19 stycznia 2013

Podaj łapę.

Źródło: google.
M. w pocie czoła poszukuje ostatnio psa. Wymagania ma niewielkie - ma być mały i mieć co najmniej rok. Przegląda sterty ogłoszeń w sieci i dzwoni, za każdym razem słysząc "nie aktualne". Nie zrażając się tym jednak szuka dalej i średnio co drugi dzień opowiada jakieś historie z tymi poszukiwaniami związane. Moją ulubioną niewątpliwie została "zamiana". Gdzieś tam na tablicy widniało ogłoszenie "zamienię yorka na owczarka niemieckiego". Pierwsze, co nasunęło mi się na myśl to pytanie: jak, do cholery, można zamienić członka rodziny? Rozumiem, naprawdę rozumiem, że ludzie z różnych powodów (nie znudzenia, czegoś ambitniejszego) są zmuszeni oddać zwierzęta. Ale "wymiana", bo rasa, którą mają im się znudziła, to już lekka przesada. Żeby było zabawniej (przy czym mnie to w ogóle nie bawi), ten york nie był szczeniakiem, który nie polubił dziecka, tylko trzyletnią suczką, która urodziła co swoje i więcej zysków z niej nie ma...

Moje osobiste Paskudztwo <3
Nieco zdołowana tymi nieudanymi poszukiwaniami M. zainteresowała się adopcją ze schroniska. W końcu ma możliwości, żeby stworzyć jakiemuś psiakowi dom, więc chciałaby takiego, który tego domu naprawdę potrzebuje. Pochwaliłam ten pomysł oczywiście, gdyż każdego, kto może, namawiam do tego typu adopcji. Nie od dziś w końcu wiadomo, że psiaki z hodowli, czy z ogłoszeń typu "oddam w dobre ręce" od osób prywatnych znajdują domy dużo szybciej. W związku z tym schroniskiem zapytała mnie, czy za się za to płaci, a jeśli tak, to czy nie orientuję się jaki jest koszt takiej adopcji. Powiedziałam co wiedziałam. Czyli tyle, że zwierząt "za darmo" oddawać się nie powinno, więc coś tam trzeba zapłacić, a jest to głównie koszt szczepień. Bo tak było, kiedy ja brałam psa. Faktem jest, że było to x lat temu, ale sądziłam, że zmieniło się stosunkowo niewiele. A dzisiaj, zainteresowana tematem trochę bardziej, zajrzałam na stronę schroniska, gdzie znalazłam cennik... 60 zł za kundelka, 80 za suczkę. 150 za psa przypominającego rasowego, a 300 za takiego, który rasowy jest z pewnością. Jeśli chodzi o te "rasowe", z pewnością 300 zł to mniej niż w hodowli, ale z drugiej strony, coś mnie przeraziło. Do tej pory byłam święcie przekonana, że w interesie schroniska jest to, żeby ludzie brali te psiaki do siebie, a żeby u nich było ich jak najmniej. W ich ofercie znalazłam jedenastoletniego owczarka (co do tego, czy to czysty rasowiec mam wątpliwości, ale już niech im będzie, że owczarek), który trafił do nich w 2005, czy '6 roku. Nie ukrywajmy - to staruszek z szarganą psychiką. Nie skreślam starszych psów. Sama chciałabym adoptować, kiedy już będę mieszkać sama i chciałabym, żeby był starszy. Z kilku powodów, nad którymi nie będę się rozwodzić. Jestem świadoma tego, że schroniska muszą na siebie zarabiać i z samych datków czy 1% podatku raz do roku się nie utrzymają. Niemniej jednak wydaje mi się, że ta suma jest lekko kolosalna jak na dorosłego psa. Poza tym - sama miałam takiego w domu, kiedy byłam mała. Pamiętam jeszcze, jak trudne były początki, bo był strachliwy i nie chciał się zaaklimatyzować. Tyle, że on nie spędził połowy swojego życia w klatce, bo trafiłam na niego zaledwie po kilku miesiącach. Obiektywnie rzecz biorąc - jeśli ludzie w ogóle wolą psy z innych źródeł (że tak to określę), to domyślam się, że zapłacenie 150 zł (już nie mówmy o rasowych) nie stanowi dla nich specjalnej zachęty... 

85 komentarzy :

  1. Jaki paskudny ten Twój pies! xd
    Nie przyszło mi nawet na myśl, że za psy ze schroniska chcą taką kasę. Za dzieci z domu dziecka też się płaci?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jaki nieznośny ;D
      Nie wiem właśnie. Może? Jakby samo w sobie utrzymanie nie było drogie, to jeszcze za chęć stworzenia domu trzeba płacić.

      Usuń
    2. Jak taki jak właścicielka to potrafię sobie wyobrazić. :D
      Zawsze gdy mówiłaś, że idziesz na spacer z psem to myślałam o jakimś mega potworze, nie takim małym stworku :P

      Usuń
    3. Pasujemy do siebie ;D
      Mega potworze? xd

      Usuń
    4. Cóż za para... xD
      No czymś dużym i groźnym ;p

      Usuń
  2. Pamiętam, że kiedy byłam w podstawówce, moje koleżanki z klasy wymieniły się królikami. Po prostu opadła mi wtedy szczęka. Do tej pory nie wyobrażam sobie, jak można wpaść na tak idiotyczny pomysł!
    Też wydaje mi się, że psy ze schroniska powinny być oddawane za darmo lub za naprawdę niewielką opłatą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Równie dobrze można by wymienić się kiedyś dziećmi...
      Powinny, ale niestety nie są. Chociaż nie wszędzie tak jest.

      Usuń
    2. To trochę ostre porównanie, ale coś w tym jest.
      Koleżanka mojej mamy znalazła kiedyś szczeniaka przywiązanego gdzieś do płotu w środku zimy, więc wzięliśmy go i zaopiekowaliśmy się nim. Nie jestem więc za bardzo obeznana w temacie schronisk i adopcji zwierząt.

      Usuń
    3. Ostre, ale dla mnie zwierzę jest członkiem rodziny. Zwłaszcza pies. One są takie... wyjątkowe.
      Mój pies trafił do mnie dosłownie z wycieraczki. Ktoś nam go podrzucił. Później się okazało, że noc wcześniej spędził u sąsiadków na górze. Dzieciaki próbowały przekonać ojca do psa (który na okres kilku minut rozmowy siedział w szafie), ale kiedy się nie zgodził, późnym wieczorem wyrzucił go na klatkę schodową (w środku stycznia). Żeby nie być kompletnym chamem dał mu poduszkę, miseczkę z wodą i kilka chrupków... Dwa miesiące później kupili rasowego.

      Usuń
    4. Jak można traktować tak żywe, rozumne stworzenie? To już mogli dać ogłoszenie, że oddadzą psa w dobre ręce albo chociaż zawieźć do schroniska...
      I nie rozumiem sprawy z rasowymi psami. Płaci się za nie fortunę, a przecież nie są wcale lepsze od nierasowych. Ja mam kundelka i przyznam szczerze, że jest mądrzejszy od wielu rasowych psów, które poznałam do tej pory. Nie mówiąc o tym, że jest śliczny i najukochańszy na świecie.

      Usuń
    5. Wątpię, że taki najukochańszy... Nie znasz mojego ;D
      Ja też tego nie rozumiem. Ludzie lubią te psy, bo są ładne. To takie... płytkie. W życiu nie zapomnę jednej sytuacji związanej z matką mojej koleżanki. Kończyłam wtedy podstawówkę, albo zaczynałam gimnazjum, no jakoś tak... Z. chciała mieć psa. Namawiała na niego mamę przez dość długi czas i prosiła, żeby wybrały się do schroniska i jakiegoś zaadoptowały. Nie chciała rasowego, z hodowli... Chciała małego, słodkiego kundelka, niekoniecznie nawet szczeniaka. Po prostu psa. Trafiło im się, że mogły wziąć od kogoś jakieś maleństwo, kundelka. Na co jej matka rzuciła tekst: "w życiu nie wezmę do domu kundla. wstydziłabym się z nim wyjść na spacer". I kupiła "rasowego", sharpeya. Koło rasowego to on nawet nie stał i z ręką na sercu Ci powiem, że to najbrzydszy pies na naszym osiedlu.

      Usuń
    6. Chyba dla każdego najukochańszy jest jego pies, a przynajmniej tak być powinno. :)
      Nie do końca jest tak, że rasowe są ładniejsze. Zresztą każdy ma swój gust, mi mój na początku w ogóle się nie podobał, a teraz... szaleję za nim.
      Postawa tej kobiety straszna, ale skoro już mają to, co mają, niechże chociaż opiekują się nim właściwie i go kochają.

      Usuń
    7. Ja lubię jeszcze jednego, wyżej wspomnianego jorka. Ale to też rodzina ;)
      Mnie mój podobał się od początku. Kiedy do mnie trafiła była taką małą, słodką, włochatą, czarno-białą kulką. Dzisiaj jest trochę większa, ale reszta się nie zmieniła ;)
      Dbają, na szczęście.

      Usuń
    8. Jeśli o mnie chodzi, nie przepadam za psami, mój jest wyjątkiem. :)

      Usuń
    9. Ja lubię niektóre. M., o której wspomniałam w poście ma psa, który jest totalnie niewychowany. Osobiście urwałabym mu głowę ;D

      Usuń
    10. Ciekawe co byś powiedziała na mojego. :P Generalnie słucha poleceń, ale jak przychodzą goście, nie daje im spokoju...

      Usuń
    11. Mój też nie, bo to straszny zazdrośnik i chciałaby, żeby cała uwaga była skupiona na niej, a nie na jakimś tam gościu, co to przychodzi raz na x czasu i jej kradnie domowników. Moi znajomi (ci bliscy, których do siebie zapraszam) mają taką manie kładzenia się na łóżku, co mojej Paskudzie bardzo się podoba i potrafi spędzić dłuższy czas z łebkiem na klatce piersiowej ;D. (w sumie gdyby próbowali ją zrzucić - zeszłaby. ale nie próbują)
      Ale wystarczy przyjść do niej z dzieckiem, albo z babcią i psa nagle nie ma, chowa się gdzie może, bo ich nie lubi. ;D

      Usuń
    12. A nasz właśnie się cieszy, że ktoś przychodzi i może się z nią bawić! ;) Wtedy nie odstępuje na krok, wskakuje na kolana, przynosi ulubioną zabawkę, daje łapę i w ogóle próbuje zwrócić na siebie uwagę i zazwyczaj doskonale jej się to udaje.
      I lubi wszystkich. W ciągu tych prawie pięciu lat, odkąd ją mamy, nie polubiła tylko dwóch osób...

      Usuń
    13. Ale moja teeż tak robi. Kładzie łepek na kolanie i ani jej się śni, żeby przestać ją głaskać ;)
      U mnie nie polubiła w sumie tylko babci. A do dzieci ma dziwny stosunek... Jest wyrozumiała, ale do czasu. Jest włochata, a dzieciaki mają tendencję do ciągnięcia ją za pyszczek. Młody M. ostatnio wyrwał jej połowę włosów przy oczach. Nie dziwię się, że naskoczyła.

      Usuń
    14. Biedna.
      No cóż, u mnie dzieci żadnych nie ma w rodzinie, więc nie bardzo wiem, jak by na nie zareagowała.

      Usuń
    15. Jeśli jej zazdrośnicą - pewnie podobnie. Cały sęk leży w tym, że dzieci potrzebują uwagi. I jak pojawią się w domu, to im się tę uwagę poświęca. Pewnie gdyby wychowywała się z dzieckiem od małego, byłoby trochę inaczej.

      Usuń
    16. Jest naszym oczkiem w głowie, rozpieszczana przez wszystkich. Pewnie teraz nie zareagowałaby dobrze na dziecko... Na szczęście żadne się nie zapowiada.
      Zamiast tego, chcemy przygarnąć jakiegoś kociaka.

      Usuń
    17. Myślisz, że na kociaka zareaguje dobrze? ;D

      Usuń
  3. naprawdę chcą pieniądze? estem zdziwiona... miałam owczarka niemieckiego, który zdechł kilka lat temu, teraz mam jamnika (który swoją drogą został przywieziony znad morza na dzień kobiet dla mojej babci od dziadka.. ;D) i nie wyobrażam sobie, bym mogła go wymienić/zaminieć/oddać...


    ja też nie wierzyłam, ale jakies 8-9 miesięcy temu się przeknoałam ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dlaczego?

      ja bym woła owczarka niemieckieog, ale moja babcia niestety już nie chce dużego psa, woli mneijsze wiec i jest jamnik ;D

      Usuń
    2. oo, tak! pitbule są świetne! ;) uraz? czemu?

      Usuń
    3. no nnie powiem, mój tez nie jest jakoś wyjątkowo "normalny" ;D

      Usuń
    4. ja z moim psem nie spędzma zbyt dużo czasu, aczkolwiek też się znim dogaduje ;D jestem jedna z dwóch osób, której sie słucha i takie tam ^^

      Usuń
  4. Brak mi słów co do tej zamiany... jakiś czas temu nakręciłam moją mamę do wystawienia ogłoszenia z naszym psem - zachciało mi się szczeniaka. ;) Odezwała się jakaś osoba z pytaniem, ile bierzemy za zapłodnienie, potem typ długo się nie odzywał by w końcu zapytać, czy chcielibyśmy kupić jego sukę. Czyli jednym słowem za drogo mu było na zapłodnienie, szukał kogoś kto by brał taniej a kiedy nei znalazł, postanowił pozbyć się swojej suki i w ten sposób zarobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wierzę po prostu... Ludzie to są jednak bezmyślni.
      Kilka lat temu w mojej rodzinie pojawił się york, suczka. Kupiona z zamiarem zapłodnienia jej kiedyś (nie chodziło o zyski, ciotka jest szalona na punkcie zwierząt i nie chciała skończyć na jednym :), niestety z czasem okazało się, że nic z tego nie wyjdzie, bo pies prędzej popełni samobójstwo niż da się dotknąć innemu psu. Do łba nikomu by nigdy nie przyszło, żeby ją oddać z tego powodu..

      Usuń
    2. No dokładnie, bezmyślni i bezduszni. Ten typ w dodatku zażyczył sobie za biedną starą psinę więcej, niż moja matka chciała za zapłodnienie na które "nie było go stać". A szkoda, bo mimo głupoty tego pana aż oczy mi się zaświeciły na myśl o drugim psie.
      Yorki są zwariowane..:)

      Usuń
    3. Chciałabym drugiego. Ale niestety nie mam ku temu warunków. Poza tym pewnie wyrzuciliby mnie z domu z jednym i drugim ;D
      Oj są ;)

      Usuń
    4. Moja matka to by mnie z kotem wyrzuciła, nie znosi ;p

      Usuń
    5. Moja za to uwielbia. Ale "najpierw pozbądź się psa". Już jej obiecałam, że jak się wyprowadzę to jej kupię kota. Takie zastępcze dziecko, czy coś ;D

      Usuń
    6. Bo paskudę zabierasz ze sobą? :D Ja nie wiem, co moja matka pocznie kiedy jej ukochany pies zdechnie, będę zmuszona kupić jej jakiegoś "juniora":)

      Usuń
    7. Tak, Paskuda idzie ze mną. ;)
      Chociaż nie wyobrażam sobie, jak one bez siebie przeżyją. Niby się nie lubią, ale... tylko niby ;)

      Usuń
    8. Honornie ;)
      Paskuda będzie miała Ciebie, mama kota - na pewno przeżyją;D

      Usuń
    9. No ja myślę, nie będą miały wyjścia. Spotkają się od czasu do czasu i musi ich to uszczęśliwić ;)

      Usuń
    10. najważniejsze, że Alien i Paskuda będą miały własny kąt:]

      Usuń
    11. Mam taką nadzieję :)

      Usuń
    12. tylko powodzenia mogę życzyć:)

      Usuń
    13. Nie dziękuję(my?) ;)

      Usuń
  5. Co? Płaci się i to aż tyle? Nie wiedziałam. I to przesada. Dobrze ktoś wyżej napisał "a za dzieci z domu dziecka też się płaci". Kurwa...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie skojarzenie z dziećmi przyszło na myśl, kiedy usłyszałam o propozycji wymiany. A może tak w przyszłości chłopca na dziewczynkę? Blondynkę na brunetkę?

      Usuń
  6. Sama chętnie zaadoptowałabym jakiegoś psiaka ze schroniska, jednak niestety, na razie nie mogę. Mam jednego psa i mnóstwo kotów, na karmę i jedzenie idzie prawdziwe bogactwo. Poza tym, niedługo będę mieszkała sama, a pies, całe dnie byłby sam w domu, często i tygodnie, bo dużo podróżuję. Nie miałabym serca. Niestety.

    Nigdy nie słyszałam, żeby z schroniska chcieli pieniądze :o. Jestem zdziwiona. W moim mieście nie ma takiego czegoś.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja prawdopodobnie też odwlekę adopcję w czasie, bo zwierzęta potrzebuję zbyt wiele uwagi. Będę musiała znaleźć czas dla tego, który od dawna jest częścią rodziny, a na aklimatyzację nowego nie będę mieć siły. Ale z czasem na pewno się pojawi :)

      A u mnie niestety tak. Przy okazji pisania postu sprawdziłam trzy schroniska - w każdym się płaci, tyle, że nie wszędzie podany jest cennik.

      Usuń
    2. Dokładnie tak :). Ja się strasznie stęskniłam przez cały tydzień, jak nie widziałam swojego psiaka, jestem niezmiernie do niego przywiązana :). Nie miałabym serca brać nowego psa, kiedy ona tak jest zazdrosna o wszystkich, potem się obraża.


      Hm, muszę popatrzeć na inne schroniska w mojej okolicy. Zaciekawiłaś mnie.

      Usuń
    3. Ja do swojej też jestem przywiązana. Ona do mnie jeszcze bardziej. Kiedy przez dłuższy czas nie ma mnie w domu przestaje jeść. Co jest istną katorgą też dla mnie, bo jak słyszę, że przez ponad tydzień prawie nic nie zjadła to mi się serce kraja.

      Lepiej by było, gdybyś nie znalazła cenników...

      Usuń
    4. Tak, to straszne. Też bym nie mogła tego znieść, nie lubię też, jak ktoś zapomni jej wrzucić czegoś do miski, jak mnie nie ma. Bo trzy posiłki to jej dają, ale lubię, jak ma coś w misce przez cały dzień ;).


      Hm, w jednym schronisku nie ma nic o opłatach, a w drugim znalazłam informację, że opłata adopcyjna za psy wynosi 50,00 zł, a za koty 30,00. Chyba nie tak źle.

      Usuń
    5. Mój pies wiecznie ma pełną miskę. Dostaje niby dwa posiłki dziennie, ale jedzenie ich tak rozkłada to w czasie, że miska nigdy nie jest pusta ;)

      Lepsze 50 niż 300, to na pewno.

      Usuń
    6. Moja zawsze wyje do końca wszystko! Dobrze, że lubi biegać, bo inaczej to strasznie by wyglądała ;).


      Dużo 300. Może schronisko po prostu potrzebuje pieniędzy?

      Usuń
    7. Moja jest niewielka i włochata, wszyscy zawsze mówią, że przytyła, a ten pies w oczach chudnie! (nie, nie głodzę jej ;)

      Być może, ale to raczej nie jest sposób. Na ich stronie wyczytałam, że nie organizują zbiórek pieniędzy, nie zbierają "datków" na schronisko... Może gdyby zaczęli, nie trzeba byłoby aż tyle płacić za chęć pomocy...

      Usuń
  7. Nie przepadam za psami, ale jednak zawsze jest mi smutno, gdy dowiaduję się, jakie to rzeczy potrafią robić ludzie z tymi zwierzakami. Te ceny w schronisku to odzwierciedlenie konsumpcji i materializmu, o tej “zamianie“ już nie wspomnę...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta "zamiana" to zwykła głupota. Zadzwoniłabym do takiego człowieka z pytaniem, czy przypadkiem nie chciałby zamienić się na dzieci, naprawdę...

      Usuń
  8. O kurczę, nie miałam nawet pojęcia, że w schronisku są jakieś opłaty za zwierzątka. I to jakie! Jestem w lekkim szoku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, ja też byłam, jak zobaczyłam te trzy cyferki...

      Usuń
    2. Z ciekawości sprawdziłam, jak to wygląda w schronisku w moim mieście. ceny są trochę niższe.

      - psy duże 45 zł
      - psy małe, średnie oraz szczeniaki 30 zł
      - psy rasowe 100 zł
      - psy powyżej 5 roku życia 20 zł
      - za zwierzaki przebywające w schronisku ponad rok 50% opłaty
      - zwierzaki specjalnej troski (np. niepełnosprawne) zwolnione są z wszelkich opłat
      - koty niezależnie od wieku i wielkości 10 zł

      Co nie zmienia faktu, że i tak jestem zaskoczona tym, że w ogóle są jakieś opłaty. Nigdy nie brałam zwierzaka ze schroniska, mieliśmy psa od znajomych, którym oszczeniła się suczka i nie mieli warunków na więcej psów.

      Usuń
    3. Widzisz, to jest mimo wszystko 1/3 ceny. Ja rozumiem, że oni czerpią opłaty, muszą jakoś na siebie zarobić. Tyle, że to trochę mija się z celem schroniska. Zamiast zachęcać ludzi do adopcji, odstraszają ich cenami.

      Usuń
    4. Niektórzy ludzie decydują się na zwierzaka ze schroniska, bo nie stać ich na kupno pieska czy kotka. A gdy schronisko wprowadza takie opłaty, to nie wiem, czy ktoś się "skusi" ;/

      Usuń
    5. Otóż to. Schroniska powinny się cieszyć, że ktoś chce tym zwierzakom pomóc i zachęcać ich do adopcji, a nie (zapewne skutecznie) odstraszać.

      Usuń
    6. Ale raczej nie wiele można na to poradzić.

      Usuń
  9. Tu mnie zaskoczyłaś. Może to zależy od schroniska, bo w moim mieście (podobno) wystarczy, że przyniesiesz obrożę i smycz i chyba dowód osobisty. Wcale się nie dziwię, że ludzie wolą przygarniać psy od osób prywatnych często za darmo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie niestety to nie wystarczy. Moim zdaniem te opłaty zdecydowanie mijają się z celem schroniska... Mnie też nie dziwi, że wybierają tańszą opcję. Przecież samo w sobie utrzymanie zwierzaka kosztuje.

      Usuń
  10. Też mnie dziwi ta cena. Skoro już musi być jakakolwiek, to zdecydowanie nie taka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, "nie ma nic za darmo", czy jakoś tak ;)

      Usuń
    2. ale przecież biorę psa ze schroniska, czy to nie wystarczająco dużo? Nawet ratowanie zwierzaka jest wycenione, bo nie czarujmy się, że psy tam nie opływają w luksusach... Nie zrozum tego tak, że uważam, że jeszcze powinni mi dopłacić bo biorę jakąś "sierotę" z łaski...

      Usuń
    3. Ale powinni zrobić wszystko, żebyś zdecydowała się na psa od nich, a nie od prywatnej osoby. Rozumiem, o co Ci chodzi. I zgadzam się, masz rację. Płacenie za te psiaki nie zachęca do adopcji. Zwłaszcza, że utrzymanie zwierzęcia kosztuje, a jeszcze trzeba włożyć niemały trud w to, żeby on się dobrze poczuł w domu, który chcesz mu stworzyć. W końcu jest po przejściach...

      Usuń
    4. O, Twoje pierwsze zdanie wyraża właśnie to co chciałam powiedzieć. Powinni chcieć mieć jak najmniej piesków, a nie jak najwięcej kasy! Nie na odwrót.

      Usuń
    5. No właśnie...
      Ale, żeby nie było, że tylko zabieranie psów jest drogie - oddanie im psiaka też kosztuje, 150 zł, bez względu na wiek, rasę (lub nie rasę), itd.

      Usuń
  11. zaszokowałaś mnie teraz, szczerze mówiąc. do tej pory byłam przekonana, że zwierzęta ze schroniska bierze się za darmo... jak to się można pomylić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niestety można. To bezsensowne.

      Usuń
    2. dokładnie, to przecież zaprzeczenie z góry całej idei schroniska... ale w tym kraju już mnie chyba nic nie zdziwi.

      Usuń
    3. Trafna uwaga. Mnie też nie powinno to dziwić.

      Usuń
  12. Kompletnie nie wiem, jak można chcieć wymienić psa... to nieludzkie. Ja w życiu nie wymieniłabym mojej suczki - za żadne pieniądze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie tego nie wyobrażam. Jeden mi się znudził, to mam wziąć drugiego...? No do cholery...

      Usuń
  13. Moja kuzynka ostatnio zaadaptowała pieska ze schroniska :) podziwiam ją za to, bo mało jest takich ludzi, którzy decydują się na taką adopcję.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brawo dla kuzynki, jestem z niej dumna!
      Masz rację, niewielu się decyduje. Ludzie wolą zwierzęta, których wychowanie jest prostsze...

      Usuń
  14. Aż trudno to uwierzyć. Taka cena?! U nas w schronisku każdy pies i kot (bez względu na rasę i wiek, ale z uwzględnieniem wielkości) kosztuje od 15-40 zł. Aż taka różnica cen?
    Bardzo chciałam psa ze schroniska. Rodzice się nie zgodzili... Ale wymieniać? To chore!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. PS Mam prawie takie labradora jak ze zdjęcia

      Usuń
    2. A no, różnica. Odnoszę ogólnie wrażenie, że w moim mieście po prostu poprzewracało im się w głowach, i tyle.
      Ładny :)

      Usuń
  15. Chyba ich posrało, żeby tyle kasy płacić za psa ze schroniska. No masakra... Ja sądziłam, że oni chcą te psy 'oddać' jak najszybciej, żeby miały ciepły dom i opiekę. No ale cóż, widać czasy się zmieniły..

    Ja marzę o piesku, ale nie mam warunków niestety. Nie miałabym czasu się nim zajmować.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widać króluje tu zasada "nie ma nic za darmo"...

      Szkoda. Psy są niesamowite :)

      Usuń