25 lipca 2012

I szlaki wciąż przecierasz ode mnie do Ciebie...

Butelka po winie wciąż stoi na kuchennym stole. Obok niej kieliszki, dwa, z lekkim osadem na spodzie. W salonie unosi się zapach niespełnionej namiętności. W dvd została płyta z komedią romantyczną. W radiu znów leci ta sama piosenka. Ta, którą piątkowej nocy słyszeliśmy kilka razy. W łazience zapach Twoich perfum. Usta wciąż zastygłe od dotyku Twoich. Wiem, że nie powinnam Cię wpuszczać. I Ty wiesz, że bez względu na wszystko nie powinieneś był wracać. Ale co to zmienia?

133 komentarze :

  1. Dobrze, dopóki ma kto wracać, dopóki jest po kim myć osad ze spodu kieliszka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe, że masz rację. Tyle, że te powroty dają nadzieję. Jemu, mnie samej też trochę. A nie powinno jej być...

      Usuń
    2. To chyba jestem w stanie zrozumieć, u mnie na początku też nie było na nią miejsca, nie chcieliśmy, żeby było. Później przyszła. I przygniotła ogromem chęci, z czego wynikła niechęć i się zapętliło. Ale przecież to nie jest regułą, nie musi nią być, chyba żadnych reguł nie ma.

      Usuń
    3. U "nas" jest na nią zwyczajnie za późno.

      Usuń
    4. Dlaczego? Jeśli mogę spytać.

      Usuń
    5. Byliśmy kiedyś razem, wiesz? Tyle, że i dla mnie i dla niego zawsze ważne były marzenia i żadne nie chciało z nich rezygnować. Ani ja nie chciałam, żeby on z nich rezygnował, ani on nie wymagał tego ode mnie. Tyle, że do spełnienia jego potrzebny był wyjazd. I te tysiące kilometrów nas podzieliły. Bo choć odległość była zawsze - co za dużo to niezdrowo. Zaczęły pojawiać się zgrzyty, a ja potrzebowałam stałej. On wiedział, że nie jest dla mnie najważniejszym, bo wtedy to Zielonooki był na pierwszym miejscu. Ale chciał walczyć, chciał mnie do siebie przekonywać. A później zwątpił, raz. I bez względu na to, co obiecywał później wiele razy, o czym zapewniał przez długi czas... z początku myślałam, że muszę po prostu "uporać się" z przeszłością, z Zielonookim. A w końcu dotarło do mnie, że nie umiem mu zaufać, kiedy jego nie ma blisko. A nie ma, i na stałe nie będzie.

      Usuń
    6. Często zdarzają się takie powroty jak ten, o którym w poście mowa?

      Usuń
    7. Od czasu do czasu on stara się być. Ja staram się traktować go jak przyjaciela, bo niczego więcej od niego nie chcę. Tyle, że on niekiedy przekracza ustalone granice.

      Usuń
    8. A poza nim? Jest ktoś?

      Usuń
    9. Nie. I przez ostatnie dni utwierdziłam się w tym przekonaniu.

      Usuń
  2. rzeczy, które nie powinny się zdarzyć często smakują najlepiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety masz rację..

      Usuń
    2. ah ten zakazany owoc.

      Usuń
    3. Powiedziałabym raczej "ah, ta głupia Alien.".

      Usuń
    4. skoro tak, to cały świat głupi.

      Usuń
    5. A to już nie ja powiedziałam. ;D

      Usuń
    6. cicho, to się wytnie xD

      Usuń
    7. Technicznie rzecz biorąc, to ja nic nie mówię ;D

      Usuń
    8. no to pisz przezroczystą czcionką xD

      Usuń
    9. I frytki do tego, co? xd

      Usuń
    10. wolę kebaba albo tortillę ^^

      Usuń
    11. Mówił Ci ktoś już, że jesteś obrzydliwa? ;D

      Usuń
    12. pomyślmy... dziwna, pojebana, chora, nienormalna... nie, obrzydliwa nie xD

      Usuń
    13. To ja Ci mówię. xd
      Kebab? Fuj. xd

      Usuń
    14. Co Ty masz to kebabu? :D Mniam!

      Usuń
    15. Ważne, że dobry xD

      Usuń
  3. Ale wrócił... I co dalej?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I spędziliśmy ze sobą pięć wieczorów, o sześć za dużo...

      Usuń
    2. Bo to nie ma szans, a niesie za sobą dużo nadziei.

      Usuń
    3. Dlaczego sądzisz, że nie ma szans? Na pewno nie żałujesz...

      Usuń
    4. Mam świadomość tego, że powinnam być mądrzejsza i powiedzieć "sorry, ale idź sobie z tym winem gdzie indziej". Nie dla samej siebie, dla niego. Ale on jest dorosły, wie co robi, a ja mam dość usilnego przekonywania go, że to nie ma sensu.
      Próbowaliśmy stworzyć związek. A później go naprawić. Nie wyszło.

      Usuń
    5. Dlaczego tak się dzieje?

      Usuń
    6. Bo mnie nie on był wtedy w głowie, a odległość sprawiła, że nie mógł mnie do siebie przekonać.

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. A żałujesz, że jednak go wpuściłaś?

      Usuń
    2. Nie. I to jest podstawowy problem. Lubię momenty, kiedy do mnie wraca, choć lubić ich nie powinnam i nie powinnam na to pozwalać.

      Usuń
    3. Nie ma 'nie powinnam'. Jeśli nie żałujesz widocznie to było słuszne.

      Usuń
    4. Nie żałuję tego, że jest w moim życiu. Choć być go nie powinno, bo powinien zająć się swoim, nie nieistniejącym "naszym".

      Usuń
  5. Oby nie włączyło się błędne koło.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba już za późno..

      Usuń
    2. Nie da się z niego wyskoczyć? Nie wiem, wykonać jakiś wielki skok?

      Usuń
    3. Pewnie się da. Ale to jest jego błędne koło, nie moje... A ja nie mogę popychać go do skoku, bo zamiast skoczyć - po prostu spadnie.

      Usuń
    4. Może? Tylko bez względu na wszystko on jest dla mnie ważny i chcę dla niego jak najlepiej. Tyle, że według niego "najlepsze jest przy mnie", czy coś.

      Usuń
    5. A dla Ciebie to nie jest najlepsze? Czemu?

      Usuń
    6. Bo to ciągła niepewność, a ja.. jeśli mam pakować się w związek, to chciałabym stałości. Bycia, nie bywania.

      Usuń
    7. On chce bywać? Skoro najlepiej przy Tobie, to kojarzy mi się, że wręcz odwrotnie.

      Usuń
    8. Teoretycznie, ale dzieli nas odległość, która nie zniknie w ciągu kilku najbliższych lat.

      Usuń
    9. Na odległość też może się udać.

      Usuń
    10. Ale to wymaga ogromnych starań i zaufania.

      Usuń
    11. Jasne. Czasem warto.

      Usuń
    12. Też tak myślałam. Za pierwszym razem.

      Usuń
  6. czy błędne koło nie można wyprostować na piękną drogę otoczoną kwitnącymi drzewami?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziś już chyba nie..

      Usuń
    2. właśnie nadeszło. wraz z przebudzeniem słońca... u Ciebie wciąż noc ?

      Usuń
    3. U mnie nadal jest "dzisiaj".

      Usuń
    4. więc spróbuj zamknąć oczy i uwierzyć, że nadeszła noc, po której wstanie nowy dzień..

      Usuń
    5. Nie o to chyba chodzi, ja po prostu nie lubię odjutryzmu, nie wyznaję zwyczajnie.

      Usuń
    6. odjutryzm? (uśmiecham się)
      więc zacznij zmiany od dzisiejszyzmu. ;*

      Usuń
    7. Przyznaję, że to dość dziwne określenie, aczkolwiek zjawisko jest dość często spotykane.
      Chyba już zaczęłam.

      Usuń
  7. Nic nie zmienia. Bo takie pozostałości są dowodem, że wszystko było rzeczywiste... że samotność jest dobra, ale na krótko.^^

    OdpowiedzUsuń
  8. hm.. mamn nadzieje, że ze swojej decyzji jestes zadowolona :>

    OdpowiedzUsuń
  9. Odrobina szaleństwa jeszcze nikomu nie zaszkodziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O ile nie niesie za sobą konsekwencji...

      Usuń
  10. ludzie stworzeni dla siebie nie mogą się rozstać mimo konsekwencji

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzysz w to, że "ludzie są dla siebie stworzeni"? Dwie połówki, przeznaczenie...?

      Usuń
    2. Kiedy czytam Twoje posty o nim i widzę, że cały czas do siebie wracacie, chociaż na moment? Tak. Wierzę, że w tym przypadku coś jest na rzeczy.

      Usuń
    3. Ja myślę, że to po prostu upartość.

      Usuń
    4. Ale z jakiegoś powodu ona jest.

      Usuń
  11. Zielonooki? A pamiętasz, mówiłam Ci kiedyś, że Oni zawsze wracają (mój też! mój też! ale ni to się cieszyć ni płakać, kiedy nie ma nic pewnego w tym "bywaniu/byciu").

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czekoladowooki. Jedynie on wraca, zawsze...
      Jeśli chcesz go przy sobie - ciesz się chwilą, kiedy jest.

      Usuń
  12. Czy właśnie nie tego chciałaś? Przecież w środku tak bardzo pragnęłaś aby wrócił.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie on. Właśnie o to chodzi, że nie on.

      Usuń
  13. Odpowiedzi
    1. wrócił po to by skończyć?

      Usuń
    2. Z początku tak mi się wydawało, bo często "chce po prostu porozmawiać", a ja chcę kończyć. Tym razem chyba nie tylko o to chodzi.

      Usuń
  14. Och jakbym czytała o sobie, bo dokładnie taką sytuację miałam jakiś czas temu. I wiedziałam, że nie powinnam a jednak gdzieś w środku moje serce krzyczało - pieprz głos rozsądku i rozum, przecież chcesz żeby się pojawił. Co prawda zniknął a mi została psychiczna pustka i kłucie w sercu, ale sądziłam, że będzie inaczej. Choć zdawałam sobie sprawę, że to tylko naiwne myślenie. Nie pomogło wino, nie pomogło dobre jedzenie ani pocieszanie przyjaciółek. Tylko czas ... Może będzie inaczej u Ciebie? Może nie trzeba nastawiać się pesymistycznie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie tego czasu minęło już dużo. Ja już nie tęsknię, kiedy znika, nigdy nie tęskniłam do tego stopnia, do którego powinnam. Kłucie w sercu pojawia się jedynie na myśl o tym, że on wciąż ma nadzieję.

      Usuń
    2. To dobrze, naprawdę. Szkoda tylko jego, no ale cóż.

      Usuń
    3. Wiesz, do czego ostatnio doszłam? Powinnam przestać nastawiać się na czarne lub białe. Pomiędzy jednym a drugim jest cała paleta. Może nie trzeba decydować od razu - wszystko albo nic, a po prostu dać czas na rozwinięcie?

      Usuń
  15. nie rozumiem dlaczego nie możecie być razem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo dzieli nas odległość, a ja potrzebuję stałej.

      Usuń
    2. A nie może ktores z was się przperowdzic bliżej ... Może kiedyś będzie to możliwe ...

      Usuń
    3. Teoretycznie może. Praktycznie drugie nie chce, żeby rezygnowało z całego swojego dotychczasowego życia i marzeń, które spełniają się na miejscu.

      Usuń
  16. Żałujesz, że go wpuściłaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Mimo wszystko nie. Chociaż wiem, że nie powinnam.

      Usuń
  17. Ja na swoją samotność też nie narzekam - mogłabym opowiadać jej bajki na dobranoc.^^ A związki? Cóż, to chyba też nie dla mnie. Choć czasem mam momenty, gdy brak mi kogoś do przytulenia obok.

    OdpowiedzUsuń
  18. Wiele rzeczy robimy lub nie, bo (nie) powinniśmy... Czasem trzeba się z tego wyłamać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A czasem po prostu przestać nad tym zastanawiać, bo o właściwie do niczego nie prowadzi.

      Usuń
    2. Dokładnie. Bo chyba tego nie żałujesz?

      Usuń
    3. Nie. Chociaż wtedy wydawało mi się, że nie powinnam.

      Usuń
  19. brak pożegnania niesie ze sobą wiele nadziei, której nie powinno być. i chyba najciężej jest, że wiadomo, że się nie powinno ale jednak się chce ..
    + ostatni raz zmieniam adres, na pierdolerzeczywistosc.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy się chcę - nie wiem. Nie chcę się odmawiać, to na pewno. Ale to chyba nie to samo, mimo wszystko.

      Usuń
  20. Dlaczego nie powinien wracać?

    OdpowiedzUsuń
  21. Co z tego, że wiesz, że nie powinnaś, skoro to robisz? Wiedza jest niepotrzebna. Trudno z niektórymi rzeczami zerwać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za każdym razem dochodzę do wniosku, że jest dorosły i sam powinien wiedzieć co dla niego dobre.

      Usuń
  22. Najważniejsze, że nie żałujesz. Czasem trzeba robić rzeczy na przekór sobie.

    OdpowiedzUsuń
  23. Nie ma sensu patrzeć na to, co się powinno, a co nie :)

    OdpowiedzUsuń
  24. Nieważne, że nie powinnaś. Ważne, że nie żałujesz. :)

    OdpowiedzUsuń
  25. Kiedy się kogoś kocha i tęskni słowo "nie powinnam" przestaje mieć znaczenie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie zapędzajmy się jednak. Ani jedno ani drugie ;)

      Usuń
  26. Nikt nikomu nie powinien mówić co ma robić. Każdy wie najlepiej co dla niego jest dobre.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Albo popełnia własne błędy. Ale one też są przecież potrzebne. I sama do tego doszłam. Jeśli chce je popełniać - jego sprawa.

      Usuń
  27. Czasami "nie powinniśmy" warto zamienić na "spróbujmy". To się może udać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby nie odległość - tak, pewnie tak. Ale teraz mamy jeszcze dwa miesiące dla siebie. A później co?

      Usuń
  28. Najlepiej już nie pamiętać tego, ale czy tak się da?

    OdpowiedzUsuń
  29. Dobrze, że nie mam takich problemów :) Ale mam inne :)

    OdpowiedzUsuń
  30. powroty. rozstania. a gdyby był na stałe?

    OdpowiedzUsuń
  31. Byleby był i nie odchodził..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt "piękne", żeby mogło być prawdziwe.

      Usuń
  32. Ale skoro wraca to chyba coś znaczy?

    OdpowiedzUsuń