13 stycznia 2014

Gdyby...

`` Myślałem dziś o Tobie. 
Zastanawiałem się, co by się stało 
gdybym przyszedł do Ciebie i zamiast tego wszystkiego co się stało 
po prostu wziął w dłonie Twoją uroczą smutną buzię i Cię pocałował.

całowałabym Cię wtedy bez końca, zachłanniej niż kiedykolwiek, do utraty tchu, aż zabrakłoby mi powietrza i czułbyś, jak osuwam Ci się w ramionach. zawsze się bałeś, że przestanę oddychać, pamiętasz? i nieważne, że byłoby wokół nas pełno ludzi. w takim momencie oni przestaliby istnieć. ale to się nie stanie, ja wiem. nawet, kiedy przechodzisz obok mnie, bo spędzasz osiem godzin dziennie kilkanaście kroków dalej. nawet kiedy w takich chwilach nie potrafię myśleć o niczym innym jak o Twoim słodkim oddechu i delikatnej skórze. nawet dzisiaj, nawet od dzisiaj, kiedy poza Tobą, muszę spędzać ten czas także z nią. nawet jeśli wiem, że to jej dłoń pasuje do Twojej, widocznie lepiej, niż pasowała moja. i nawet, jeśli być może zasypiasz teraz przy niej. ja wciąż wierzę w to, że wokół jej ciała Twoje ramiona nie są w stanie zaciskać się w ten sam sposób. że przy niej nie budzisz się gwałtownie, kiedy się poruszy. że przy niej nie boisz się tak bardzo, że mogłaby zniknąć, jak tamtej nocy bałeś się, że ja odejdę...

1 komentarz :

  1. takie trochę złudzenia, gdybania... nie wiem czy to zdrowe.

    OdpowiedzUsuń