28 grudnia 2019

Dwudziestego trzeciego o drugiej.

Nie martw się o mnie, jeśli to do niczego nie prowadzi. Nie łap mnie za rękę, jeśli nie idziesz ze mną ramię w ramię przeciwko wszystkiemu złemu i dobremu, co dzieje się na co dzień w naszym życiu. Lub życiach. Bo przecież nie zawsze jest nasze, nie zawsze wspólne. Ja też bywam smutna, wyprana z każdej dobrej myśli, każdego optymizmu, nadziei i wiary, że wszystko się jeszcze może zmienić. Tylko ja wiem, ile razy pustym wzrokiem wpatrywałam się w bezkres tego, co przede mną i dlaczego tak kocham morze, zwłaszcza puste i zimowe, choć to góry budzą we mnie odczucia, o których gdzie indziej nigdy nie myślałam. Wiem, ile razy stawiałam dwa kubki w pustym mieszkaniu i dlaczego pewnego dnia zaczęłam pić słodką, sypaną kawę, choć nigdy jej nie lubiłam. I tylko ja wiem, co od kilku dni znów gra w słuchawkach, ile łez przy tym popłynęło i dlaczego tak bardzo przez te niezwykle samotne święta bolały niektóre pytania. Wiem, co śniło mi się dziś w nocy i co powiedziałam komuś a propos dzielenia się z kimś myślami o tym, o czym śniłam. Słucham Twojego głosu w słuchawce i mówię, że coś się dzisiaj stało, coś, do czego się nie przyznasz. A później myślę sobie, że choć nie powiem nawet słowa, możesz czuć dokładnie to samo. Że w tłumie ludzi częściej niż kiedyś jesteś sam. Bo ja jestem, wiesz? Nie bywając tutaj znów bywam gdzie indziej. Na kartkach papieru, trzęsącymi się dłońmi piszę. Z muzyką, z ciszą, z tęsknotą. Nie musisz mówić mi tego głośno, ale wiem, jakie cztery lata temu miałeś postanowienie, które do dziś się nie spełniło. Ja też kiedyś takie miałam. Dlatego postanowiłam już ich więcej nie robić. Wiem dlaczego trzydziestego pierwszego pójdziesz spać przed północą, dlaczego zasypiasz tak wcześnie i dlaczego rodzinne imprezy są smutne. Wiem dlaczego się martwisz, że coraz bardziej pochłania mnie praca i wiem, że doskonale zdajesz sobie sprawę z tego, co widać w moich oczach. Wiem dlaczego prosisz, żebym sobie na to nie pozwoliła i wiem, że patrzenie na kogoś, kto staje się Tobą, boli bardziej niż swoje własne zachowania.
Powiedziałam jej przedwczoraj, że te święta były smutne, bo miałam poczucie, że powinnam być gdzie indziej. Napisałam, że to jedne z najgorszych, najbardziej samotnych. Tęsknota za tym czego nie ma jest łatwiejsza do przetrwania niżeli to, że wiesz do czego tęsknisz. A ja już wiem, pierwszy raz od dawna, być może pierwszy tak dosadnie, bo to inna relacja niż jakakolwiek, którą kiedyś nawiązałam. Powiedziałam jej też, że od dawna nie czuje już, że jestem sama, choć jestem. I że własne mieszkanie miało być spokojem, nie samotnością. A gdzieś po drodze się nią stało. Gdzieś między dwudziestą drugą a drugą w nocy, dwudziestego trzeciego grudnia, kiedy rozmowa się urwała, cisza wybrzmiała tak głośno. I kiedy dzień później, przy dzieleniu się opłatkiem, nawzajem życzyliśmy sobie siebie,  życząc kogoś zupełnie innego.

3 komentarze :

  1. "Nie łap mnie za rękę, jeśli nie idziesz ze mną ramię w ramię przeciwko wszystkiemu złemu i dobremu, co dzieje się na co dzień w naszym życiu" - jak to dokładnie oddaje to co teraz właśnie czuję.

    Przytulam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczerze mówiąc miałam nadzieję, że nikt nie będzie tego rozumiał... Ściskam mocno.

      Usuń