Usuń
    7. Wielka. Miło byłoby zobaczyć jakąś odmianę. W mediach pokazują w większości w kółko jedno i to samo, zwłaszcza w telewizji...

      Usuń
    8. Może wyślemy petycję do telewizji publicznej o przywrócenie tego programu z dziadkiem i żeby zamiast tych głupich Bitw na głosy powstawały ciekawe programy o rękodziele?:)

      Usuń
    9. Tak! To ja zacznę... "Szanowna, ogłupiająca telewizjo" ;D

      Usuń
  4. Kurczę, ale się tych łańcuszków teraz narobiło ;P Kurczę, ale uparte dziecko z Ciebie było! I jak? Nauczyłaś się rysować, czy jednak porozwalałaś wszystko i nic z tego nie wyszło? Także uwielbiam fotografię, aparat dostałam gdzieś tak w liceum i też nie mogłam się z nim rozstać. Ale teraz, jak te technologie poszły do przodu i aparat w telefonie jest niemalże tak samo dobry jak moja cyfrówka, więc głównie z telefonem łażę. Co jak co, ale mniejszy jest i wygodniejszy... a i tak zawsze muszę być pod telefonem. No, ale... może się pochwalisz swoimi zdjęciami? I rysunkami, jeśli rysujesz ;P Hm... jeszcze nigdy nie byłam w Starbucks'ie. Nie jestem człowiekiem na czasie... ale podzielam miłość do książek :) Odrzucasz polskie? A ja bardzo lubię polską fantastykę. Jeśli chodzi o buty i ciuchy, to mało ciekawy dla mnie temat, ale też marzy mi się tatuaż. Od kilku lat myślę nad symbolem nieskończoności na nadgarstku. Nie cierpię dużych miast. Grrr.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. One zawsze gdzieś krążą. ;)
      Strasznie! I do dzisiaj mi ta upartość została. Jak mi na czymś zależy to potrafię walczyć o to jak lwica, do samego końca ;). A czy się nauczyłam? No cóż... Z talentem plastycznym człowiek się rodzi, później się go tylko kształtuje. Ja nie zostałam w niego wyposażona. Może nie jestem takim beztalenciem jak moja rodzicielka, ale... nic ponad to. Nie wyobrażam sobie robić zdjęć telefonem! Boże, to takie... takie... zabójstwo dla fotografii. Ja wiem, zgadzam się, że te aparaty są dobre, ale aparat to ma być aparat. Poza tym mój telefon... nie pochwali się dobrym aparatem. ;D Myślałam już, czy nie wstawić zdjęć na bloga. Znajdę kilka takich, które się nadają. Zobaczymy. :)
      Co Cię powstrzymuje przed zrobieniem tatuażu? :)

      Usuń
    2. No to mamy coś wspólnego ;P Też niezwykle uparty ze mnie człowiek ;P

      E tam, ja jestem zdania, że można się wszystkiego nauczyć, nawet jeśli się jest beztalenciem. Wymaga to o wiele więcej pracy, ale możliwe jest. No i może nie będzie w tym takiej finezji i będzie to takie bardziej schematyczne, ale lepsze coś, niż nic :)

      Nie zabójstwo, tylko fotografia alternatywna. A telefony - nawet te starszawe - robią naprawdę świetne zdjęcia. Tutaj masz jedno takie, które zrobiłam starym Szajsungiem: http://3.bp.blogspot.com/-L4Y_cCiNWOc/T3hAKLn3wpI/AAAAAAAACk8/pVZVgnOjd3o/s1600/x5.PNG :)

      Z przyjemnością bym pooglądała te Twoje dzieła :)

      A jakoś tak... nie jestem pewna, czy później mi się ten tatuaż nie znudzi...

      Usuń
    3. Właściwie to może i racja, ale z drugiej strony, mnie widocznie (jak już dorosłam) nie zależało aż tak, żeby się jakoś specjalnie uczyć. Ograniczyłam się do innych rodzajów "sztuki" ;D

      Ło w cholerę, to dzieło telefonu? To może przestanę narzekać na "Szajsunga" (dobre określenie) ;D

      Dlatego też do mnie dużo bardziej przemawiają napisy, niż obrazki. Jakiś kwiatek, czy inny motylek znudziłby mi się na pewno, nawet gdyby był ładnie wykonany, a napis... jeśli ma wartość dla osoby, która go nosi - to już inna sprawa. Poza tym, każdy tatuaż, bez względu na to co przedstawia, powinien być przemyślany. Ja od sześciu lat upieram się przy jednym wzorze, więc tu możliwe, że za kolejne sześć czy sześćdziesiąt mi się nie znudzi (nie tak, żeby żałować). Zakładając, że go kiedyś zrobię.

      Usuń
    4. Hehehe ;D Sztuka, to pojęcie względne ;D

      To był chyba Szajsung D900... coś tak... stary, ale jary. Był. Dopóki się nie rozwalił w proch i pył ;D

      Racja, przesłanie słowne na pewno się tak szybko nie znudzi. Ale ja miałam bardziej na myśli takie znudzenie w sensie, że w ogóle przestanie mi się podobać takie tatuowanie ciała. Za mną też tak sporo lat chodzi motyw nieskończoności... za uchem, albo nadgarstkiem.

      Usuń
    5. Oj, dobra ;D

      Ja w tej chwili trzymam się avili, która do zdjęć się nie nadaje. ;D

      Dlatego ja stawiam na subtelne tatuaże, które nie rzucają się w oczy. Nie rozumiem na przykład kobiet, które robią sobie rękawy...

      Usuń
  5. Prawie w całości sobie Ciebie wyobraziłam :D
    A masz już jakieś tatuaże? ;>
    Brałam udział w tej zabawie na moim starym blogu ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taak? :)
      Mam, jeden. :)
      Też już brałam w niej udział, ale to było dawno temu, a w dodatku pisałam zupełnie co innego. :)

      Usuń
    2. No tak :D Szpilki, sukienka, pomalowane paznokcie, tatuaż - fajny zestaw ;)
      Taki delikatny? Jakiś napis? ;>

      Usuń
    3. Kobiecy, o to właśnie chodzi. :)
      Jest mniej subtelny niż ten na zdjęciu w poście, pewnie zważywszy na to, że jest trzykrotnie od niego większy. Ale mimo wszystko jest delikatny i owszem, napis. :)

      Usuń
    4. Uwielbiam taki "look", a sama jakoś z niego często rezygnuję na rzecz wygody...
      Też na przegubie?

      Usuń
    5. Wszystko da się jakoś ze sobą pogodzić. Ja na przykład czuję się dużo lepiej i dużo wygodniej w tunice i rajstopach niż w jeansach. (nienawidzę ich!)
      Na górze kręgosłupa, na szerokość karku.

      Usuń
    6. Ja wolę, gdy jest mi ciepło, więc zakładam spodnie, a szpilki noszę, ale nie na uczelnię, bo po całym dniu nogi i kręgosłup miałabym do wymiany :P
      Oo, świetne miejsce :) Lubię takie tatuaże, ale u kogoś :D U siebie nie chcę :P

      Usuń
    7. Mój kręgosłup już i tak jest do wymiany, więc co mi za różnica ;D
      Są takie, które mnie również podobają się u kogoś. Ale są też takie, które ja sama chciałabym zrobić w przyszłości :)

      Usuń
    8. Ale powiem Ci, że mnie zainspirowałaś, ubrałam dzisiaj tunikę, leginsy i obcasy ;D
      Ja się boję igieł, więc tatuaże na moim ciele odpadają :P

      Usuń
    9. Naprawdę? Super! Cieszę się, że na coś się przydałam :)
      A ja je za to uwielbiam. Wszelkie pobrania krwi, zastrzyki, wenflony... więc tatuaż to czysta przyjemność. Chociaż z drugiej strony - ja muszę na wszystko patrzeć, a na kręgosłupie niestety nie miałam jak zobaczyć, co się tam dzieje ;)

      Usuń
    10. Naprawdę :D A dziś byłam w spódnicy! ^^
      Yyy...zaczynasz mnie przerażać ;p

      Usuń
    11. Brawo! Jestem z Ciebie dumna! :)
      Czemu? ;D

      Usuń
    12. Ja z siebie też :D
      Bo uwielbiasz igły! ;p

      Usuń
    13. A dziś? :)
      Myślałam kiedyś o byciu pielęgniarką. Ostatecznie stwierdziłam, że pozabijałabym pacjentów, bo jestem zbyt nerwowa. Za to piercing jest ciekawy ;D

      Usuń
  6. Kiedyś to nawet kupiłam sobie książkę o rysowaniu tak bardzo chciałam nauczyć się rysować - ale nie umiem do tej pory. Książki też uwielbiam <3 Szpilki i buty na obcasie podobają mi się u kogoś. Sama posiadam jedną parę na obcasie i jedną szpilek, które i tak nosi moja koleżanka a ja nie miałam ich ubranych ani razu. Co do zdjęć mogłabym powiedzieć to samo - ale nie wychodzi mi to zbyt dobrze. 1/100 może wyjdzie godne uwagi :D Na sukienki jestem za gruba moim zdaniem i mam ich trzy ale ubieram tylko na takie okazje kiedy czarne spodnie i biała bluzka to nie odpowiedni strój ;D A tatuażami jaram się, jaram niesamowicie ! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też nie mam figury do sukienek, ale to nie powstrzymuje mnie przed ich noszeniem. Lubię pokazywać nogi ;D
      Ostatnio, pod dłuższym czasie nie noszenia szpilek znów się na nie przerzuciłam i tak nagle zaczęłam się zastanawiać, jak ja mogłam chodzić w czymkolwiek innym. Nie umiem odpowiedzieć sobie na to pytanie ;)
      A zdjęcia... nad niektórymi faktycznie trzeba popracować. Miałam kiedyś okazję zamknąć się w studiu fotograficznym z fachowymi modelkami, na całe 12 godzin. To niesamowite doświadczenie.
      A tatuaże - wiem, wiem. ;D

      Usuń
    2. A ja chciałabym na taką sesję, ale żeby ktoś mi robił zdjęcia :D
      Ja w szpilkach się nie czuję, nie umiem chodzić. Mam koturny, w nich jako tako sobie radzę.

      Usuń
    3. Możemy się dogadać ;D
      Ja za to nie czuję się w koturnach. Po godzinie bolą mnie w nich nogi tak samo, jak po dwudziestu na szpilkach.

      Usuń
    4. Tylko ja strasznie niefotogeniczna jestem stwierdziłam ostatnio. Ale lubię jak mi ktoś robi zdjęcia. Sama nie wiem dlaczego. A zazwyczaj większość z nich nadaje się do wyrzucenia :D
      Ja akurat ogarnęłam chodzenie w tych butach więc w nich akurat dobrze się czuje.

      Usuń
    5. Fotogeniczna, czy nie... To wszystko zależy od fotografa i atmosfery, jaka panuje przy robieniu tych zdjęć. Oglądałam niedawno zdjęcia sprzed roku, które robiłyśmy w studiu z koleżanką. Część z nich robiłam ja, część ktoś inny. Jest między nimi zasadnicza różnica, ze mną lepiej się dogadywała, są dużo lepsze. Nie mówię, że technicznie. Ale kiedy modelka nie potrafi się porozumieć z fotografem to każdy pomysł można wyrzucić do kosza.
      Miałam w życiu jedną parę koturnów. Wyrzuciłam je ostatnio, nie założywszy ani razu ^^.

      Usuń
    6. Może mój fotograf nie przykłada się do robienia zdjęć? Kto wie. Ja tam zawsze się staram żeby robione zdjęcia przeze mnie były jak najlepsze. Ale właściwie porozumieć się z fotografem to też ważne.
      Ja kupiłam na początku lata a pod koniec sierpnia zaczęłam w nich chodzić i czułam się dość dobrze. Więc są to jedyne wysokie buty jakie do siebie dopuszczam :D

      Usuń
    7. Jest najważniejsze. Robienie zdjęć ludziom jest skomplikowane. Tu potrzeba czegoś więcej niż sprzętu.
      Ale nuudno. ;D

      Usuń
    8. Zdecydowanie, trzeba mieć to coś.
      Nom nudno :D Ale za to mam trampki w kilu kolorach :D

      Usuń
    9. Jak byłam w gimnazjum, kolega mi kiedyś powiedział, że najbardziej jestem w szkole znana z kolorowych trampek. Różowych najczęściej ;D

      Usuń
    10. Ja mam czarne, fioletowe i zielone :D Miałam szare ale mi się zepsuły. Poluję na czerwone :D

      Usuń
    11. Fioletowe i zielone - nie. Czerwone - jak najbardziej! ;D

      Usuń
    12. Ja bardzo lubię te fioletowe, a zielone nie są takie czysto zielone :D Takie... inne :D A czerwone, noo <3

      Usuń
    13. Widziałam ostatnio faceta w czarownych. W sumie... on miał wszystko czerwone... Wyglądał jak idiota ^^

      Usuń
    14. Nie no ^^ Wszystko czerwone to przesada :D Mi to się podoba jak do czerwonych trampek jest jakaś tam czerwona koszula w kratkę albo koszulka i jeasny :D

      Usuń
    15. Do czerwonej koszuli ok, lubię takie dobieranie kolorów. W zależności od tego, co ma się na sobie, czasem fajnie wygląda też, kiedy buty są jedyną częścią stroju, która jest naprawę wyrazista.

      Usuń
    16. W takiej sytuacji to zawsze podobały mi się kolorowe szpilki <3 Pamiętam jak moja ciocia ubrała się cała na czarno i ubrała do tego turkusowe szpilki myślałam, że to będzie wyglądało okropnie, ale wyglądała na prawdę super.

      Usuń
    17. No tak, to też świetnie wygląda. Ja w ogóle uwielbiam czarne ubrania, stawiam do nich na czerwień. Buty, paznokcie, kolczyki, czy jakiś inny dodatek. :)

      Usuń
    18. Ja kocham swoje czerwone spodnie <3 :D Do nich czarny sweterek i baleriny + czerwone kolczyki :D

      Usuń
    19. Nie założyłabym czerwonych spodni. ;D

      Usuń
    20. A mi się od zawsze podobały :D

      Usuń
    21. Czasem wyglądają nieźle, ale ja bym ich raczej nie założyła, mimo wszystko. ;D

      Usuń
    22. Ja myślałam, że nie będę wyglądać za dobrze jednak stwierdzam, że wcale nie jest tak źle :D

      Usuń
    23. No i najważniejsze, żebyś się w tym dobrze czuła :)

      Usuń
  7. Też kiedyś wiele rysowałam. Jeszcze w wieku 15 lat nie rozstawałam sie ze szkicownikiem. Teraz wolę pisać własne opowiadania, głównie do szuflady i publikuje jedno, ale to ff ;)
    Kawy też nie lubię, ale ostatnio pije ja na siłe, głównie przez to, że borykam się z bezsennością, a trzeba jakoś wytrwać w szkole te 8-10 godzin.
    Butów kupowac nie lubie, ale sukienki - owszem ;) I duże miasta również kocham, chociaz ostatnio nie mam czasu na ich odwiedzanie ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. FF? O czym? Albo może raczej: o kim? Ja też wolę pisać, zdecydowanie. Nie roztaję się z zeszytem, w którym jest mnóstwo zapisanych fragmentów. I również piszę do szuflady, od zawsze. Teraz zaczęłam publikować. Zobaczymy, co mi z tego wyjdzie.
      Ja również borykam się z bezsennością, ale kawy i tak nie tykam. Wiesz, że ona przyczynia się do bezsenności? Tak samo jak tabletki, które mają ponoć z niej leczyć.
      Ja na ogół w ogóle nie lubię zakupów. Ale jeśli mam czas, i pieniądze - chodzę na nie. To świetny zabijacz czasu ;)

      Usuń
    2. Mój temat przewodni, czyli Harry Potter :) znaczy się, ściślej rzecz biorąc to stworzyłam sobie postać autorską - siostrę Harry‘ego i piszę tak jakby od piątej części, wszystko widziane jej oczami :)
      Myślę też o publikacji swojego autorskiego opowiadania o niewidomym studencie anglistyki, ale póki co dwa blogi w zupełności mi wystarczają :) i też mam swój taki specjalny zeszyt^^
      Wiem, ale na szczęście piję ją tylko rano, a leków nie biorę, ze względu na kłopoty zdrowotne.
      Ja z zakupów to kocham kupować jedynie T-shirty, ale nic więcej. Może to dlatego, że jeszcze nie do końca żyję w zgodzie z własnym ciałem...

      Usuń
    3. Nie czytałam piątej części Harrego, aktualnie jestem na czwartej ;)
      Niewidomy student to ciekawy pomysł, ale może faktycznie co za dużo to nie zdrowo i wypadałoby się skupić najpierw na jednym.
      Ja też nie do końca się z nim godzę, dlatego też nie lubię kupować ubrań. Ale buty owszem, lubię swoje nogi. ;)

      Usuń
    4. Czwarta część jest spoko, ale moimi faworytami są części : piąta, szósta i siódma. Także akcja mojego opowiadania też będzie się toczyć przez 3 lata, ale mam nadzieję, że skończę tego bloga, bo bardzo polubiłam takie tworzenie :)
      A Ty o czym piszesz?
      Ja to póki co nie toczę wojny tylko z własną twarzą, uszami i włosami :)

      Usuń
    5. Jak przeczytam dalej to Ci powiem, co o nich myślę. Nawet filmów nie widziałam ;)
      O czym? Hm.. chyba nie umiem odpisać tego w dwóch słowach. O samotności, o miłości, o przeszłości wkradającej się w teraźniejszość. Tak, to chyba dobre określenia...
      Lubisz swoją twarz? Łał. Ja swojej akurat nie cierpię. Włosów też ostatnio nie lubię, nie możemy się dogadać ;D

      Usuń
    6. Nie ma sprawy, filmy są nawet fajne, aktorzy w większości świetnie dobrani, ale jednak film to film, bardzo dużo niektórych wątków brakuje.
      To takie życiowe opowiadanie tworzysz :) nie powiem, też lubię takowe czytać, zwłaszcza z happy endami :)
      A no lubię, mimo że przez moje kłopoty z wagą jest trochę okraglutka (bez przesady, no ale jednak), to żyję z nią w wielkiej przyjaźni. A z moimi włosami to na początku musiałam się oswoić, bo mam je naturalnie kręcone, są potwornie nieokiełznane :)
      Trochę się tylko o nie martwię, bo ostatnio zaczęły mi one bardzo wypadać, a nie wiem czy to po prostu skutek jesieni, czy znów pogorszyła mi się sytuacja zdrowotna.

      Usuń
    7. Owszem. A jednak ja mam to do siebie, że przy większości książek, na podstawie których zostały nakręcone filmy, zaczynam właśnie od ekranizacji. Dopiero później biorę się za książki.
      Więc zapraszam do czytania. :)
      Mnie też strasznie wypadają włosy. Ale u mnie to raczej efekt ich rozjaśniania, przy którym strasznie ucierpiały, przez co niestety musiałam je obciąć. Ale... "to tylko włosy, odrosną", jak to zawsze mówi moja mama :)
      Moja twarz też ma za dużo zaokrągleń, dlatego jej nie lubię.

      Usuń
    8. Ja tak robię z lekturami. Zwłaszcza tymi ciezszymi. Już ściągnęłam sobie Potop i Lalkę :)
      Ja właśnie dlatego boję się podjąć zabiegu rozjasniania. Dużo włosów i tak mi wypadało przez niedożywienie, więc nawet farb nie biorę do ręki tylko raz w miesiącu traktuję się henną i cieszę się jasniejszymi (tj. pseudo rubinowymi) refleksami :)

      Usuń
    9. Nie przebrnęłam przez te książki. ;D
      Jeśli zrobisz to umiejętnie - nie powinno być tak tragicznie. Chociaż rozjaśnienie włosów to nie jest taka prosta sprawa i wypadałoby jednak iść z tym do fryzjera. Ale ja ponoć jestem odważna, bo zajmuję się swoimi włosami sama. Obcinam, farbuję, rozjaśniam... Powiedzmy, że przez siedem lat nabrałam wprawy ;)

      Usuń
    10. Mnie póki co wystarczy podciecie końcówek ;)
      Ale końcówki, nie 10 cm :) Refleksy mi w pełni póki co wystarczają, zwłaszcza że w małej ilości kolorów jest mi do twarzy :)

      Usuń
    11. Ja ostatnio obcięłam stanowczo za dużo. Niemniej jednak zdrowiej wyglądają, więc staram się właśnie na tym skupiać :)

      Usuń
    12. Ja nie mogę podcinać zbyt dużo, bo jak powiedzmy zetnę je do ramion, to skręca mi się tak, że na długość będą może troszkę poza brodę. A mi w półdługich włosach niezbyt do twarzy i też są one strasznie uciążliwe :)
      A zdrowo wygladajace włosy to podstawa ;)

      Usuń
    13. Aż tak się kręcą? Nie denerwuje Cię to? ;D

      Usuń
    14. Jedyne co mnie denerwuje to pytania innych czy mam trwałą :)
      Nie mam co prawda afro bo są już dłuższe, co za tym idzie, cięższe, ale ładnie się kręcą w mocne sprężyny :)

      Usuń
    15. Lubię takie włosy, ale osobiście chyba bym z nimi zwariowała. ;D

      Usuń
    16. No cóż, cierpliwość to trzeba do nich mieć (zwłaszcza z samego rana po wstaniu z łóżka :)), przyznam, ale jak potrafi się je poskromić to nie ma większego problemu :)

      Usuń
    17. Gdyby moje włosy się tak kręciły to pewnie... ogoliłabym się na łyso. ;D
      Po złamaniu trzydziestu szczotek, oczywiście. ;D

      Usuń
    18. Dlatego ja używam szerokiego grzebienia :)
      Poza tym nie rozczesuję włosów na co dzień, wystarczy w trakcie samego mycia i po umyciu przed nałożeniem kosmetyku, a tak to tylko góra je palcami przeczesuję :) a jako że myję je co dwa dni, to kołtunów też wielkich nie ma :)

      Usuń
    19. Ło boziu. Ja ze swoją szopą sobie nie radzę, chociaż nie są to loki, a co dopiero przy sprężynkach...

      Usuń
  8. Ja nawet porządnego kościotrupa nie potrafię narysować... więc XD wychodzi mi raczej jak jakaś figura matematyczna. Ja kocham Kraków, chociaż w nim nie mieszkam, to ubóstwiam. Odnośnie kawy - też jej nie znoszę, ale za tą ze Starbucksa dałabym się pokroić! :D Sukienki? Kiedyś nienawidziłam. A teraz ubóstwiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja, żeby cokolwiek narysować to muszę mieć nastrój. Tak "od ręki" się nie da. Z resztą i tak dzieło sztuki mi z tego nie wyjdzie, no nie przesadzajmy.. ;)
      A sukienki - też do nich dojrzewałam. :)

      Usuń
    2. To jest tak samo jak z pisaniem - ot tak się nie da zabrać, trzeba się odpowiednio nastroić ;)

      Usuń
    3. O, no właśnie. Dokładnie tak! :)

      Usuń
    4. Co do sukienek, to kiedyś gustowałam bardziej w sportowych rzeczach, za dużych bluzach, bluzkach... A wraz z wiekiem to przeszło w chęć wystrojenia sie, pokazania tego i owego, nawet jeśli wkładam tylko obcisłe spodnie, które z żakietem i baletkami już inaczej wyglądają. A jak sukienkę włożę - szał ciał ;)

      Usuń
    5. Mnie nadal zdarza się zakładać bluzy, rezygnować ze szpilek.. To wszystko zależy od tego, jak danego dnia czuję się z samą sobą, jaki mam humor, jakie nastawienie... Tak czy siak - mimo wszystko zazwyczaj wybieram jednak całkiem kobiece stroje :)

      Usuń
    6. Nie no, pewnie, ja też czasem zakładam bluzy i coś sportowego, najczęściej wtedy kiedy wstaję rano, wyglądam jak siedem nieszczęść i nie mam ochoty na nic :D Ale od czasu do czasu, czemu nie? :D

      Usuń
    7. Od czasu do czasu wszystko jest dozwolone ;D

      Usuń
    8. Wiadomo :D

      Ja właśnie wkreciłam się w szukanie sukienek na studniówkę, bo mam sobie zamiar szyć... I oczopląsu dostaję.

      Usuń
    9. Jeszcze się na nic nie zdecydowałaś? :)

      Usuń
  9. Zaskoczyłaś mnie pewnymi rzeczami w tym poście. :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Serio? Czym na przykład? :)

      Usuń
    2. Tatuaże. I buty. Chcesz wiedzieć dlaczego?

      Usuń
    3. Głupio się pytasz, pewnie! ;)

      Usuń
  10. rysowanie, fotografia, buty (trampki - innych nie lubię) i tatuaże - można by rzec ze to nas łączy. jeśli chodzi o to ostatnie mam zamiar zrobić sobie rękaw no i chcę od uda przez cały lewy bok kończąc za uchem jeden megaw wielki tatuaż. *.* ach *.*

    owszem. moja nauka z j. niemieckiego w gimnazjum wygaldała mniej wiecej tak "ooo, dziusiaj sprawdzian z niemieckiego. Dawid, ma ściagi? *tutaj oczywiscie zawsze padała pozytywna odpwoiedź*" tak tez przeżyłam 3 lata niemieckiego umiejąc jedynie powiedzieć stacja paliw i jak się nazywam :d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no wiem, zaszalałam z tym niemieckim, mistrzostwo! po prostu, dogadam sie z każdym ^^ teraz na całe szczęscie mam ruski i jestem abrdzo zadowolona, bo w gim nie utworzyli niestety klasy z tym jeżykiem i byłąm skazana na niemiecki.

      wiem, wiem o co chodzi. :d mnie tak jarają tatuaże, że to bajka jest. chciałam zrobić sobie na 16 urodziny, ale niestety moi rodzice, choć najpierw siez godzili, nie pozwolili mi. (w planach miałam zaczęcie rękawa)

      Usuń
    2. miałaś roszerzony niemiecki? podziwiam Cię. :) jestem an takim profilu, dgzie prócz fizyki, biologi i chemii nie mam innego rozszerzonego, a bardzo bym chciała angielski mieć, no ale cóż... mam 2x w tyg korki z anglika (tzn. roszerzające) wiecnie bedzie tak źle.


      ja mniej więcej wiem co chcę. cchiałam zacząć od wężaa, no ale niestety moi rodzice stwierdzili, ze gdzie będę na takie coś pieniądze wydawać i powiedzieli, ze nie... no cóż. :)

      Usuń
    3. ja ogólnie jakos niemieckiego nie lubie, chyba przez to, że te słwoa jak widze to mnie przerażają i mam mózgrozjebany :d

      będę czekać! :d

      Usuń
    4. no niektóre są naprawdę... chore ;d
      zgadza sie.

      Usuń
    5. czytając Twój komentarz, zdałam sobie sprawę, że mam (tak to ujmę) tak samo...

      Usuń
  11. Berlin <3 Zabierz mnie ze sobą!
    O takim tatuażu, jak jest na obrazku marzę, ale jeszcze nie wiem, co tam miałoby się znaleźć ;)
    Z tym rysowaniem to tak moja mama ma - musi mieć wzór.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę bardzo, szykuj się powoli. ;D
      Też chciałam robić na nadgarstku, ale ostatecznie stwierdziłam, że dopóki jako-tako nie ustabilizuję się zawodowo - odpada. A co do treści... trzeba się nad tym poważnie zastanowić. Masa ludzi przerabia, bo ich pomysły okazują się nieprzemyślane.

      Usuń
  12. Tak podsumowując całość: musisz być bardzo kobieca i delikatna :) Zwiewne sukienki i szpilki nie pasują każdemu, ale Tobie najwyraźniej tak... nie powiem, troszkę zazdroszczę :D
    Co jest takiego szczególnego w kawie ze sławetnej sieci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Staram się, uwielbiam takie kobiety. Chociaż moja figura na przykład pozostawia wiele do życzenia, co nie przemawia jakoś szczególnie na rzecz moich kochanych sukienek ;D
      Szczerze mówiąc - nie wiem... Lubię kawiarnie. A ta sieciówka ma w sobie coś, co szczególnie do mnie przemawia.

      Usuń
    2. Nad figurą zawsze można popracować, a moim zdaniem liczy się przede wszystkim nutka wdzięku. Jeśli ją masz, to więcej niż połowa sukcesu :)
      Rany... mówisz dokładnie jak moja mama mieszkająca w USA od piętnastu lat :D

      Usuń
    3. Nie jestem raczej typem kobiety, która spędza pół życia na diecie, w związku z czym... jakoś siebie zaakceptowałam. Chociaż nie - jestem na diecie, cud. Jem co chcę i czekam na cud ;D
      Masz mamę w USA?! Nie chciałaby mnie zaprosić do siebie? ;D

      Usuń
    4. Ja też nie stosuję specjalnej diety - po prostu unikam tłustego i słodkiego jedzenia. Idealnie nie jest, ale do tragedii też daleko :P
      Zapytam, odpowiada Ci Chicago? :D

      Usuń
    5. Ja też się staram. Tłustego nie jadam, a ze słodkim nie do końca mi wychodzi. Ale się staram ;D
      Odpowiada! ;D

      Usuń
    6. Och, gdybyś wiedziała, jak kocham czekoladę! Normalnie zakazany owoc xD

      Usuń
    7. A ja właśnie niekoniecznie. Czasem nachodzi mnie na nią ochota, ale nie pałam do niej wielką miłością ;D

      Usuń
  13. Nie przepadam za zabawami takimi, bo jeśli ktoś chce kogoś poznać, zrobi to czytając jego posty, jak nie, to tą notkę pominie po prostu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rozumiem, i nie namawiam. Ja też wolę poznawać ludzi w inny sposób, ale ciekawostki czasem też są... ciekawe ;)

      Usuń
  14. A mi rysowanie czy też malowanie przychodzi bardzo łatwo..niestety nie udało mi się zdobyć stypendium, co trochę odrzuciło rysowanie na bok.
    Dużo Ciekawych rzeczy się dowiedziałem na Twój temat :).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To niedobrze. Powinieneś starać się dalej. :)
      Czyli udało mi się ;D

      Usuń
    2. Zdecydowanie Ci się udało xD

      Usuń
    3. Bardzo mnie to cieszy w takim razie ;D

      Usuń
    4. Powinnaś częściej pisać takie posty :D

      Usuń
    5. Mam taki zamiar. Chcę pokazać Wam siebie z nieco innej strony, tej mniej emocjonalnej. I jestem otwarta na wszelkie propozycje postów, więc jeśli masz jakiś pomysł - mów :)

      Usuń
  15. ale polscy autorzy tez sa fajni no :D Serio masz tak duzo butow? Ty chyba niska jestes ze masz same szpilki? Ja choc nie mam nog takich jak bym chciala to i tak chodze w sukienkach :D A masz jakis tatulaz? ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak dużo? Nie wiem. Po ostatnich porządkach o cztery pary mniej, ale kilka "nadprogramowych" jeszcze zostało. Kobieta nigdy nie ma za dużo butów! ;D A co do tego, czy jestem niska - też raczej nie, średnia (1.68).
      Mam, jeden. Na górze kręgosłupa :)

      Usuń
    2. no to nie zle ja buty moglabym na palcach policzyc ile mam :D I co to za tatulaz z czym?

      Usuń
    3. Ja mam... chyba dwanaście, o ile niczego nie pominęłam w liczeniu ich na szybko ;D
      Napis. :)

      Usuń
    4. To fajnie i co chcesz jeszcze jakis inny?:D

      Usuń
    5. Ludzie mają rację, że tatuaże są uzależniające. Ciężko zaprzestać robienia ich po jednym. I ja też nie przestanę :)

      Usuń
    6. mnie tak jakos do tego nie ciagnie choc podobaja mi sie niektore ;)

      Usuń
    7. Mnie ciągnie, ale do niewielkich i subtelnych.

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. Niespecjalnie mi ono wychodzi ;D

      Usuń
    2. Po pierwszej lekcji pewnie stwierdziłabyś, że jestem za ciężkim przypadkiem. Wszystko ma przecież swoje granice, Twoja cierpliwość też ;D

      Usuń
  17. Trochę się domyślałam. Trochę wiedziałam. Trochę jestem zaskoczona. Czuć nowościami u Ciebie!

    OdpowiedzUsuń
  18. przed chwilą zobaczyłam tę zabawę u Luthien, a teraz widzę u Ciebie. tak jak jej notka, Twoja też bardzo mi się spodobała i zachęciła do Ciebie. też kocham duże miasta, są wspaniałe! <3 i strasznie zazdroszczę osobom, które umieją robić zdjęcia, potrafią się w to wkręcić. chyba skorzystam z Twojego skierowanego do wszystkich zaproszenia do zabawy, ale pewnie dopiero w weekend. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O, miło mi w takim razie. I będę czekać na post. :)
      A robienie zdjęć... jak naprawdę są chęci, to już połowa sukcesu. :)

      Usuń
    2. u mnie chyba nawet na dłuższą metę tych chęci nie ma. :)

      Usuń
    3. I tu jest właśnie pies pogrzebany ;)

      Usuń
    4. Szkoda, że nie masz chęci się nauczyć? Dziwnie to brzmi, nie sądzisz? ;D

      Usuń
  19. Hmm..szczerze powiedziawszy to nie mam pomysłu. Ale jest jedna rzecz, która mnie ciekawi. Twój zawód. Ale to chyba jest zbyt prywatny temat..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba jesteś Ekonomistką tak ? Nie wiem dlaczego, ale wyobrażałem sobie Ciebie za biurkiem w jakimś wielkim biurowcu..z drugiej zaś strony Ekonomista kojarzy mi się bardziej z bankowością..Nie wiem czemu ale Ciekawi mnie to na czym polega Twoja praca.

      Usuń
    2. No niestety muszę Cię zawieść, ale nic z tych rzeczy. Ja samą siebie też wyobrażam sobie w wielkim biurowcu, na wysokim piętrze, z którego ładnie widać miasto, ale... to po studiach, nie teraz :)
      A jeśli o pracę chodzi... w tej chwili mogłabym Ci opowiedzieć o dziennikarstwie. :)

      Usuń
  20. książki, buty, sukienki i tatuaże - me gusta! a Berlin jakoś mnie nie zachwycił. ale ja w ogóle nie mam przekonania do niemieckiego, mimo, że uczyłam się go dziesięć lat i sprecham całkiem nieźle ;p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie zachwyca wszystko, co z tym krajem związane, więc mogłabym Ci o Berlinie opowiadać przez następny tydzień ;D

      Usuń
  21. buty i książki! najlepiej chyba zainwestowane pieniądze - tak, tak sobie wmawiam :P rysować niestety nie umiem, nad czym ogromnie ubolewam bo jest to talent, który mocno podziwiam :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Chcę w to wierzyć bynajmniej ;D
      No ja niestety też nie umiem..

      Usuń
    2. ale ostatnio zakupy kompletnie mi nie wychodzą - nic mi się nie podoba :((
      a nie samymi butami człowiek żyje :P

      Usuń
    3. Nienawidzę kupować ubrań, nigdy nie ma nic, co mi się podoba.

      Usuń