30 grudnia 2012

Podsumowanie 2012.

Gdybym chciała robić podsumowanie tego roku, musiałabym go podzielić na dwie nie do końca równe części. Koniec jednej to początek października, dalej jest już druga. Pierwsza była dobra. Spędziłam najlepsze w życiu Walentynki, bo właśnie tego dnia, 14 lutego, zaczęłam spełniać marzenie, wokół którego cały ten rok się kręcił. Wtedy zostały już tylko dwa miesiące i pięć dni do jego całkowitego urzeczywistnienia, ale mając w ręku bilet, wszystkiego już byłam pewna. Udało się. Jeszcze na trzy dni przed tym najważniejszym, spełniło się jeszcze jedno. No, nie samo. Ale się spełniło. Obserwuję je co rano i co wieczór w lustrze, wciąż uśmiechając się do siebie, bo choć to niby tylko trzy słowa wyryte na skórze, dla mnie to coś więcej, dużo więcej przecież. To ukoronowanie najważniejszego okresu w moim życiu i taki... motyw przewodni do dalszej jego części. I później był wyjazd. Długie spacery po Unter, kosmiczne ceny biletów na metro i szybkie wychodzenie z niego, kiedy jakiś facet niczym Hitler w czasach swojej "świetności" (All, litości...) wpadał do przedziału i kazał nam się przesiadać. Coś mi się zdaje, że ani razu nie czekałam wtedy choćby pięciu minut i po prostu szłam na piechotę... Miliony zdjęć. Kilka języków na głównym placu i różnorodność, o jakiej nam się nie śniło. Fontanna w centrum, gdzie nagrywali reklamę sklepu odzieżowego, której nigdy nie widziałam i ten koleś na desce, którego uśmiech pamiętam do dzisiaj. I ten pod Alexem, którego choćbym chciała, nie umiem zapomnieć. Wyjątkowy. I skończył się kwiecień. Najlepszym miesiąc w tym roku. A później był czerwiec, gdzie dostałam tą nagrodę za zajęcie tego pierwszego miejsca z tym artykułem, który był bardzo profesjonalny, który właśnie wtedy stał się moją przepustką do dziennikarskiego świata i chociaż nie jest to praca dla mnie, czego mam pełną świadomość - to miły wypełniacz czasu, nawet jeśli ludzie w redakcji nie tacy i tematy średnio interesujące. Później, w sierpniu, było reggae, po którym coś się zaczęło i coś rychło skończyło, ale czego żałować nie ma sensu, bo niczego nie da się cofnąć. Było dużo ognisk, dużo rozmów o niczym i dużo wypadów za miasto, podczas których czuliśmy się wszyscy jak bank żywności dla komarów. Pachniało offem, wodą, alkoholem i fajkami, ale wtedy nawet mnie to nie przeszkadzało. Było kilka propozycji, z których nie skorzystałam i kilka osób, które po drodze gdzieś zgubiłam, za co sobie samej i im też trochę mogę podziękować. Później skończyła się część roku numer jeden i nie wiem, co stało się dalej. Spadła kurtyna świetności i zaczęła się jesień, podczas której w pokoju zrobiło się zimno, a muzyka i herbata przestały mi smakować. Zrobiło się nieco pusto i za cicho. I tak jest nadal. Chyba brakuje mi szczerych rozmów, po prostu. Nieważne ;)

kto spędzi ze mną jutro Sylwester z Polsatem? ;D

229 komentarzy :

  1. Większa część roku była udana i to najważniejsze. Dużo się działo. Życzę Ci tego na kolejny rok.:)

    Marzyłam kiedyś o pracy dziennikarki (a wcześniej sekretarki, ha ha.)!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, i dziękuję :)
      Ja też, ale to było daawno temu ;D

      Usuń
  2. ja jutro także spędzam Sylwester z Polsatem :D jedynka będzie musiała mi wybaczyć :D kolejny sylwester w domowym kącie. w sumie lepsze to niż uchlanie się do upadłego gdzieś w terenie fuu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, mnie alkohol też nie kręci. Ale nie powiem, zobaczyłabym jakiś koncert na żywo ;)

      Usuń
  3. Trzeba cieszyć się z tej lepszej części. Ja jednak przenoszę się do dwójki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiedziałam, że się z niej nie cieszę. Cieszę, owszem.
      Ja będę skakać, co za różnica. W każdym razie przed telewizorem. ;)

      Usuń
  4. Marzenia się spełniły, wiec tak zle chyba nie było?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Było naprawdę dobrze. Tylko pod koniec zrobiło się pusto.

      Usuń
    2. ale dlaczego tak sie stalo?

      Usuń
    3. Trochę znajomości się w tym roku posypało. A że w drugiej połowie zrobiło się luźniej - zaczęłam to zauważać.

      Usuń
    4. u mnie rewelacyjnie tez nie jest

      Usuń
    5. Odnoszę ostatnio wrażenie, że spędzam stanowczo za dużo czasu w domu. Kiedy przez ostatnie dni z niego wychodziłam zauważyłam, że to naprawdę jest miłe i że naprawdę cholernie dawno tego nie robiłam. Bo nawet na spacer nie ma z kim iść. Idiotyzm.
      Co z Tobą?

      Usuń
    6. Ja też rzadko spotykam sie ze znajomymi, choc costatnio coraz ich mniej. Jakos tak kazdy sie zaszyl w swoim gniezdzie i nie chce sie pokazywac. Jeynie tylko czesc na ulicy jak sie spotkamy. Spotykam sie jedynie ze swoim facetem

      Usuń
    7. Otóż to. Nagle każdy ma swój świat. Dobrze, że chociaż masz jego.

      Usuń
    8. tez tak mysle, ze on mnie ratuje ze wszystkiego

      Usuń
    9. Chociaż nie oszalejesz z samotności.

      Usuń
    10. Tylko, że on jest chory i mogę się zarazić ;-/

      Usuń
    11. Teraz mu się zachciało chorować? Faceci to zawsze znajdą sobie najmniej odpowiedni moment.

      Usuń
    12. U niego w domu wszyscy choruja a mnie tez juz chyba cos bierze, wiec nie bedzie sam ;)

      Usuń
    13. Ja o dziwo nadal jestem zdrowa. A zawsze chorowałam.

      Usuń
    14. Ja tam leczę się jak mogę jak już czuję że coś mnie bierze

      Usuń
    15. Mnie to święty boże nie pomoże. Jak mnie już coś złapie to dwa tygodnie z głowy.

      Usuń
    16. To rzeczywiscie nie fajnie

      Usuń
    17. Kwestia przyzwyczajenia w sumie. Na razie jestem zdrowa ;)

      Usuń
  5. ja mam wrażenie, że ten rok był snem...
    snem z którego wybudziłam się od lipca do listopada.
    w listopadzie znów zapadłam w sen... sen który omalże nie stał się snem wiecznym. ale jestem. wciąż oddycham.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też mam takie wrażenie. Tyle, że ja w ten sen zapadłam w październiku i nadal nie mogę się z niego obudzić...
      I dobrze, że jesteś. Oddychaj dalej.

      Usuń
    2. ja wciąż śnię... choć bliska dla mnie osoba zapadła w jeszcze głębszy sen. i ja próbuję trwać by ją dobudzić... by nie zatraciła samej siebie...

      Usuń
  6. ja spędzam sylwestra z polsatem:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U Ciebie też brak innych opcji? ;D

      Usuń
    2. nie chcę myśleć o tym,co po 1.01 mnie czeka,więc zostałam w domu na sylwestra;D

      Usuń
    3. Aż tak źle? ;D
      Ja mimo wszystko wybrałabym się na jakiś koncert, cholera ;D

      Usuń
  7. Z każdym kolejnym przeczytanym podsumowaniem roku utwierdzam się w przekonaniu, że jakoś nam smutno jest. Niedobrze, niedobrze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też to zauważyłaś? Niby jest dobrze, ale jakoś nie do końca jednak...

      Usuń
  8. Oj tak, niestety. Trudno nie zauważyć. Chyba zawsze czegoś brakuje, nigdy nie jest wystarczająco, na sto procent.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odnoszę czasem wrażenie, że za bardzo chcielibyśmy... konkretnych "rzeczy", żeby móc cieszyć się z innych na tyle, na ile moglibyśmy.

      Usuń
    2. Pozwolisz, że trochę zboczę z tematu i zadam pytanie zupełnie z innej beczki. Można się spodziewać kolejnych części opowiadania na Twoim drugim blogu? :)

      Usuń
    3. Pewnie, że można! Nie zrezygnowałam z niego. Ale chwilowo jestem zajęta poprawianiem dość obszernego tekstu, który jest dla mnie dużo ważniejszy. Więc... błagam o jeszcze trochę cierpliwości. :)

      Usuń
  9. Oby kolejny był taki, jak sobie wymarzysz. I niekoniecznie lepszy, bo chyba nie musi być idealnie, ważne, żeby się czegoś nauczyć, żeby wyciągnąć wnioski, zebrać doświadczenie i przeplatać je z tymi dobrymi momentami. I tych oczywiście życzę Ci więcej. I może jeszcze... czasami warto pamiętać o tym, że nie wszystko złoto, co się świeci.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet ideały mają wady. Dla mnie ten był dobry, nawet jeśli końcówka mało optymistyczna.

      Usuń
  10. Ty spędzasz Sylwestra z Polsatem, a ja z nauczycielem od fizyki. Kto ma gorzej? ;>
    A tak poważnie to i tak dużo się działo, i wiele Ci się udało, więc gratuluję i życzę dalszego spełniania marzeń :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak to z nauczycielem?!
      A dziękuję. I Tobie wzajemnie :)

      Usuń
    2. miałam zajęcia do konkursu u niego ;)

      Usuń
  11. wiekszosc roku udana i to jest wazne to zycze by nadchodzacy rok byl w pelni udany ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy, żeby było tak jak ten. Jakby się jakiś przystojniak pojawił to byłoby już całkiem sympatycznie ;D

      Usuń
    2. haha no nie jedna ma takie zyczenie ;P

      Usuń
    3. No wiem właśnie, wiem... ;D

      Usuń
    4. nooo mam nadzieje ze mamy chociaz inne gusta to nie bedziemy sie o nich bic bo bic sie o faceta to upadek ;p

      Usuń
    5. I tutaj plusem jest to, że nie mieszkamy blisko siebie ;D

      Usuń
  12. a jakie słowa wytatuowałaś sobie?

    oj, po kłótni z mamą mogę zapomnieć o spędzeniu nocy z koleżankami, więc chyba nie tylko Ty będziesz przeżywać początek 2013 z Polsatem ;d

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ładne ;P

      A trzeba było poczekać z tą kłótnią kilka dni? Eh ;D

      Usuń
    2. No, brzydkich to na pewno nie zrobiłaś sobie ;D

      Trzeba było, trzeba. Ale w sumie i tak na rękę mi jest, że nie idę, bo jakoś nie za bardzo chciałam spędzać czas z koleżankami. Także wymiksowałam się w jakiś sposób z tego ;)

      Usuń
    3. Jeszcze nie spotkałam w tym roku osoby, która szczerze cieszyłaby się z sylwestrowego wyjścia. To dość dziwne, nie uważasz? ;D

      Usuń
    4. Ekstremalnie dziwne. To co, każdy teraz woli siedzieć w domku, w ciepłych papuciach i z okna obserwować fajerwerki? ;D

      Usuń
    5. Z tego, co zauważyłam - tak. Nie do końca są pewni towarzystwa, więc wybierają siedzenie w domu.

      Usuń
    6. Najbezpieczniejsza opcja. Ja niestety jej nie wybierałam - zostałam na nią skazana :P

      Usuń
    7. Przerąbałaś sobie, nie powiem ;D

      Usuń
    8. Ale przynajmniej pojutrze posłucham historii koleżanek, które prawdopodobnie zalały się i zjarały jak Bóg jeden wie co :) Gdy ja tymczasem grałam w Simsy i jadłam pizzę :)

      Usuń
    9. A zrobisz Simom imprezę? ;D
      Ja pewnie sylwestrowych wrażeń będę słuchać aż do Juwenalii. xd

      Usuń
    10. Zastanowię się, ale szczerze wątpię. :( Jakoś dwójka chodzić na moim komputerze nie chce, a z pierwszą częścią Simsów walczyć mi się nie chce. :P

      O panie, dzięki Bogu, że moje spokojne towarzystwo aż tak dzikich wrażeń nie miewa. :P

      Usuń
    11. Mnie też dwójka nigdy nie chciała działać, mało tego - na dwóch komputerach miałam z nią problem. Później kupiłam oryginalne i nie narzekam, wszystko idealnie :)

      Nie powiedziałabym, że moje miewa, ale ma baardzo dużo do powiedzenia. Zawsze ;D

      Usuń
  13. Mój wniosek jest taki że chyba większość ludzi ma część roku miłą, a część mniej miłą...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze chociaż, że nie wszystko jest do dupy. :)

      Usuń
    2. haha, czyli szklanka do połowy pełna ;p

      Usuń
    3. Trochę więcej niż do połowy ;)

      Usuń
    4. Przepełniona do połowy :)

      Usuń
    5. Dobra, już, skończmy z tą szklanką. Jest ok ;D

      Usuń
    6. jest sylwester, teraz przepełnione są kieliszki!

      Usuń
    7. Powinny być, podobno ;D

      Usuń
    8. A Ty? Serio tak z polsatem? :P

      Usuń
    9. Może z dwójką, zobaczymy. ;D

      Usuń
    10. Całkiem. W sumie oglądałam filmy ;D

      Usuń
  14. strasznie miło czytało mi się ten post! wiele rzeczy Ci się udało, do tego tatuaż... ach, zazdroszczę ;) w dodatku spełnienie marzeń - jeszcze lepiej... szkoda tylko, ze pod kniec zrobiło się... hm, tak pusto? w każdym razie, oby następny rok był cały wypełniony spełnionymi marzeniami i uśmiechem :)


    Twoja rodzicielka ma rację, trzeba po prostu do tego dorosnać - ja jeszcze tego nie zrobiła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto tez czasami sie z nich posmiav, jak np robie to ja ;)

      Niestety nie :<

      Usuń
    2. w niektórych na pewno ;)

      tak jakoś wyszło, moi rodzice skutecznie psują moje plany an spełnienie marzenia :< okrtuni są :<

      Usuń
    3. tylko, że tutaj jest pies pogrzebany. bo jak narazie wszystkjo moje marzenia uzależnione są od zgody rodziców ;) tylko jedno zalezy ode mnie i do mojej pracy w szkole wiec je staram się spełnić, ale to dopieor za parę lat będzie mogło nastąpić ;)

      Usuń
    4. zgadza się ;) dlatego będę wyczekiwac ich ;)

      Usuń
    5. Jedno moz nie jest az takie wybitne, ale to pojscie na kocert Slayera ;) drugie, to dostanie sie na medycyne co oczywicie zalezy tylko ode mnie totez praduje na to ;>

      Usuń
    6. Wszyscy probuja mnie od tego pomyslu odcianac, bo to byt duza opowiedialnosc itd.. :>

      Usuń
    7. Marzy mi sie byc neurochrurgiem albo psychiatra *,* sklaniam sie bardziej ku drugiej opcji... :)

      Usuń
    8. Prawda, ze ten zawod jest intrygujacy?! A toczemu? ;> zatasnawialm sie nad pojsciemdo liceum na mat-fiz i potem politechnika i cos z automatyka zwiazne, ale ootem to przemyskalam i wybralam moj akutalny profil ;>

      Usuń
    9. Zgadzam sie, dlatego go wybralam bo mnie bardzo interesuj ;) popatrz a ja to mam wszystko rozszerzone i bd dawac roszerzenia z tych przedmiotow ;> ach ten medyczno-farmaceutyczny ;> moja przyjaciolka sie wybiera... i podziwiam, ja bym tk nie mogla. To zdecydowanie nie dla mnie. Co w koncu wybralas?

      Usuń
    10. wiesz... ja miałam na 3 miejscu w swoim podaniu profil społeczno-prawny, a kompletnie nie lubię polskiego, który tam jest roszerzony, bo z historią i wosem dałabym sobie radę ;)

      patrz, mój wujek dokładnie tak samo sie zastanawiał i wkoncu wybrał ekonomikę, a jego marzeniem nadal jest zdanie na resocjalizację... o ktorej ja też sporo myślałam ;)

      Usuń
    11. ja jeszcze pamietam bo to był trudny wybór. poczatkowo miałam papiery skłądac do szkoły gdzie jest miedzynarodowa matura, ale potem stwierdizłąm, ze raczje nie dma tam rady no i się zaczeło suzkanie dziury w całym. licuem w warszawie, w opolu, w poznaniu, we wrocławiu, aż ostatecznie padło na moją mmiejscowść i tą samą szkołę ;)

      akurat teraz to on siedzi w Holandii i zarbiają ze swoją żoną na ich wymarzony dom, wiec jak powiedział - na razi enie ma potrzeby, moze kiedys ;)

      Usuń
    12. dlaczego? ;> ja w sumie też się nad tym zastanawiłam! bo mnie to kręciło, ale potem tak sobie myśle "cholera, przecież ja z ludźmi jakbym miała się dogać to prędzej ich bym pozabijała niż coś się dowiedziała" ;D tak wiec padło na medycynę i ok. 11 lat nauki... ;)

      :)

      Usuń
    13. Tez tak wole. Praca dziennikarza na pewnien sposob na bank jestcieawa, ale zdecydowanie nie dl nie :D

      Usuń
    14. oj nie wiem cyz gównianie, nie znam się ;) jak tam po Sylwestrze? ;>

      Usuń
    15. akurta nie wiem o jakim filmie, czy coś, do mnie mówisz, bo kompletnie mi nic to nie mówi.. ale cóz, ja to tlyko horrory, ewentualnie filmy dokumetnale ;d

      aaaaa... Bardzo fajnie, byłam u przyjaciółki, mimo braku chęci z mojej storny do czegokolwiek (jestem okropna, wiem... XD) to i tak spędziłyśmy go bardzo fajnei. teraz pozostaje mi jedynie nauka ;)

      Usuń
  15. Czyżbyś zrobiła sobie... tatuaż?
    Nie mogę się zdecydować na wzór, no i kasa ciągle przepływa mi przez palce. Bo przecież muszę mieć piątą parę butów na zimę i drugą skórzaną kurtkę, w której mogę co najwyżej w czerwcu pochodzić ;/

    Twój rok był całkiem ciekawy. W przeciwieństwie do mojego, nawet nie warto go podsumować.

    Jaaa! Będę czekała na mojego Tomka K.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, w kwietniu. Rozważałam niedawno drugi, ale chwilowo z niego zrezygnowałam. Chociaż potwierdzam, co mówią ludzie - jak się zrobi jeden, to siłą rzeczy chciałoby się więcej ;)

      Był ciekawy, nie przeczę. I udany, mimo jego końcówki.

      Nie wybywasz na imprezę?

      Usuń
    2. A wtedy to już zupełnie pójdę z torbami.

      U mnie właśnie końcówka była najlepsza, no, nie mówię tu o ostatnich kilku dniach.

      W tym roku nie, jestem zmęczona wszelkimi imprezami, w dodatku wcale nie mam na nie nastroju.

      Usuń
    3. Wierzę w Ciebie, dasz radę ;D

      Powiedziałabym, że... ważne, że nie wszystko było do dupy.

      No tak, bez sensu się zmuszać.

      Usuń
    4. Nie, obiecuję sobie, że w 2013 przystopuję z wywalaniem forsy w błoto.

      To jest dobre określenie. Od września do świąt... ja nigdy nie czułam się tak dobrze, jak wtedy.

      Co prawda imprezy, na które nie chce się iść, a jednak człowiek się zmusi, są najlepsze. Ale nie dziś.

      Usuń
    5. Ja tam jestem oszczędna. (żeby nie powiedzieć skąpa ;D)

      A później się popsuło?

      Podobno. Ale czasem nie warto.

      Usuń
  16. Brzmi nieźle. Szkoda, że tylko do pewnego momentu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nawet, jeśli w pewnym momencie się urwało, ogólny bilans wychodzi na plus. To już chyba dużo.

      Usuń
    2. Tak, to dużo. Każdy bilans powinien mieć taki wynik.

      Usuń
    3. Mimo wszystko niezbyt często się z tym spotykam.

      Usuń
    4. Więc tym bardziej trzeba ten rok zaliczyć do udanych.

      Usuń
    5. Zdecydowanie zaliczyłam. :)

      Usuń
    6. Jakieś postanowienia na przyszły rok masz? ;)

      Usuń
    7. Nigdy w życiu nie robiłam postanowień noworocznych, bo zwyczajnie w nie nie wierzę. I całkiem nieźle mi się z tym żyje. ;)

      Usuń
    8. Ja kiedyś robiłam, ale i tak zazwyczaj ich nie dotrzymywałam, dlatego przestałam. W tym roku jednak postawiłam sobie cele jak najbardziej wykonalne.

      Usuń
    9. Stawiam sobie takie cele z dnia na dzień, z chwili na chwilę. "Od poniedziałku", czy "od stycznia" to takie dziwne terminy...
      Chociaż jest kilka rzeczy, które chciałabym w 2013 zrobić. Niemniej jednak nie określam tego mianem postanowień.

      Usuń
    10. W każdym razie coś tam jednak chcesz osiągnąć w tym roku.
      Myślę, że postanowienia biorą się stąd, że ludzie widzą w nowym tygodniu/roku/miesiącu czystą kartę, nowe nadzieje.

      Usuń
    11. Chcę, ale to są bardziej pragnienia.
      Możliwe, że masz rację. Tobie udaje się je spełniać?

      Usuń
    12. Zależy jakie. Niektóre są łatwiejsze, inne trudniejsze do wykonania.

      Usuń
    13. Ponoć nie ma rzeczy niemożliwych ;)

      Usuń
    14. Podobno. Jednak musimy myśleć realnie i wziąć pod uwagę nasze możliwości.

      Usuń
    15. Ja mimo wszystko wierzę, że o tak zwane "niemożliwe", trzeba się po prostu bardziej postarać.

      Usuń
    16. Nawet jeśli ograniczają Cię choćby możliwości materialne?

      Usuń
    17. Oczywiście, że tak.

      Usuń
    18. Zazdroszczę, też chciałabym tak myśleć.

      Usuń
    19. Pozytywne myślenie to już połowa sukcesu, ale do jego osiągnięcia jeszcze długa droga :)

      Usuń
    20. To prawda, niestety.

      Usuń
    21. Tak czy siak od czegoś trzeba zacząć :)

      Usuń
    22. Ale ostatecznie liczy się tylko efekt końcowy. :P

      Usuń
    23. Tak, ale... po kolei, Emi, po kolei! :)

      Usuń
    24. Jasne, jasne. Tylko że samo rozpoczęcie czegoś nie jest gwarancją sukcesu.

      Usuń
  17. Mój rok w sumie też można podzielić, do połowy sierpnia było cudownie, potem się trochę posypało lawinowo...no ale pamiętaj, że warto zapamiętać tylko te piękne chwile :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę tak myślisz? Ja jestem zdania, że warto zapamiętywać wszystkie.

      Usuń
  18. Co by nie mówić, ciekawy rok. Jesień zawsze dołuje, zima zresztą też. Moja niezmienna od lat dewiza brzmi: byle do wiosny!
    Ja spędzę, pod warunkiem, że wpadniesz do mnie :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mimo wszystko bardzo lubię jesień. Zimy mam już dość, nawet śniegu na święta mi nie dała. Obraziłam się ;D
      Nie mogłabyś mieszkać trochę bliżej? ;)

      Usuń
    2. Ja nie lubię, bo działa na mnie depresyjnie. Zimy nie cierpię, ponieważ poza koniecznością (w normalnych okolicznościach chodzenie na uczelnię) praktycznie nie ruszam się wtedy z domu.
      Na przykład gdzie? :D

      Usuń
    3. Ja w zeszłym roku, zimą, mało w domu bywałam. Marzłam co prawda niesamowicie, ale zdecydowanie było warto. Teraz siedzenie w domu działa na mnie depresyjnie.
      No nie wiem, tak bardziej w centrum, co? ;D

      Usuń
    4. Na mnie też. Nie w sensie, że w domu mi jakoś fatalnie, ale jak długo nie mam kontaktu z ludźmi, dostaję kręćka :P
      Ale ja kocham me miasto, no :D Będzie ciężko...

      Usuń
    5. Otóż to, właśnie o to mi chodzi. Co za dużo to niezdrowo, mimo wszystko ;)
      A tam, kochasz... ;D

      Usuń
  19. Miesiące jesienne są jak dni wyjęte z kalendarza, przeżywasz, ale niezbyt pamiętasz jak.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W tym roku zdecydowanie tak. Chociaż nie jestem pewna, czy powinnam to zganiać na porę roku.

      Usuń
  20. Wczoraj zaczęłam czuć Twoją Drugą Połowę Roku. Niby krótsza, a wydaje się być nieskończona.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety... I ta pierwsza gdzieś się rozmywa. Ale z drugiej strony to kwestia nastawienia. Poniekąd.

      Usuń
    2. "Najważniejsze jest podejście, a dzisiaj mam złe"

      Usuń
    3. No... coś w tym stylu...

      Usuń
    4. co do sylwestra z polsatem - dlaczego tak? chcesz, czy po prostu nie ma alternatywy?

      Usuń
    5. Zrezygnowałam z wyjazdu ze względu na to, że przejęły nad nim kontrolę osoby, których nie miałam ochoty oglądać. Wymuszone uśmiechy psują atmosferę. Teraz alternatywy brak.

      Usuń
    6. a dokąd miałaś jechać?
      łączę się z Tobą w 'bólu', bo też moje plany się pokrzyżowały i to ładnie

      Usuń
    7. Do Berlina. W normalnych warunkach bym tego strasznie żałowała, ale jak pomyślę o ludziach to nawet jestem szczęśliwa, że zaoszczędziłam na kolejny, z pewnością milszy wyjazd.
      Miałaś plany z przyjaciółkami?

      Usuń
    8. Napij się wina, albo szampana i porozmyślaj, też może być fajnie :)

      Nie. One są daleko, zresztą są obie o siebie zazdrosne. Z Nim i moją siostrą + znajomi. Wyjebała nas trochę siostra, najpierw, że nie jest z nami, a dziś że jednak jest. No chuj ją wie.

      Usuń
    9. Pewnie, że tak. :)

      Jak ja nie lubię takiej dezorganizacji... To cholernie męczące.

      Usuń
  21. Mogę spedzić sylwester z Tobą! :D
    A mój rok był taki przeciętny, zwykły, mało z niego pamiętam..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam w takim razie ;D
      Nieudany?

      Usuń
    2. Dobrze, już jadę :D
      Nie, nie to, że nieudany. Taki zwykły, nic ciekawego się nie wydarzyło. Tylko ostatnie trzy miesiące to taka małą "rewolucja".

      Usuń
    3. Wypada mi napisać: lepsze to niż nic?

      Usuń
    4. A no! Staram się nie narzekać, ten rok nie był najgorszym :P

      Usuń
    5. Powiesz mi za rok, że 2013 był cudowny? ;D

      Usuń
    6. Będę robiła wszystko by był cudowny i żeby z czystym sumieniem Ci to powiedzieć, ale Ty mi także. Prawda? :D

      Usuń
    7. Oczywiście, że tak! Nie ma innej opcji! :)

      Usuń
  22. Większa część roku była udana - i zobacz jakie będziesz miała wspomnienia z tego okresu czasu! To najważniejsze! Nie warto wspomniać tego, co złe - tylko myśleć o tym, co dobre!

    Masz tatuaż? Jakiej treści? =)

    PS. szczęścia w Nowym Roku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem warto powspominać nawet te mało pozytywne wydarzenia. Mnie to daje kopa do dalszych starań :)

      Usuń
    2. Każde wspomnienie nas ukształtowało. I dzięki nim jesteśmy właśnie tu, a nie gdzieś indziej. =)

      Usuń
    3. Dlatego ja lubię wracać nawet do tych nie najlepszych momentów. :)

      Usuń
    4. Ja czasem także. =)

      Cóż to za napis widzisz w lustrze?

      Usuń
    5. Ciekawość to pierwszy stopień do piekła, wiesz? ;D

      Usuń
  23. Wiesz czego Ci zazdroszczę? Stabilności. Większa część roku u Ciebie była szczęśliwa, spełniałaś się. Zaś ja radość odczuwałam jedynie przez dwa krótkie miesiące - w lipcu i sierpniu. Liczę, że za rok będę mogła powiedzieć, iż 2013, mimo trzynastki na końcu, był cudowny :) Tego również i Tobie życzę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Połową sukcesu jest już dobre nastawienie. Dziękuję, i Tobie również tego życzę. :)

      A adres bloga? :)

      Usuń
  24. Nie mogę tam skomentować, no nic.

    To Ci zazdroszczę. Ja nie mogę chodzić po centrach handlowych, to mnie zbyt wiele kosztuje.

    Tak, przez Czarnowłosego, ech.

    Wystarczy mi pół litra wódki, porządna dawka rocka i przetrwam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nie lubię po nich chodzić, bo na większość rzeczy, które mi się podobają i tak mnie nie stać ;D. Albo z drugiej strony to dochodzę do wniosku, że co prawda jest to piękne, cudowne, ach i och, ale... po co mi to?

      Faceci za bardzo mieszają. Zdecydowanie..

      Udało się?

      Usuń
  25. ja też spędziłam sylwestra z polsatem i trochę z 2tvp. a w sumie to północ przespałam i dobrze mi z tym.

    co to za tatuaż ? zdradzisz nam jakie to słowa ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja wzięłam się za oglądanie głupich filmów. Skończyłam 2012 z Bridget Jones. To dość przykre, no ale... ;D

      Nie ;P

      Usuń
  26. Wszystkiego co Najlepsze w Nowym Roku! Spełnienia marzeń, również tych głęboko ukrytych. Znalezienia skrawka nieba i bliskiego serca, które będzie to niebo z Tobą dzielić. Niech ten rok nada życiu nowych smaków, słodyczy pocałunków, pikantnej zabawy. Korzystaj z życia ile tylko starczy tchu!:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. (uśmiecham się do Ciebie szeroko :)
      I wzajemnie, Kochana :)

      Usuń
    2. Aż ten uśmiech sobie wyobraziłam :-)

      Usuń
    3. Słodki, nie? ;D (ach, ta skromność)

      Usuń
  27. Najważniejsze, że większa część roku była pozytywna. :) Pomyśl tylko ile fajnych wspomnień zdobyłaś. :) Masz tatuaż! <3 Niech ten roczek będzie jeszcze lepszy! :)
    Hm, a ja nie spędziłam Sylwestra z telewizorem, choć nie spędziłam go także poza domem. Siedziałam przy laptopie, w domu byłam zupełnie sama, a i tak był to jeden z najlepszych Sylwestrów w moim życiu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, myślę. I uśmiecham się szeroko do tych wspomnień. :)
      Ja ostatecznie wylądowałam z łóżku z filmami. Wymarzony wieczór to to nie był, ale zawsze mogło być gorzej. ;)

      Usuń
  28. Trzeba wierzyć, że będzie już tylko lepiej ;) Oby było!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę, wierzę. I się staram. Samo się nie stanie :)

      Usuń
  29. Ważniejsza część pierwsza :) I oby ten rok był jeszcze lepsze i minęła pustka.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z pustką może być ciężko, ale o pozostałe rzeczy na pewno się postaram :)

      Usuń
  30. To u Ciebie nie było znowuż tak tragicznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Było dobrze, mimo tej pustki.

      Usuń
  31. Dobrze, że ta pierwsza część była o wiele dłuższa od drugiej :) To wytrwaj jakoś do lutego i znów od Walentynek zacznij działać, spełniać kolejne marzenia :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A po co do Walentynek, już zaczęłam! Przedwczoraj ;)

      Usuń
  32. Wyciągnij dobrą passę z większości tamtego roku i mnóż ją teraz!

    OdpowiedzUsuń
  33. A ja myślę, że przesadzamy i wyolbrzymiamy ten smutek.

    OdpowiedzUsuń
  34. Bardzo enigmatycznie, ale dobrze, że pierwsza część roku była tą dłuższą. Bo chyba wyczytałam, że przeżyłaś coś fajnego, coś dobrego, coś niezapomnianego, coś szalonego. Teraz tylko trzeba postarać się by ten smutek poszedł precz. A herbata znów zaczęła samokować :*

    OdpowiedzUsuń
  35. Lepiej pamiętać te dobre części. Oby 2013 był lepszy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wystarczy, jak będzie podobny. I myślę, że warto pamiętać obie części.

      Usuń
  36. skoro ta dobra część trwała do października, to bilans wychodzi na plus ;) oby ten 2013 był cały dobry :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam to szczęście, że mój bilans mimo wszystko zawsze wychodzi na plus ;)

      Usuń
  37. Ja w tym roku jadę do Niemiec, o czym chyba Ci wspominałam. Właściwie to lecę - mój pierwszy lot samolotem, w dodatku samotny (coś czuję, że będę musiała zaopatrzyć się w dosyć chłonne pampersy :)). Ale wszelkie strachy wynagrodzą mi godzinne spacery po Kolonii, ukochanym Bonn, Meckenheim i Euskirchen :)
    To życzę Ci miliarda szczerych, cudownych rozmów w 2013 roku, byś nie miała żadnej okazji na smutek :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też jadę, ja też! <3
      Chyba nie lubię samolotów. Albo może inaczej - do tej pory nie lubiłam. Ostatnio mam ochotę zrobić wiele rzeczy, do których wcześniej nie mogłam się przekonać.

      Usuń
  38. Nie wiem czy robić podsumowanie, może tylko sama dla siebie, stało się tak wiele!!! sama nie wiedziałabym czy wypisałam wszystko co coś w moim zyciu zmieniło. Sylwestra z Polsatem z Tobą nie spędziłam ale wypiłam za wszystkie moje blogowiczki !:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre i to, nawet lepsze. W imieniu blogowiczek - dziękuję ;)

      Usuń
  39. więc teraz czas na lepszy czas! przyjdzie wiosna, a wszystko stanie się milsze! : D

    OdpowiedzUsuń
  40. Spełnienia marzeń w 2013 roku! :)

    OdpowiedzUsuń
  41. Widzę, że miałaś bardzo obfity rok. I u mnie było podobnie, wiele złych ale i dobrych emocji. W każdym razie z roku 2013 wycisnę ile się da i tyle!
    Napisałam nowy post i jak będziesz miała chwilę to Cię zapraszam!
    ju-es-ej.blog.onet.pl

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam. I 2013 z pewnością nie będzie gorszy. :)

      Usuń
  42. Mój rok 2012 bez wątpienia był geniuszem zła. Dobrze, że się skończył. Życzę Ci, żeby ten nowy był stuprocentowo dobry, z mnóstwem szczęścia! ;)

    OdpowiedzUsuń
  43. Nie umiałabym ani słowa napisać o mijającym roku, 2012. Chyba tylko ta złość z powodu poprawki z matematyki. Nic więcej nie widzę w tamtym roku, albo nie chcę widzieć.

    OdpowiedzUsuń