11 października 2026

Nie ma już domu

Pewnego dnia wejdziesz do domu, ale nikt Cię już nie przywita. Od wejścia wciąż będzie tlił się mój zapach, ale znikną z łazienki wszystkie rzeczy, które powodowały wieczorem, że ładnie pachniałam. W szafie będzie dużo miejsca, choć pranie zrobione na bieżąco. W kuchni na blacie zostawię herbatę, której będziesz mógł się napić, wciąż lekko ciepłą, bo zimnej nie lubisz. Na pralce będzie już tylko instrukcja. W szufladzie od lewej: proszek, płyn i ocet, nastaw na 11, pro forma nie dotykaj innych guzików, później może sam się nauczysz. 

Na piecu będzie stał obiad tylko do odgrzania, jak każdego wieczoru. Ale ten będzie ostatni. 
Nie zapytam, jak Ci minął dzień. Choć tak naprawdę już dawno nie pytam. Po prostu nie będziesz miał komu tego opowiedzieć, już nie będę słuchać. 
Ta cisza nie będzie Ci przeszkadzać. Nie na początku. Będziesz upajał się chwilą spokoju, kiedy nic nie trzeba, nikt nic nie chce. 
Dopiero po czasie okaże się, że mój zapach powoli się ulatnia. Z łazienki, z pościeli, z ubrań czekających w szafie. Nie będzie pachniało płynem do płukania, którego zawsze wlewałam za dużo. Odżywką do włosów, której zapach z łazienki otulał jeszcze sąsiednie pomieszczenia. I mną. Bo ten zapach lubiłeś ponoć najbardziej. 
Nie będę już siedzieć na kanapie za Twoimi plecami, kiedy kolejną godzinę wgapiasz się w monitor, jakby nic innego nie istniało. Choć może wciąż będziesz mówił, wzdychał, obracał się czasem z uśmiechem. Przestaniemy mijać się w kuchni, dotykać w przelocie i całować w ramię przy przejściu. Mówić sobie dzień dobry, wysyłać smsy znaczące: myślę o Tobie w ferworze walki z tym dniem, choć nie rozmawiamy. Przestanę pisać listy zakupów zaczynające się od emotikony sklepu, którego ta lista dotyczy, a Ty układając swoje będziesz to robił według pamięci, a nie układu sklepu, żeby później nie musieć się wracać do warzyw, czy zaczynać od papieru toaletowego. 
I nie zapytasz mnie już, jak minął mi dzień, co będzie na obiad, czy coś zamówimy. Nie powiesz, że coś Cię wkurzyło, że poranny suchar w radio okazał się zabawny i że benzyna znów zdrożała. Informacja, że wpłynął rachunek i zapłaciłeś wszystkie będzie już tylko Twoja. 
Znikną moje ubrania z krzesła, różowy laptop ze stołu i psia sierść z podłogi. Nikt już nie będzie przytulał się do Ciebie w nocy i zanim przyjdziesz do łóżka sprawdzał, czy poduszka jest ułożona tak, jak lubisz. 

A ja? 

A ja będę wracać do domu, w którym poza pazurami ośmiu łap stukających w podłogę jest cisza. U mnie nie będzie ugotowanego co wieczór ciepłego obiadu i dzbanka z herbatą. 
W moim domu psy będą spały w łóżku, przewarkując się co wieczór o lepsze miejsce. Przy nodze, przy poduszce. Będę piła kawę patrząc, jak w słońcu połyskuje kurz na meblach, bo będzie mój i wybór, czy go sprzątać, też należy do mnie. Wbrew pozorom sierści na podłodze będzie mniej niż teraz, bo dla samej siebie porządek utrzymywało mi się łatwiej. 
Nieraz zabraknie mi mleka, bo zapomnę, żeby go kupić. Przez najbliższe kilka lat pewnie też nie kupie ziemniaków. Znów będę udawać, że nie umiem gotować, bo dla samej siebie to przecież się nie chce. Ale nie będę też zamawiać, bo sama tego nigdy nie robiłam. 
Będę spać do południa, oglądać seriale do nocy i w tygodniu chodzić niewyspana. Wracać do łóżka po pracy, oglądać telewizję, może nawet czytać książki. Chodzić na spacery, na których plączą się smycze. Jeździć nad morze kilka razy do roku, bo moja miłość do niego jest silniejsza niż to, że nie opłaca się spędzać kilku godzin w samochodzie, żeby je zobaczyć. 
Zacznę chodzić do kina jak kiedyś, z jakąś koleżanką lub sama. Pracować więcej z domu, żeby psy nie musiały siedzieć tyle same. Będę mieć kwiaty w doniczkach, kilkanaście, jak kiedyś. Cieszyć się chwilą, samotnością, sobą. Może nawet będę mieć różową ścianę w salonie, bo po tamtym wynajmie, przed Tobą, trochę za nią tęsknię, choć przeraziła mnie od wejścia. 

Zapłaczemy za tym pewnie kilka razy, w zupełnie innych momentach. Ja pakując walizki, a Ty dopiero wtedy, gdy mnie wszystko już spowszednieje. 

Brak komentarzy :

Prześlij komentarz