16 sierpnia 2012

Dzięki Tobie piękny jest każdy kolejny dzień. ♥

Właśnie tak wyobrażałam sobie miłość, wiesz? Samotne chwile wypełnione tęsknotą, bo kiedy Ciebie nie ma w pobliżu - ja sama nie umiem już funkcjonować. Wzrok co chwilę mimowolnie pada na telefon, który milczy, a podświadomość krąży wokół Twoich słów, wypowiedzianych zaledwie kilka godzin wcześniej. Wstaję rano, patrzę w lustro i widzę uśmiech, który poza ustami muska także oczy. Malują paznokcie, choć siedzę w domu. Tuszuję rzęsy, choć nigdzie nie wychodzę i poza mną samą nikt mnie inny nie widzi. Bo chcę być ładna. Dla siebie, dla Ciebie, dla nas. Ładne słowo, nieprawdaż? Mija mi dzień, kolejny, samotny. Znów mam muzykę, znów się zakochuję, znów szukam samej siebie w dźwiękach kolejnych piosenek, których tekstów uczę się na pamięć. I czepię z nich przekaz, bo nie sposób przejść obok obojętnie. Ja nie umiem, a i Ty przecież nigdy nie byłbyś do tego zdolny. Mamy w sobie coś, co nas spaja. Wiarę, nadzieję i miłość. Tę prawdziwą, która nigdy nie zniknie. Tę szczerą, w którą żadne nie zwątpi. Zasypiam, z Twoim imieniem na ustach. Zasypiam przy dźwiękach, którymi mnie zarażasz. Zasypiam, i śpię spokojnie, po każdym Twoim "dobranoc". I czekam, jedynie, na za-tydzień, żeby znów być bliżej. Da się bliżej? Fizycznie, jedynie.


(nie bierzcie wszystkiego dosłownie)
Wróciłam.
Z nową wiarą, z wielką siłą, z nowym kolorem włosów.
Jakaś dziwna jestem, odkąd wsiadłam do pociągu. 

161 komentarzy :

  1. jeju jeju - miłość wisi w powietrzu wszędzie! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czy wszędzie to nie wiem - u mnie trochę tak ;D

      Usuń
    2. no u mnie ciu ciut również ^^

      Usuń
    3. to mnie raczej trzeba zapytać czy odwzajemniam tą wariację jego na moim punkcie, oszalał głupek.

      Usuń
    4. Wiesz, ponoć "tylko wariaci są coś warci" :)

      Usuń
    5. nie jestem przyzwyczajona do takich sytuacji, bo nikt tak jeszcze nie świrował na moim punkcie ;o

      Usuń
    6. Zawsze musi być ten pierwszy raz. ;D

      Usuń
    7. owszem, muszę to jakoś przyjąć na klatę xd

      Usuń
    8. Trzymam za Ciebie kciuki! :)

      Usuń
  2. Czyżby czas na nowy etap w życiu urozmaicony miłością?

    Na jaki kolor się przefarbowalaś? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nowy owszem, a z tą miłością, to zobaczy się kiedyś tam, z czasem. ;)

      Usuń
    2. W tego typu sprawach lepiej trochę poczekać ;)

      Usuń
    3. Nie nastawiam się na nic, w życiu nie ma rzeczy pewnych. Ale już się nie zamykam. To dużo, chyba?

      Usuń
    4. Postęp jest i to duży. Grunt to nie nastawiać się do wszystkiego negatywnie.

      Usuń
    5. Mam do tego tendencję, zwłaszcza jeśli o ludzi chodzi. A bynajmniej... miałam, wcześniej.

      Usuń
    6. Jeżeli o ludzi chodzi, to ja raczej przyjmuję zasadę ograniczonego zaufania.

      Usuń
    7. Ja też. Nie wierzę w coś takiego jak "bezgraniczne zaufanie". Nawet do samego siebie.

      Usuń
    8. Ja do jeżeli chodzi o zaufanie, nawet to bezgraniczne, do samej siebie, to w nie wierzę, ale nie jestem jego nauczona.

      Usuń
    9. Ja myślę, że człowiek jest połączeniem tak wielu sprzeczności, że powinien uważać. Ja siebie nie zawodzę, na razie, ale i tak...

      Usuń
    10. Trochę uwagi jeszcze nikomu nie zaszkodziło - pod warunkiem, że nie zmieni się to w obsesję i nie zaczniemy karać się za byle co.

      Usuń
  3. Roziskrzone spojrzenie przepełnione miłością, jakie to piękne ! *.*

    OdpowiedzUsuń
  4. To bardziej uzależnienie, niż miłość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostrzegałam, żeby nie brać wszystkiego dosłownie. ;)

      Usuń
    2. A z drugiej strony - miłość, uzależnienie... Właściwie jedno idzie czasem w parze z drugim.

      Usuń
  5. obecnie najbardziej doskwiera mi ta tęsknota, choć On jest tuż obok, ale wiem, że On nie zawsze może być tylko dla mnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale tęsknota jest dobra, czasem, w granicach "normy". Pozwala nam docenić, jak bardzo ktoś jest dla nas ważny.

      Usuń
  6. Nigdy nie mogłam dopatrzeć się całkowitego sensu Twoich notek - czy o przyjaźni mowa, czy może miłość się wkradła. Rozczulasz Kobietko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, Kobietko. :)
      O przyjaźni tu nawet słowa nie pisnęłam.

      Usuń
    2. Ale niegdyś pisałaś. Tak pięknie ubierałaś uczucia i emocje w słowa, że ciężko było domyślić się, o czym w danym momencie piszesz.
      I to jest chyba w Tobie jedna z wielu cech, które mi się podobają. Tajemniczość.

      Usuń
    3. Owszem, pisałam, ale nie tym razem. Dzisiaj to coś "ponad" przyjaźń.
      A dziękuję, tym bardziej mi miło. "Jedna z wielu", powiadasz? ;>

      Usuń
    4. Poważnego coś zatem szykuje się w Twoim życiu.

      Zdradzę innym razem. Na dziś wystarczy słodkości, Alien.

      Usuń
    5. Przyszło kilka zmian. Na lepsze, mam nadzieję.

      No dobrze, dobrze. Masz rację.

      Usuń
    6. Cieszysz się z życia teraz?

      Usuń
    7. Zawsze w jakimś stopniu się z niego cieszyłam. Ale teraz... tak, chyba trochę inaczej. (bardziej? nie wiem, może)

      Usuń
    8. Myślę, że tak naprawdę kilka miesięcy temu, kiedy zaczęłam wychodzić z domu nie tylko po to, żeby coś załatwić, ale po to, żeby lepiej się poczuć. Spotykałam się z ludźmi, sięgnęłam po marzenia. One dają mi siłę, zwłaszcza kiedy "chcieć" zamienia się w "móc". Później zdałam sobie sprawę z tego, że Zielonooki jest... częścią mojej przeszłości. Nie budzę się z Jego imieniem na ustach i nie zasypiam z Jego dotykiem w podświadomości. Oddałam Mu część samej siebie, ale dziś widzę, że umiem bez niej żyć. Rozsypała mi się przyjaźń, bez tego jest trudniej. Ale myślę, że właśnie ta strata wpłynęła na to, że otworzyłam się na innych. Przede wszystkim na samą siebie. I znowu zaczęłam nad sobą pracować. Dzisiaj widzę szerzej, wiesz? Dostrzegam coś, co niedawno wydawało mi się być zupełnie poza zasięgiem. I poznaję ludzi, w zupełnie inny sposób.

      Usuń
    9. Choć czasami zapewne przeszłość wraca, Ty jesteś na tyle silna, że nie jest ona w stanie zniszczyć Twojego codziennego porządku?

      Usuń
    10. Teraz już nie. Miałam w swoim życiu moment, trzy miesiące, gdzie wszystko runęło z hukiem na ziemię. Ale odkąd udało mi się to na powrót dźwignąć codzienność wygląda inaczej. I chociaż zdarzają mi się ciężkie wieczory (jestem tylko człowiekiem), to raczej nie przekłada się na to, co dzieje się w ciągu dnia. Już nie rezygnuję z teraźniejszości na rzecz wspomnień o tym, co było i nie wróci.
      Choć patrząc na bloga, jestem pewnie dość... zachwiana. Tyle, że to co dzieje się w mojej głowie najczęściej jednak w niej zostaje.

      Usuń
    11. Przepraszam, że zadaje tyle pytań. Już kilka razy ktoś z blogosfery zwracał mi uwagę, że strasznie dużo pytam. :D

      Żałujesz, że On pojawił się w Twoim życiu?

      Usuń
    12. Ja lubię Twoje pytania. A jak zaczną mnie denerwować, to przestanę na nie odpowiadać. :)

      Nie. Zdecydowanie nie.

      Usuń
  7. Świetnie. I super szablon. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A dziękuję, mnie też się podoba ;D

      Usuń
    2. A skąd bierzesz obrazki?

      Usuń
    3. Różnie. Często z blogów z obrazkami. Jak nie mam co robić w nocy zdarza mi się przeglądać we<3it. Tam naprawdę można coś znaleźć, nie tylko na bloga :)

      Usuń
    4. Spróbuję coś poszukać, coś fajnego :)

      Usuń
    5. Zawsze zostaje jeszcze DA, albo chociażby durne grupy na fb ;)

      Usuń
    6. Nie posiadam fb od jakiegoś czasu :p

      Usuń
    7. Ja posiadam. Często się zastanawiam po co, ale jednak... posiadam. ;D

      Usuń
    8. Kiedyś miałam, ale stwierdziłam, że to zbytnio narusza moją prywatność :p

      Usuń
  8. Przyjemnie jest przeczytać tak ciepły post. Wróciłaś z optymizmem i czuć, że nadchodzi dobry czas dla Ciebie. Oby trwał jak najdłużej... I, żeby On był dla Ciebie. Uskrzydlona jesteś, pięknie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uczę się latać, to miłe uczucie. :)

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. "Czasem mi się wydaje, że ludzie nie powinni zadawać takich pytań... " dlaczego tak ci się wydaje?

      Usuń
    2. w sumie masz racje... ale ta nienzna, jeszcze, odpowiedź gnębi mnie strasznie. przytłacza.

      Usuń
    3. no cóż... może kiedyś poznam tą odpwiex, albo chcoiaż sama jej pomogę.

      Usuń
    4. mam nadzieję, że da sobie pomóc.

      Usuń
    5. u mnie jak na razie uśmiech nie znika z twarzy, ona w sumie też go ma - tak przynajmniej mi mówi, niestety nie mogę tego na żywo sprawdzić.

      Usuń
  10. Tak trochę jakbym czytała o sobie. Z jakim kolorem włosów?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie... posyłam Ci ciepły uśmiech, bo jest pozytywnie, prawda?
      Takim jakimś... czerwonym. ;D

      Usuń
    2. Pozytywnie? BYŁO.

      Oooo czerwone. Też miałam jeszcze dwa tygodnie temu.

      Usuń
    3. A później się spieprzyło? Dlaczego?

      Mnie się mój nie podoba. Jest za ciemny. W ogóle, ja nie wiem co mnie na to wzięło. To nie w moim stylu.

      Usuń
    4. Nie wiem czy się spieprzyło czy nie. Właściwie nie wiem. Cisza z jego strony nastała. Od kilu dni.

      A mi się moje nawet podobały. Miały fajny kolor. Ale szybko schodził. porzuciłam czerwony na rzecz prawie mojego naturalnego koloru.

      Usuń
    5. A Ty czekasz, tak po prostu?

      Czerwona ma to do siebie, że szybko schodzi.
      Mnie się marzy blond. Ale coś mi nie wychodzi... Okrężną drogą do niego idę.
      Prawie naturalny, czyli jaki? :)

      Usuń
    6. Z racji tego, że odważyłam się dużo mu powiedzieć postanowiłam zawalczyć. Pisałam nie dostałam odpowiedzi. Kolejny dzień również. To co ja mogę?

      Ja byłam płomiennie ruda w te wakacje i czerwona. Kolor to orzechowy brąz. Naturalny mam trochę jaśniejszy.

      Usuń
    7. Faktycznie, czas na jego ruch... Masz jakąś teorię, dlaczego się nie odzywa?

      Ja byłam do tej pory ciemna, od długich lat. A teraz chcę czegoś nowego.

      Usuń
    8. Nie próbowałam sobie tego w żaden sposób tłumaczyć. Wczoraj napisał, że konto miał zablokowane.

      Ja też zawsze prezentowałam się w ciemnych włosach. I postanowiłam coś zmienić. Mój rudy mi się podobał, ale nie wyglądałam w nim dobrze. A w orzechowym brązie się zakochałam i chyba przy nim zostanę.

      Usuń
    9. A jednak się odezwał. To dobrze, prawda?

      Mnie też niekiedy podoba się coś nowego. Niemniej jednak zazwyczaj szybko dochodzę do wniosku, że nowy kolor jest... nudny.

      Usuń
    10. Właściwie to tak. Cieszę się, że powiedział mi to co powiedział.

      Ja byłam święcie przekonana, że zostanę przy czerwonym jednak częste farbowanie włosów okazało się dla mnie męczące. Teraz tak często nie będe musiała a każdy chwali mój kolor.

      Usuń
  11. Odpowiedzi
    1. Taki jakoś czerwonawy (miał być inny). Ale nie przyzwyczajam się, nie pasuje mi w nim coś. ;)

      Usuń
    2. Ja od kilku lat farbuję na identyczny odcień brązu, a teraz chciwi mi się czegoś.. innego, jednak sama się nie mogę przemóc i znów kupuje identyczne farby ;) Może kwesia przyzwyczajenia :)

      co myślisz o nowym szablonie na Książkowym?

      Usuń
    3. Ja próbuję z tym przyzwyczajeniem walczyć. Od lat farbowałam na ciemny brąz/czarny. Teraz chciałam blond. I wciąż próbuję do niego dojść, ale moje włosy nie przyjmują rozjaśniacza... Nie wiem co mi się stało z tym czerwonym, to nawet nie w moim stylu. Urlop tak na mnie ciała. Mózg mi przegrzało ;)

      Właśnie miałam powiedzieć, że jest świetny. Ale nie mogę Cię złapać na gadu.

      Usuń
  12. Albo ktoś nowy pojawił się w Twoim życiu, albo jesteś przesiąknięta piosenkami o tematyce miłosnej.. Albo jedno i drugie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jedno i drugie, zdecydowanie. Nie narzekam :)

      Usuń
    2. To oby tak dalej tylko było ;)
      Życzę Ci dużo miłości i przede wszystkim, żeby kolor Ci szybko się nie spłukał ;p

      Usuń
    3. Życz mi, żeby się spłukał, bo mi się nie podoba. Ale zajmę się tym jutro, dzisiaj już nie mam siły ;)

      Usuń
  13. widzenie raz na tydzień... czy to uczucie na odległość? oczywiście - tak czy inaczej gratuluję. i życzę dużo sił. ciesz się chwilą. (uśmiecham się) P.S. z jakiego na jaki kolor ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się chwilą. Choć momentami powątpiewam i pytam "co dalej?", choć nie powinnam tak myśleć, wiem.
      Z jednej strony wydaje mi się, że takie związki na odległość to coś typowo dla mnie, bo pozostaję "wolna", wolną nie będąc. Z drugiej - chciałoby się jednak stałości...

      Z ciemnego brązu na coś wpadającego w czerwień. Jest dziwny i nie bardzo mi się podoba, więc się nie przyzwyczajam. Wręcz przeciwnie. :)

      Usuń
    2. skąd pomysł na taką zmianę ? ;>
      przeszłam przez związek na odległość. jestem osobą, która nie lubi "przyduszać się" miłością. moi znajomi najchętniej spędzaliby ze sobą 24/dobę. ja jestem zdania, że na to przyjdzie jeszcze czas. a początki miłości powinny być nieco bardziej subtelne. dlatego sądziłam, że związek na odległość to dla mnie strzał w dziesiątkę. jednak nie udało się. zabrakło mi kontaktu, ciepła, dotyku drugiej osoby. kiedy walił mi się świat, mogłam tylko usłyszeć: "zobaczymy się za 2 tygodnie, będzie dobrze..." i to dla mnie nie wystarczyło. walczyłam jakiś czas, później odpuściłam. znalazłam uczucie bliżej, niż mogłabym wymarzyć. (uśmiecham się)
      co nie zmienia faktu, że trzymam za Ciebie kciuki. Was.

      Usuń
    3. Nie wiem właśnie, do dzisiaj się zastanawiam. Po prostu... stanęła u mnie w domu farba w kolorze "intensywnej czerwieni" i tak jakoś... kusiło, bo lato, bo właśnie zaczął się urlop w pracy... Więc niech będzie. To tylko włosy. Po prawie ośmiu latach farbowania już nic im nie straszne. ;)

      Ja też przeszłam przez jeden. Dopóki to było 600 km, było dobrze. Później zrobiło się więcej i zabrakło zaufania. I słusznie, z resztą...

      Usuń
    4. uuu. ale czerwieni ciężko później się pozbyć. chyba, że gdzieś specjalistycznie, w jakichś gabinetach fryzjerskich. ja omijam je szerokim łukiem. w sumie nie zajrzałam do fryzjera jakieś 4,5 roku. ale to przez tramę. ścięła mnie kiedyś babka na obleśną "pieczarkę", a włosy przed cięciem miałam prawie do pasa.

      a teraz ile was dzieli ?

      Usuń
    5. O boże! Nie, ze mną aż tak tragicznie nie jest, choć nie ufam fryzjerom i większość rzeczy robię jednak sama. Ale jeśli o farbowanie chodzi - mam za sobą prawie osiem lat ćwiczeń, więc nic mi już nie straszne, z czerwienią też sobie poradzę. :)

      Trzysta.

      Usuń
    6. ja już od prawie tych 5 lat sama radzę sobie z moim gniazdem na głowie. choć teraz jestem zwolenniczką długich włosów, naturalnych włosów. staram się nie farbować, a jeśli już mnie bardzo kusi - używam henny. brązowej - jak najbardziej zbliżonej do mojego naturalnego koloru.

      często się widujecie ?

      Usuń
    7. Ja nigdy nie lubiłam swojego naturalnego koloru, więc zaczęłam się farbować dość wcześnie. A później eksperymentowałam. Do dzisiaj mnie kusi do różnych.. dziwnych rzeczy. ^^

      Chyba się zgubiłam o czym rozmawiamy. O tym z postu, czy tym, przy którym zaufanie zawiodło? Pierwszy to świeża historia. Drugi - zawiła. Ale widujemy się często.

      Usuń
    8. mówię o osobie, o której pisałaś w poście.

      a jaki masz naturalny kolor? eksperymenty? kuszą Cię dredy? ;> moja znajoma właśnie zrobiła.

      Usuń
    9. Więc tutaj mówię, że to świeża sprawa i nie ma o czym mówić jeszcze. :)

      Taki... średni brąz. Ledwo go pamiętam ;)
      A dredy... zabawne, że o nie pytasz, bo ostatnio często o nich rozmawiam z koleżanką (miałam faceta dredziarza ^^). Kiedyś chciałam zrobić, na obozie. Ale to było jeszcze w gimnazjum. Podobają mi się niektóre, te cienkie i dobrze zrobione, ale sama bym ich nie zrobiła. Ja to raczej typ ciasnego koka niż dredów. Kusi mnie kolorystycznie. Mogłabym co tydzień być blondynką, żeby wracać do ciemnych, a po drodze mieć rude. ;)

      Usuń
  14. Co endorfinki potrafią z człowiekiem zrobić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Ryją banię", nie? ;D (dziwne stwierdzenie)

      Usuń
  15. Ale jak nie brać tego dosłownie jak czułam tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
  16. Dopisek pod spodem trochę zepsuł klimat ;)
    Chyba najbardziej doceniamy miłość, gdy zostajemy same i musimy czekać do następnego spotkania z nim :) To męczące, ale wspaniałe uczucie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A trudno, właściwie. ;)
      Masz rację. Tęsknota jest potrzebna, żeby docenić obecność. Zawsze w to wierzyłam.

      Usuń
    2. Dlatego przez kilka dni nie zobaczę mojej miłości i nienawidzę za to tych dni :P

      Usuń
    3. Pociesz się tym, jak słodki będzie powrót :)

      Usuń
    4. No tak, jakoś trzeba się pocieszać ;)

      Usuń
    5. Mimo wszystko nie lubię dni, które spędzam bez niego, wolałabym już to zmienić ;)

      Usuń
    6. Dużo jeszcze zostało?

      Usuń
    7. Chciałabym mieć go codziennie obok, a do tego jeszcze pewnie dużo ;) A tak, to zobaczę go jutro, ale później znów będą jakieś pojedyncze dni rozłąki :)

      Usuń
    8. A tam, pojedyncze. Dobrze, że się takie zdarzają. Tęsknota jest potrzebna, jak już wspomniałam. :)

      Usuń
  17. Gdyby nie ten dopisek na końcu..
    Ale i tak czytajać to czuje się takie coś... czego sie nie da opisać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coście się tak przyczepiły do końcówki? To takie mało istotne ;D
      Dziękuję. :)

      Usuń
  18. Dobrze, że masz tą wiarę, siłę. Może nawet kolor włosów.^^ Może i taka właśnie jest miłość. Spokojna i pewna. Nie wiem. Pewnie Ty opowiesz o tym pierwsza. A o tym ostatnim zdaniu wszyscy już wiedzą. Ach.

    A co do mnie... cóż, poza mówieniem o wierze jeszcze jej nie mam. I decyzje. Wiem, że kiedyś muszę się z nimi zmierzyć i chyba chciałabym mieć już to za sobą. Tylko, że nie wiem co wybrać i czym się kierować przy tym nieszczęsnym wyborze.

    PS. Dobrze, że wróciłaś.

    OdpowiedzUsuń
  19. Siła i energia są najważniejsze. Mam nadzieję, że u Ciebie są one cały czas, że nie poddajesz się łatwo. A opis jest piękny, taki prawdziwy. Szkoda, że nie mamy brać tego dosłownie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie do końca. Ale siła, wiara i energia u mnie zawsze są prawdziwe. Są taką... nieodłączną częścią mnie samej, choć jestem tylko człowiekiem i mam czasem słabsze chwile, powątpiewam, zdarza się. (wyszłam na narcyza? trudno, właściwie)
      Niemniej jednak jest tu więcej niż jedno ziarno prawdy. :)

      Usuń
  20. Odpowiedzi
    1. Promienieję, trochę, przyznaję ;)

      Usuń
  21. Niepodobne to do Alien, którą znałam.

    Dziwnie, odkąd wsiadłaś? Tęskno może?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niepodobne, powiadasz?

      Tęskno, i niepewnie przy okazji.

      Usuń
    2. Nie. Inna się tu pokazałaś, ale to chyba dobrze.

      Niepewność sprawia, że wszystko staje się jeszcze bardziej pociągające... I odrobina tęsknoty także. Byleby nie przesyt.

      Usuń
    3. Inna, dziwna, wiem. I taka się właśnie czuję. Czegoś jest we mnie więcej, czegoś mniej. Ale mam swoje +300 do szczęścia od wczoraj, i tylko na tym się skupiam.

      Masz rację, ciężko się z tym nie zgodzić. Dziwnie to zabrzmi, ale ja naprawdę lubię tę tęsknotę. Do pewnego moment, rzecz jasna.

      Usuń
    4. Najważniejsze, że jesteś szcześliwa :)

      Ja też lubię tęsknotę...

      Usuń
  22. Jaki posiadasz kolor włosów?
    Wiara w lepsze jutro i w dobrą noc potrzebna jest każdemu. Dobrze, że ją odzyskałaś ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Taki jakiś... czerwony, dziwny. Nie przyzwyczajam się ;)
      Już jakiś czas temu. Ale dzisiaj się nią chwalę, bo jestem jej pewna. :)

      Usuń
  23. Jeju, Kochana! Jak się cieszę, że miłością tutaj u Ciebie zapachniało! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zapachniało, żebyś wiedziała. Unosi się wysoko w powietrzu. Na razie nie skaczę na tyle wysoko, żeby jej dosięgnąć. Muskam opuszkami jedynie. Ale nie odganiam, to już bardzo dużo w moim przypadku. :)

      Usuń
    2. Cieszę się. Jeśli się boisz tego uczucia, to najlepiej malutkimi kroczkami :)

      Usuń
    3. Boję? Nie wiem, może. Całe życie mam jakiś dziwny lęk przed przywiązaniem.

      Usuń
  24. Czasem wystarczy zrobić krok w tył i objąć wzrokiem całość. A całość jest zawsze wspanialsza niż suma części. Co do powrotów, mała przerwa potrafi czasem wiele zdziałać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie ten urlop był faktycznie potrzebny. Świeże powietrze, zachody słońca, spadające gwiazdy na molo... Warto było przemarznąć jednego wieczoru, żeby dalej poczuć się tak, jak czuję się w tej chwili ;)

      Usuń
  25. Pomóc? Byłoby cudownie, ale wątpie czy ktokolwiek da radę. Widzisz, przede mną klasa maturalna. I właśnie to jest wakacyjnym utrapieniem... bo słowa "matura, studia, przyszłość" powtarzam jak mantrę. Jakoś jeszcze mnie nie olśniło, co powinnam wybrać.

    Nie masz za co dziękować.^^ Taka prawda po prostu.

    OdpowiedzUsuń
  26. Czy jesteś szczęśliwa, w życiu ? Myślałaś kiedyś pod wpływem zbyt częstych gorzkich i beznadziejnych chwil ,by skończyć ze wszystkim ... ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem. Dzisiaj naprawdę. Chociaż nie zawsze tak było. Miałam w swoim życiu dwa ciężkie okresy i o ile w drugim dałam sobie radę bez tego typu myśli, w pierwszym było gorzej, ale to było dawno temu. Takie momenty się zdarzają. Ja czerpię z nich siłę na stawianie dalszych kroków.

      Usuń
  27. Lubię to kochana :)

    jaki nowy kolor? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też, tak trochę. Mam swoje +300 do szczęścia i na tym się skupiam :)

      Dziwny jakiś, czerwonawy. Nie przywiązuję się, jutro coś z nim zrobię ;)

      Usuń
    2. jej cieszę się z Tobą tym szczęściem :)

      haha :d a'la Hayley z patamore kiedyś tam? :)

      Usuń
    3. A dziękuję. :)

      Nie do końca, są ciemniejsze. I właśnie w tym problem. Takie nijakie jakieś ;)

      Usuń
  28. Ja z każdym, nawet najmniejszym wyborem mam problem, nie mówiąc już o tym. W ogóle nie wiem czym się kierować.Swoimi marzeniami? Tym, w czym jestem dobra? Czy racjonalnie podchodzić do rynku pracy?
    Równie duży mam problem z wyborem miasta. Podążać za znajomymi, których znaczna większość wybiera się do Gdańska (który niezbyt mi się podoba)? Odważyć się i wybrać miejsce, które dla mnie wydaje się odpowiednie? Czy zostać w rodzinnym mieście (czyli na UWM), co najbardziej odpowiada moim rodzicom?

    Jak Ty sobie dałaś z tym wszystkim radę? Bo jak pamiętam to jesteś na ekonomii, tak?

    Zmywak? Cóż, czemu nie? ;) Podobno nie ważne co będę studiować, bo i tak dla humanistów nie ma pracy.

    Dziękuję. Tak ogólnie.

    OdpowiedzUsuń
  29. Skoro nie dosłownie, to jak mamy rozumieć? ;>

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że nic tu nie jest pewne, chociaż jest fajnie. ;D

      Usuń
    2. Aha, no, czyta się, że jest fajnie ;D co to za Pan?

      Usuń
    3. A taki jeden, trafił się jakiś czas temu. ;D
      Kiedyś zacznę się zastanawiać, dlaczego z większością ludzi, z którymi nawiązuję bliższe znajomości łączy mnie muzyka. ;)

      Usuń
    4. bo muzyka powinna łączyć!

      Usuń
    5. U mnie wiele rzeczy właśnie od niej się zaczyna ;)

      Usuń
  30. Zacznę od tego, że jestem na szalenie "skundlonym" profilu czyli rozszerzony polski-biologia.
    Całe moje dotychczasowe życie to książki i próby pisania dlatego chciałabym zajmowac się literaturą, myślałam o filologii polskiej. Albo o jakiejś innej filologii: chińskiej, rosyjskiej, włoskiej, etc. Ponadto zawsze widziałam siebie jako panią psycholog... tylko ostatnio ta wiara opadła. Słyszałam też o nowości czyli MISH. Idea szalenie mi się podoba pomijając fakt, że cholernie trudno się dostać. Do głowy wpadła mi teatrologia czy choreografia, bo nie ukrywam, sztuka jest niekiedy ważniejsza niż szkoła czy wszystko inne (realizuję się jako pseud-tancerka). Musiałam skreslić weterynarię, bo nigdy, naprawdę przenigdy nie miałam dobrej chemicy i mojego braku wiedzy z 5 lat nie da rady już chyba nadrobić. Pewnie zapomniałam o tysiącu innych pomysłów, które wpadają mi raz na jakiś czas...
    Właśnie. Wybrać coć, co chciałabym robić przez większość swojego życia. To jakiś horror.^^

    Olać? Może jakaś prawda. Rodziców kocham, ale niekiedy wykańczają mnie nerwowo. Znajomi są ważni, ale jakoś nie przekonuje mnie Gdańsk. Cóż, zawsze myślałam - Poznań, Toruń, Wrocław... czy coś w tym guście. Nie wiem tylko czy tam radę. Jasne, należy do odważnych... tylko, że u mnie ta odwaga jest krótkoterminowa. Ty się odważyłaś?

    Nie masz co narzekać ;) Po ekonomii będziesz patrzyła, jak ja zmywam te nieszczęsne talerze.^^

    OdpowiedzUsuń
  31. Mam za duży wybór. Za dużo pomysłów i marzeń na za krótkie życie. Sama opcja wyboru już się mi nie podoba.
    Muszę nad tym pomyśleć. Myślę i myślę i tak w kółko, ale z drugiej strony... muszę poszukać siły, odwagi, indywidualizmu. Coś ze sobą wreszcie zrobić.

    Szczerze Ci gratuluję takich decyzji.^^

    OdpowiedzUsuń
  32. budzę sie z twoim imieniem na ustach, zasypiam ciebie wołając :)
    czasem potrzeba nam odetchnąć, wyjechać. gdzieś indziej łatwiej się myśli, w nowym miejscu, nie tym starym, gdzie wszystko się z jednym kojarzy.

    pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, mnie to zdecydowanie pomaga. Nawet perspektywa spędzenia ponad 10 godzin w podróży mnie nie przeraża.

      Usuń
    2. wtedy nie ma komputera, telewizora itp. podróże - przynajmniej moje - owocują w samorozwój :P gazety, książki, krzyżówki, muzyka :D

      Usuń
    3. Muzyka to moja codzienność, książki też odgrywają dużą rolę (chociaż faktycznie, ostatnio przeczytałam "Dumę i uprzedzenie" właśnie w pociągu ;). Gazety czytam czasem, a krzyżówki to tak... od października do czerwca rozwiązuję nałogowo ;P

      Usuń
  33. Um, zawiało miłością. Alien, Alien. Jakie w końcu te włosy?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakieś takie... do dupy ^^
      Miały być jasne, z poświatą czerwieni, są ciemne. Rozjaśnię ;)

      Usuń
    2. Miały być rude! xD

      Usuń
    3. No miały. Ale były za ciemne. ;D

      Usuń
    4. Oj tam, oj tam xD
      Musimy się umówić.

      Usuń
  34. Miłość :) Ajej.
    Kolor włosów z jakiego na jaki? :)
    I bardzo podoba mi się wygląd ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z brązowych na... jakieś takie czerwonawe. Ale nie przywiązuję się, zaraz coś z nimi zrobię ;)
      A dziękuję, mnie też się podoba ;)

      Usuń
    2. Podobnie jak ja ;) Też ciągle zmieniam i majstruję przy włosach ;)

      Usuń
    3. Z czymś trzeba eksperymentować! :D

      Usuń
  35. opowiesz o nim coś jeszcze więcej? :) (ciesze się z Twojego szczęścia!)

    OdpowiedzUsuń
  36. Tęsknota jest wpisana w miłość i jest jej nieodłącznym elementem. (Nie)stety.

    OdpowiedzUsuń
  37. Jakie to piękne. Miło czytać o takim szczęściu. Oby było wieczne. :)

    OdpowiedzUsuń
  38. Piękne. Strasznie podoba mi się Twój post.

    OdpowiedzUsuń