30 listopada 2012

Niedosyt.

Nienawidzę tego uczucia, że... znajduję się nie w tym miejscu, w którym być powinnam. Siedzę tu, tonąc w dźwiękach muzyki, która uzależniła mnie do granic możliwości, wciąż czując niedosyt. Wszystkiego. Każda cząstka mojego ciała wyrywa się, ucieka. Trochę bardziej na zachód. Trochę bliżej miejsca, do którego tęsknię całą sobą. A mogłam tam być. Przez całe trzy dni spacerować po Unter, zupełnie tak jak kilka miesięcy temu. I tonąć. Pogrążać się, zaspokajać. W dodatku z Tobą pod rękę...

90 komentarzy :

  1. Czemu nie zostałaś w tym miejscu skoro tak Ci go brakuje ?
    Ja czasami nie chce słuchać muzyki..Boję się, że znowu usłyszę tekst, który tak cholernie będzie opisywał mój obecny stan.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie da się tak, tylko dlatego, że by się chciało.

      Usuń
    2. A czy da się to miejsce odwiedzać często ?

      Usuń
    3. A czy w miejscu, w którym obecnie się znajdujesz nie można odnaleźć chociaż małego podobieństwa ?

      Usuń
    4. Nie. Ale ten weekend ma jednak swoje plusy, co sprawia, że nie żałuję pozostania tu, gdzie jestem. Stworzę sobie własną okazję do "powrotu" tam.

      Usuń
    5. Trzymam za Ciebie kciuki - tak się to mówi ? :D

      Usuń
  2. To dlaczego tak się nie stało?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Słaby przepływ informacji.

      Usuń
    2. Teraz juz jest na wszystko za pozno?

      Usuń
    3. Tak. To była perspektywa weekendu. (piątek-niedziela)

      Usuń
    4. Może jeszcze będzie taka okazja

      Usuń
    5. Taka pewnie nie, ale będzie inna. Stworzę ją sobie sama, pewnie nie jedną :)

      Usuń
  3. Tak to już z nami jest, że nie robimy tego, co pragniemy zrobić - a później żałujemy... niestety.

    Trzymaj się :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ponoć niewykorzystane szanse bolą bardziej niż popełnione błędy, więc.. podenerwuję się na siebie samą jeszcze trochę. Później mi przejdzie. ;)

      Usuń
  4. Stracona szansa czy decyzja? Niedosyt jest uciążliwy, ale niestety sam z siebie nie znika.
    Przepraszam, że tak długo się nie odzywam

    OdpowiedzUsuń
  5. nie tylko ty nienawidzisz tego uczucia... takie tma pocieszenie :d

    no cóż... jak to mówią, rodziny się nie wybiera.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. moja też... ale cóż, trzeba się z tym pogodzić, bo nic innego nam nie pozostało. a drzeć kotów nie warto.

      Usuń
    2. ja jakoś nigdy nie buntowałam się przeciwko rodzine, jak narazie... zobaczymy, czy coś później mi nie strzeli do głowy.

      Usuń
    3. ja może i też mam powdu, ale zdałam sobie sprawę, ze to nie ma sensu. nie dogaduję sie z nimi dobrze, ale nie buntuję, bo wiem, że to do niczego mnie nie doprowadzi... moja rodzina jest no cóż... dość surowa w wymierzaniu "kar".

      Usuń
    4. naprawdę? jestem zaskoczona :>

      Usuń
    5. dobrze, ze tpo efekt przyniosło! a siła przebicia jest dobra ;)

      Usuń
    6. mi tak mówią również, ale ja ogólnie komplementów do sibeie nie przyjmuję :)

      Usuń
    7. mam chyba baaaardzo niską samoocenę :)

      Usuń
  6. po co żałować? żałujesz..? czy po prostu tęsknisz za czymś, co mogłoby się stać?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po prostu nienawidzę, kiedy coś przechodzi mi koło nosa.

      Usuń
    2. Nie doszukuję się tu winy.

      Usuń
  7. nienawidzę, kiedy skreślacie ostatnie zdanie:D nie ogarniam jak można skreślić klucz do całego posta:D Dlaczego nie pojechałaś?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To akurat nie był klucz, tylko (nieistotny?) szczegół. Chodzi o miejsce, nie o niego. On jedynie byłby dodatkiem, który ma wyjątkowy ładny uśmiech, no i niezłe oczy ;)
      Bo... sama nie wiem. Bo za późno się dowiedziałam, a nie da się rzucić wszystkiego z dnia na dzień, nawet na weekend. Ja nie mogę.

      Usuń
  8. Jak nie tym razem, to może innym?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno! Ale i tak trochę żal, że przeszło koło nosa. ;)

      Usuń
    2. Wiadoma sprawa. Ale może dzięki temu spotka Cię coś jeszcze lepszego :)

      Usuń
    3. Aktualnie nie wyczuwam w pobliżu nic lepszego, chociaż spędziłam wczoraj jeden z cudowniejszych wieczorów w ciągu ostatnich miesięcy ;)

      Usuń
    4. No widzisz, a jednak TO było coś lepszego. A przynajmniej coś, co odbiega od codzienności :) Musimy nauczyć się dostrzegać drobnostki i sklejać je w jedną wielką piękną całość. :)

      Usuń
    5. Wolałabym jednak naprawdę od niej odbiegać. Na przyszłość będę się bardziej orientować. Na pewno.

      Usuń
    6. Życie nie jest wcale takie paskudne.

      Usuń
    7. Masz rację, nie jest. Nigdy go w taki sposób nie postrzegałam. Paskudni są ludzie.

      Usuń
    8. Zdarzają się wyjątki.

      Usuń
    9. Wiesz... od każdej reguły jest jakiś wyjątek ;)

      Usuń
    10. Dobrze to zostało zaplanowane.

      Usuń
  9. Odpowiedzi
    1. Kiepski przepływ informacji, o.

      Usuń
    2. No właśnie wiem, też mnie to dziwi!

      Usuń
    3. Tak to jest, jak się czarno na białym na fejsie nie pisze, tylko mówi gdzieś po cichu ;P

      Usuń
    4. haha, ale cenię to z drugiej strony :D

      Usuń
  10. Późnojesienny podły nastrój, czy coś głębszego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nic z tych rzeczy, po prostu niewykorzystana szansa. A szczerze takich nie lubię.

      Usuń
    2. Czyli jednak coś głębszego ;) Nie ma co patrzeć wstecz.

      Usuń
    3. Nie wstecz, a równolegle, gdzie indziej.

      Usuń
    4. Po prostu mi szkoda. Zamiast siedzieć przed kompem i się nudzić mogłabym robić coś innego. Gdybym tylko słuchała, co się dzieje wokół mnie.

      Usuń
    5. Na przyszłość już będę!

      Usuń
    6. Bo do mnie to trzeba czasem... łopatywnie, o. ;)

      Usuń
  11. teraz się nie udało, ale może będzie jeszcze okazja, żeby się tam znaleźć?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Stworzę nie jedną, ale i tak szkoda mi każdej niewykorzystanej.

      Usuń
    2. niezaspokojone pragnienia wywołują ten najgorszy typ tęsknoty...

      Usuń
    3. domyślam się - tak to właśnie bywa z niewykorzystanymi okazjami... życzę w takim razie, żeby tych następnych było jak najwięcej:)

      Usuń
  12. Najgorsze jest chyba uczucie, że nic nie możemy zrobić z tym niedosytem. Góra go przeczekać...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rety, pomyliłam konta - jakby co to Anastasia to ja :)

      Usuń
    2. I na przyszłość orientować się szybciej, co się wokół nas dzieje. Prawda. ;)

      Usuń
    3. Tylko grunt to nie wpaść z jednej skrajności w drugą :)

      Usuń
    4. Szczerze mówiąc to ja nie wiem jakim cudem przegapiłam tę propozycję. Chyba zwyczajnie nie słuchałam, kiedy ją dostałam...

      Usuń
    5. Musiałaś być bardzo rozkojarzona w tamtym momencie, skoro nie dotarła do Ciebie ta propozycja. No chyba że podświadomie nie chciałaś, bądź balaś się ją usłyszeć...

      Usuń
    6. Albo ktoś jedynie słowem się zająknął, gdzieś koło mnie i po prostu nie zwróciłam uwagi. Tak sądzę. Dużo się dzieje.
      Ale w sumie przeszła mi złość na samą siebie i teraz... popracuję nad stworzeniem kolejnej okazji. Całkiem "swojej" :)

      Usuń
    7. Wiesz czasami to trzeba w przypadku niektórych osób czytać/słuchać tak między wierszami :)
      No ale wiadomo, najlepiej to na własną lub jak wolisz “własną“ rękę działać :)

      Usuń
    8. Czasem tak, faktycznie. :)
      Z jednej strony tak. Z drugiej gdyby udało mi się jechać teraz, zaoszczędziłabym połowę pieniędzy. A to już połowa kolejnego wyjazdu ;)

      Usuń
    9. Te pieniądze zawsze muszą wszystko skomplikować. Ja też przez nie nie mam pewnego mojego pierwszego od kilku lat wyjazdu za granicę na wakacje.

      Usuń
    10. Nigdy mi się nie marzyły wakacje za granicą... Pewnie, są miejsca, które chciałabym zobaczyć, jest ich wiele, ale to tak raczej poza wakacyjnie. Na spokojnie, bez tłumów turystów na ulicach.
      Gdzie chciałabyś pojechać?

      Usuń
    11. Mnie też się nie zdarzyły. Głównie wakacje spędzam nad Bałtykiem pod namiotem lub w górach. Za granicą byłam naprawdę niewiele razy. W wieku 12 lat byłam na Ukrainie w ramach jakiegoś projektu integracyjnego, parę razy w Niemczech. No właśnie - do Niemiec chcę pojechać w te wakacje :)

      Usuń
    12. E, to niedaleko. Myślałam, że marzy Ci się jakaś... Grecja, Hiszpania, czy inna Bułgaria ;)
      A co do Niemiec... wizyty tam nigdy mi się nie znudzą, choćbym jeździła co weekend, nawet w to samo miejsce. Byłam już raz w tym roku, teraz chciałam jechać drugi, na 30 grudnia trzeci :)

      Usuń
    13. Hiszpania mi się marzy, także Kanada i Norwegia, ale to są dosyć odległe marzenia, które przy odrobinie szczęścia może kiedyś tam uda mi się zrealizować :)
      Ja w Niemczech byłam z 5 razy może, spędzałam tam czas głównie w moim ukochanym Bonn, Kolonii i pobliskich miastach/miasteczkach. Ciągnie mnie na północ tego kraju lub w same góry :)
      A po skończeniu liceum planuję zrobić sobie roczną przerwę w nauce i wyjechać tam do pracy, by na studia zarobić :)

      Usuń
    14. Tak bez głębszego zastanawiania się to mogę Ci powiedzieć, że marzą mi się Włochy, Paryż i Indie. Ale tak naprawdę to lista jest dłuższa :)
      Ja kocham nadmorskie miejscowości. Zjechałam pół tego kraju, trochę się naoglądałam, ale zakochana jestem tak naprawdę w Berlinie, od początku do końca, stanowczo całą sobą i właśnie w jednym miasteczku nad samym morzem. :)
      Też tak kiedyś chciałam. Ostatecznie doszłam do mądrego wniosku, że jak poczuję w kieszeni za dużo pieniędzy to już nie pójdę na studia ;)

      Usuń
    15. O, Indie też warto by zobaczyć. Tyle filmów się już naogladalam o kulturze tego kraju, że muszę wręcz zobaczyć to na własne oczy :)
      Berlin... Różne zdania słyszałam na temat tego miasta, w sumie żałuję tylko, że nie miałam nigdy okazji uczestniczyć w Loveparade.
      Mi różnie ludzie mówią o tym pomyśle wyjazdu do pracy. Osobiście póki co nie wybiegam już dalej w przyszłość, bo przecież i ten plan wymaga wielu innych rzeczy. Ale cóż, lepiej mieć nawet coś takiego w zanadrzu niż nic :)

      Usuń

    16. Ja też słyszałam przeróżne. Że jest strasznie dużo ludzi, że w mieście zwyczajnie śmierdzi, że wcale nie jest takie ładne... A dla mnie jest, zdecydowanie. Chociaż ludzi jest naprawdę mnóstwo i idąc ulicą można usłyszeć wiele języków, jeszcze więcej akcentów. Ale to mnie w żaden sposób nie odpycha, wręcz przyciąga. To jest moje miejsce na ziemi. :)
      Paradę też zawsze chciałam zobaczyć, ale do tej pory nie było możliwości.
      No z jednej strony tak.

      Usuń
  13. "Staram się, z całych sił, lekceważyć niedosyt, tu gdzie miłość trzyma się na ślinę, a szczęście o włos..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przesadzałabym jednak. ;)

      Usuń
    2. Możliwe, ale jakoś mi się ta piosenka, ten fragment skojarzył ;)

      Co się stało, że nie wyszło?

      Usuń
  14. nie lubie to poczucie niedosytu tego braku czegos to nie jest fajne!

    OdpowiedzUsuń
  15. Też w ten weekend czułam straszny niedosyt!
    Ciągle było mi czegoś mało i mało...

    OdpowiedzUsuń