16 lutego 2013

Day 01. Introduce yourself.

Jak wielu z nas w ostatnim czasie doskwiera mi brak weny na jakiekolwiek normalne posty, tak więc korzystając z krążącego po sieci 30 Day Challenge - przyłączę się do zabawy i pokażę Wam siebie z nieco innej strony niż dotychczas. :)

A więc (wiem, wiem, nie zaczyna się zdania od "a więc"), no więc mówicie mi po prosty All. Wierzcie mi lub nie, ale ten pseudonim przylgnął do mnie do tego stopnia, że kiedy ktoś nagle mówi do mnie po imieniu, zdarza mi się nie reagować. A może to dlatego, że mimo upływu czasu nadal się do niego nie przyzwyczaiłam i nadal, niczym dziecko z przedszkola, bardzo go nie lubię. Lat mam osiemnaście i, niestety, od cholery miesięcy, jak to mówi podstarzała G. (mogę się z niej jeszcze chwilę ponabijać, bo urodziny mam za dwa miesiące ;D) Jestem typowym zodiakalnym baranem - czyli uparciuchem i złośliwcem, który bez względu na sytuację mówi to, co myśli, za co zdarza mu się oberwać. Moja biedna Rodzicielka przez całe życie obawia się tego, że ktoś mi w końcu przypiiii.. no, wiecie, do tego stopnia, że się nie pozbieram. Ale odwaga chyba też jest cechą baranów, a bynajmniej moją z pewnością, więc się tego nie boję. A może jestem po prostu głupia? To też zdarza się mówić Rodzicielce, a z racji tego, że kontakt od dziecka mam z nią całkiem niezły, chyba pokuszę się o stwierdzenie, że zna mnie dość dobrze. (w granicach rozsądku, bo w końcu jest moją matką, nie przyjaciółką. im mniej wie, tym lepiej śpi ;) 
Odkąd pamiętam, no może nieco krócej, interesowała mnie psychologia. Dziś, siedząc wieczorami z kubkiem herbaty (od której jestem uzależniona) w dłoni zastanawiam się, dlaczego nie wybrałam tego kierunku, kiedy przyszedł czas na podejmowanie decyzji dotyczących przyszłości, po czym ze smutkiem stwierdzam, że wybrałam to, co się bardziej opłacało i po czym miałam nadzieję znaleźć pracę. Czyli ekonomię, do której w tym momencie mam bardzo mieszany stosunek, ale nie lubię przerywać tego, co zaczęłam, więc pomęczę się jeszcze trochę. Moje szkolne oceny nigdy nie były odzwierciedleniem moich wielkich ambicji, ale możecie mi wierzyć, że jest mnóstwo rzeczy, które siedzą we mnie i które chciałabym kiedyś zrealizować. Między innymi... drugi kierunek studiów. I mówię to z pełną świadomością tego, że w pierwszej kolejności powinnam skupić się na tym, co jest teraz. No, ale... tym drugim byłaby właśnie psychologia albo resocjalizacja. (wiecie, że swego czasu marzyło mi się nawet prawo? ;D)
Wracając do drażliwej kwestii wieku (no dobra, nie czuję się aż tak staro ;) - ponoć jestem emocjonalną czterdziestką. Co w wolnym tłumaczeniu, gdyby ktoś nie wiedział, oznacza tyle, że choć mam za sobą dopiero połowę tej czterdziestki, czasem moje zachowania i stosunek do niektórych spraw bywa zupełnie nieadekwatny do daty urodzenia. (mamo, dlaczego nie urodziłaś mnie w hipisowskich latach '60!? pewnie dlatego, że sama byłaś dzieckiem...) Jedna z moich znajomych stwierdziła kiedyś nawet, że ta moja starość emocjonalna jest odpowiedzialna za... brak faceta! Tak, ja też się wtedy śmiałam. A ona dzielnie tłumaczyła mi, że "jestem za odpowiedzialna i za mądra jak na swój wiek", czy coś tam, jakoś tak podobnie.
Jestem wielką fanką książek, na które ostatnio nie mam czasu, nad czym mocno ubolewam. Muzyki, która gra u mnie niemalże nieustannie. (od kilku tygodni jest to głownie rap. zakochałam się w Zeusie <3. o, właśnie, jedzie ktoś na koncert do Scenografii może? ;) A, no właśnie. I jestem zakochana w swoim mieście. (czyt. Łodzi) Często na nie narzekam, nie wyobrażam sobie spędzenia w nim całego życia, ale jak sobie pomyślę, że miałby kiedyś przyjść dzień, w którym nie mogłabym go odwiedzić ot tak, bo mam taki kaprys... nie no, ja zawsze będę tu wracać.

Przestaję Wam tu smęcić, bo skończył mi się limit wolnego czasu. Za pół godziny zaczynamy urodziny Brata, który od samego rana lata po domu i krzyczy rozentuzjazmowany, że BĘDZIE DMUCHAŁ ŚWIECZKI! Życzę miłego wieczoru ;)

195 komentarzy :

  1. Mi też wiele osób mówi, że jestem "emocjonalnie stara" i mimo moich niecałych 16 lat [ale ze mnie dzieciak :D] podchodzę do niektórych rzeczy poważniej niż nie jeden 25-latek.
    Też kocham czytać, ale niestety nie mam na to ostatnio czasu.
    A i ja też właśnie zaczęłam tę zabawę - całkiem fajna sprawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W wieku 16 lat też mi tak mówili. Tyle, że wtedy... faktycznie to czułam. Dzisiaj dla odmiany wydaje mi się, że to nie ja jestem "stara", tylko oni dziecinni. No, ale cóż. ;D
      Zgadzam się. Jest ciekawa. To coś innego :)

      Usuń
  2. To jak Ty masz w koncu na imie? Też jestem tego zdania, ale im mniej wie tym dłużej żyje :D To udanej imprezy życzę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie powiem Ci, bo jest brzydkie. ;P
      Udana, jak najbardziej, dziękuję :)

      Usuń
    2. Ej nie przesadzaj każde imie ma to coś w sobie no mów :) To super jak udana :)

      Usuń
    3. Niektóre nie mają nic. Nawet zdrobnić ich nie ma jak ;D

      Usuń
    4. Będę zła jak mi nie powiesz ;>

      Usuń
  3. Wierzysz w horoskopy? Bo ja kiedy czytam, jak wygląda typowy zodiakalny strzelec, to wcale nie widzę tam siebie. Potem wchodzę na inną stronę i tam typowy strzelec wygląda zupełnie inaczej...
    Mi zawsze wydawało się, że jestem bardzo dojrzała jak na swój wiek. Jednak później przejrzałam na oczy i okazało się, że było zupełnie na odwrót.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o te charakterystyki znaków zodiaku to trafiam wszędzie na mniej więcej podobne, mają wspólne cechy. Baran się zgadza. Ale jeśli chodzi o te horoskopy, co się stanie, itd... Nie wierzę. Zwłaszcza, odkąd sama zaczęłam je pisać. Teraz wiem, jak bardzo się tam ściemnia ;)
      Ja zawsze zauważałam, że mam nieco inny stosunek do życia niż moi rówieśnicy. A to, że jestem dojrzała jak na swój wiek mówili mi raczej inni.

      Usuń
    2. U mnie praktycznie nic się nie zgadza. :)
      Piszesz horoskopy?

      Usuń
    3. Może ludzie sobie to jedynie wmawiają? ;)
      W gazetach horoskopy piszą osoby, które w ostatniej chwili przed złożeniem wydania nie mają nic do roboty. Więc... zdarzało mi się.

      Usuń
    4. Być może. Czasami na siłę chcemy, żeby coś się sprawdziło, więc przekręcamy pewne fakty i je dopasowujemy. :)
      A jednak są ludzie, którzy wierzą w te brednie.

      Usuń
    5. Właśnie o to mi chodzi. Kiedyś czytałam swój imiennik (tak z nudów), po czym doszłam do wniosku, że większej głupoty w życiu nie widziałam. Ale patrząc na to obiektywnie, jakby naciągnąć pewne cechy - dopasowałabym je. Tyle, że nie do końca byłoby to zgodne z rzeczywistością.
      Wiesz, te horoskopy niby są wzorowane na tych wróżkach z sieci. Ale te wróżki pewnie takie same jak i w gazetach ;D

      Usuń
    6. U mnie na wykładach rozrywką jest czytanie horoskopu z metra. Zawsze mamy przy tym niezłą zabawę. Uwielbiam czytać "Twój partner zrobi ci dzisiaj romantyczną niespodziankę", podczas gdy faceta nie mam, albo "Dziś w pracy cośtam cośtam", skoro tego dnia akurat nie pracuję.
      Jestem ciekawa, czy którykolwiek z horoskopów jest "prawdziwy", to znaczy oparty na jakichś wróżbach czy praktykach magicznych.

      Usuń
    7. Nie no, tu akurat to rozumiem. Nie dostosują tego do każdego człowieka, a przecież to niemożliwe, żeby wszystkie osoby spod danego znaku były zajęte, czy akurat wolne... Do gazet idą części horoskopów tych "wróżek", ale na każdy zodiak jest przeznaczona ilość znaków. Nie da się wkleić całości. W 200 znakach nie zmieścisz wersji dla singli i dla związków. :) (przeważnie wklejają to wersję bardziej optymistyczną. mnie na wstępie powiedzieli: "ludzie nie lubią się dołować, więc pisz to tak, żeby się uśmiechali")
      Pewnie jakiś jest. Ale w gazetach są mocno obkrojone.

      Usuń
    8. Tak czy siak, rozrywka jest niezła, a jak się doda do tego jeszcze te wszystkie śmieszne ogłoszenia, krzyżówkę i dowcipy, to można mieć zajęcie na cały nudny wykład.
      A byłaś kiedyś u "profesjonalnej" wróżki?

      Usuń
    9. Uwielbiam krzyżówki! Mamy manię kupowania Panoramicznych i rozwiązywania ich w kilka osób. Jak naprawdę nudzisz się sama i chcesz je czasem skończyć to można poznajdywać śmieszne pomyłki ;D
      Nie byłam. I nigdy w życiu bym nie poszła. Moja sąsiadka miała manię pytania wróżki o wiele rzeczy. Właściwie niewiele jej o sobie powiedziała, a wróżka przewidziała wszystkie zawrotne sytuacje w jej życiu. (wierz mi, że nie chciałabym tego nawet usłyszeć, co dopiero przeżywać) Moja babcia kiedyś przyznała się mamie, że wiele lat temu była raz, zapytać o przyszłość swoich bliskich. Wszystko się sprawdziło, poza tym mojej Rodzicielki. (nie wiemy o co chodzi) Ale, jak to mówi babcia, "kiedy przyjdzie czas i to się spełni- wszyscy będą wiedzieli"..

      Usuń
    10. Też je lubię. Jak byłam mała, zawsze rozwiązywałam je z babcią. Pamiętam, że miałam sześć czy siedem lat i dziadek kupił mi krzyżówki dla dzieci, a ja nie chciałam ich rozwiązywać, bo były dla mnie za proste. :D
      Nie brzmi to najlepiej. Po czymś takim pewnie też bym nie poszła. Wiem tylko, że moja ciocia była kiedyś u wróżki, która powiedziała jej, że pierwsze małżeństwo jej młodszego syna się rozpadnie. Jak dotąd jednak, nie wziął on ślubu, więc nie wiadomo, czy się wróżba sprawdzi.

      Usuń
    11. Też tak miałam! Zawsze jak szłam z mamą do lekarza to kupowała mi takie dziwne krzyżówki, czy rebusy, żebym się nie nudziła czekając w kolejce. A ja je darłam, bo były takie durne... dla dzieci! ;D
      Mojej babci przepowiedziała śmierć pierwszego wnuka, nieudane życie uczuciowe syna i "coś" związane z moją Mamą. Dwa się spełniły...

      Usuń
    12. A ja myślałam, że byłam wyjątkowo mądrym dzieckiem. :( Zniszczyłaś moje dzieciństwo. :P
      Co ma być, to będzie, ale chyba nie chciałabym o takich rzeczach wiedzieć wcześniej. Niczego dobrego nie przewidziała?

      Usuń
    13. A co, ja nie mogłam być wyjątkowo mądra z Tobą? Ej, dzięki. :(
      No... nie. Właśnie dlatego za żadne skarby nie poszłabym do wróżki.

      Usuń
    14. Nie, bo dwie osoby to już tłum i wtedy nie są już tak wyjątkowe.
      Ja też nie mam zamiaru się wybierać. Mimo wszystko nie wierzę w takie rzeczy.

      Usuń
    15. Jak żyją z dala od siebie to są! (jestem obrażona!)
      Ja chyba za bardzo wierzę w przypadki.

      Usuń
    16. Hm. Ja wierzę w to, że wszystko ma swoje znaczenie i nic nie jest przypadkowe, ale na pewno nie jest zaplanowane z góry.

      Usuń
    17. Moja znajoma ostatnio ma manię wyszukiwania w swoim życiu oznak przeznaczenia. Nie rozumiem idei tego wszystkiego. ;D

      Usuń
    18. O matko Polko! :P Też ma zajęcie... Co wymyśliła ciekawego?

      Usuń
    19. W gruncie rzeczy... miała ostatnio w życiu dość dużo "zbiegów okoliczności" ;D

      Usuń
  4. no pasowałoby te książki jakoś ogarnąć, if ju noł łot aj min :D
    a herbata jest po prostu mniam mniam :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No wiem, wiem! Staram się, wierz mi. O ile literki nie zaczynają mi się zlewać w jedną czarną plamę wieczorem, to nadrabiam ;)
      Oj jest, jest ;D

      Usuń
    2. W ogóle myślałam, żeby to jakoś zmienić, żeby nie było, że nas tam prawie nie ma, tylko nie mam niestety żadnego pomysłu ;)
      wolisz zwykłą czy smakową jakąś?

      Usuń
    3. A może ja mam...
      Zwykłą, czarną lub zieloną. Jedyna smakowa, jakąś akceptuję to cytrynowa, ale rzadko. :)

      Usuń
    4. masz? to wal śmiało, albo tu albo na gadu! :P
      ja mam do owocowej zrazę, więc popijam tylko zwykłą :d

      Usuń
    5. Ja w ogóle nie lubię owocowych smaków czy zapachów. Dopóki to są same w sobie owoce to może jeszcze jakoś, ale nic poza tym ;)
      Czemu masz zrazę?

      Usuń
    6. Jako głupi, pięcioletni dzieciak, a może i nawet mniejszy, oblałam się owocową herbatą :D bo oczywiście już wtedy ją kochałam i chcąc pokazać, jaka to dorosła jestem, chciałam wyciągnąć szaszetkę. no i wyciągając, przewróciłam kubek i wrzątek mi się na brzuch wylał...

      Usuń
    7. Oblałam się nią milion razy, też się poparzyłam, ale to mnie nie zraziło. (głupi dzieciak, głupi ;d)

      Usuń
    8. nie no, ja normalną też. ale to mi się wrzątek w ciało, mam bliznę na całej klatce piersiowej.. znaczy teraz to już zmalała, jak urosłam, ale kiedyś było beznadziejnie i no.

      Usuń
    9. Ała!
      Moja babcia kiedyś, kręcąc się z moją ciotką na rękach, zahaczyła o garnek i wylała gorące mleko na mojego małego ojca. Musiało boleeć... ;)

      Usuń
  5. mi zawsze mówią, że jestem bardzo poważna i dodają mi lat i to grubo. czaj, że moja sąsiadka była pewna, ze ja już na studiach jestem i mam narzeczonego ._. zrobiło mi sie trochę smutno z tego powodu, ale no nic :D

    ważne, by przyszedł w ogóle :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wiesz, gdy to powiedziała ja miałam jakieś 15 lat, czyli ok 2 lat temu, wiec wgl poczułam się tak staro, ze masakra! :d

      trzeba w to wierzyć :)

      Usuń
    2. cóż... to czasami naprawdę potrafiło mnie dobić.

      Usuń
    3. na początku przyjmowałam to z uśmiechem na twarzy ;> potem zaczynało być gorzej. wiesz, raz idąc do domu dowiedziałam się, ze jestem w ciąży! *mózg rozjebany*

      Usuń
    4. Nie, nie! Po prostu otworzylam je drzwi w za duaej koszul, w krate a potem z gory schodzil kolega ojca do kibla i ta od razu, ze jestesmy sami itd :D

      Usuń
    5. bardzo, zwłaszcza, ze puszczała plotki o mnie i o tym facecie i całe osiedle myślało, że ja w ciązy jestem :D
      mi zawsze dokuczają jak piszę smsy albo dostaję listy, że to od jakiegoś Piotrusia, Józka itd. i że mój tato płot pod prąd podłączył :d

      Usuń
    6. dokładnie tak! ja też, i jak tlyko ją widze to szybko spierdalam,bo już słysze je pytania "a z kim to wczoraj byłaś?" "a kto to?" ugh...
      do mnie całe szczeście zaden facet nie przychodzi, a jak już przychodzi to zwykle mojego taty nie ma, wierc jest tlyko dziadek, który i tak dokucza :D

      Usuń
    7. hahahaha :D rozwalił mnie ten tekst!

      Usuń
    8. bez urazy, ale ja to skojarzyłam z czymś albo raczej z kimś i po kilku sekundach to ogarnęłam i zaczełam się z tego śmiać i dlatego mnie to tak rozwaliło :D

      Usuń
    9. wybacz, ale tak mito zabrzmiało! naprawdę? jak to mówi mojaja babcia "dobrze dziuewczyna wybiera, po co sie bedzie meczyć" :D

      Usuń
    10. trochę :D no własnie, to nie twoja wina, nei ma się co przejmowąć :d

      Usuń
  6. widać że dobry humor masz!
    też jestem uzależniona od herbaty, kilka kubków dziennie musi być ;) a co do kierunku.. patrząc realistycznie, to na początek lepszym wyborem jest opłacalność niż pasja. na pasje(ę) na pewno będzie jeszcze czas. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A i owszem, nawet bardzo :)
      U mnie też tak jest, cholerna moczopędna herbata! ;D
      Wyszłam z tego samego założenia, wybrałam średnio interesującą mnie ekonomię, w której zakochałam się właściwie dopiero w momencie, kiedy naprawdę zaczęłam się jej uczyć. A drugi kierunek chciałabym zrobić już tylko dla siebie. :)

      Usuń
    2. hahaha, noo w moim domu nikt nie chodzi tyle razy dziennie sikać co ja...:o
      Ekonomia jest na pewno interesująca. Ja tu w UK trzy lata siedziałam na kursie turystyki, jedyne co mi z tego przyszło to więcej pewności siebie, ale roboty znaleźć nie mogę i tak się zastanawiam czy w ogóle chciałabym coś robić w turystyce.. na razie praca jakakolwiek, a potem będę kminić co ze sobą począć:D

      Usuń
    3. U mnie też tak jest! To przez tą cholerną herbatę, no :(
      Jest, owszem. Chociaż moi znajomi zawsze się śmieją, że pogubiliby się w tych wszystkich cyferkach i zaczęliby walić głową w ścianę. ;D
      Mam znajomą, która jest na czwartym roku turystyki i właściwie niczego się na tych studiach nie nauczyła. Poza angielskim. A jak pytałam, co chciałaby po tym robić, to nie jest pewna, czy w ogóle wiąże swoją przyszłość z turystyką. Póki co pracuje w klubie fitness. ;)

      Usuń
    4. Ja pewnie też, cyferki to dla mnie czarna magia. :D
      Fajne jest w turystyce tylko to, czego można się o różnych miejscach dowiedzieć.. a i dla niektórych praca pilota byłaby spełnieniem marzeń, tutaj to się nazywa holiday rep i co prawda ponoć płacą mało, za to masz hotel za darmo i pracą jest zabawianie się z gośćmi:p gdybym miała w tur. robić, to na lotnisku chyba tylko hmm

      Usuń
    5. Ja chyba od zawsze lubiłam matmę, chociaż to nie tak, że zawsze ją rozumiałam. Ale lubiłam cyferki już w podstawówce. ;)
      Nie chciałabym być pilotem. Posr.. znaczy, umarłabym ze strachu ;D

      Usuń
    6. haha:D ja bym powiedziała, że to nie dla mnie -melanżowanie 24h z klientami jakimiś;p

      Usuń
    7. To byłoby ciekawe! ;D

      Usuń
    8. gdyby jeszcze dostać darmowy bilecik dla towarzysza, a nie tak z nieznajomymi, to chętnie!:D

      Usuń
  7. W takim razie obie będziemy świętować urodziny za dwa miesiące. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kwietniowe Baranki są najlepsze! :D

      Usuń
    2. Pewnie, że tak! Ja nawet ze swoim (potencjalnym) dzieckiem zamierzam celować na kwiecień ;D

      Usuń
    3. Moje mogłoby być jeszcze lutowe - ale jednak co kwietniowe, to kwietniowe!

      Usuń
    4. Czemu lutowe? ;) (lutowe dzieciaki są fajne!)

      Usuń
    5. Bo lutowe Wodniki też mają fajną energię!

      Usuń
    6. Nie znam wielu Wodników. Mój brat jest Wodnikiem, ale chyba nie mogę oceniać jego energii póki co ;)

      Usuń
    7. Skończył dopiero dwa latka. Energii ma za pięciu, ale to chyba nie ma wiele wspólnego ze znakiem zodiaku ;D

      Usuń
    8. To duża różnica wieku jest między Wami! :)

      Usuń
    9. No... mógłby być moim dzieckiem. ;D

      Usuń
    10. A ludzie tak właśnie wokół nie myślą?

      Usuń
    11. Ci, których nie znam - pewnie tak. ;)

      Usuń
  8. dobrze, że jesteś, All (uśmiecham się)
    coś wiem o emocjonalnej 40-stce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (odwzajemniam uśmiech)
      Bywa męcząca, co?

      Usuń
  9. w łodzi mieszkasz? nie wiedziałam;D może minęłyśmy się kiedyś;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to teraz wiesz. ;D A możliwe, pewnie ;)

      Usuń
    2. sporo blogerów z tego co zdążyłam zauważyć pomieszkuje w łodzi;) i podzielam Twoją miłość do książek;) co ostatnio czytałaś?

      Usuń
    3. Swego czasu odniosłam wrażenie, że zdecydowana większość bloggerów jest z Krakowa. Później natknęłam się na Poznań. Od pewnego czasu też zauważam Łodzian :)
      Teraz czytam "Alibi na szczęście" Ogonowskiej. W sumie nie lubię takich romansideł, ale zakochałam się w tej książce od samego początku. Wcześniej przeszłam przez "Arabską żonę" Valko i "Telefon od Anioła" Musso. Polecam wszystkie, jeśli nie czytałaś. :)
      A Ty? Polecisz mi coś?

      Usuń
    4. teraz też sporo się pozmieniało jak niektórzy poszli na studia:)

      w wolnym czasie przeczytam. ja poleciłabym 'krew na placu lalek' Kotowskiego, 'nigdziebądź' i'amerykańskich bogów' Gaimana, 'drogę' Kerouaca też:)

      Usuń
    5. Fakt. Zestarzeliśmy się ;D

      Chyba niepotrzebnie pytałam... Zawsze, kiedy znajduję nowe, ciekawe książki uświadamiam sobie, jak mało czasu na nie mam.

      Usuń
    6. o strasznie;D mi każdy daje 16lat z wyglądu,a jak pytają ile mam lat to każdy jest w szoku;D

      ja zawsze pytam i w wakacje nadrabiam zaległości;)

      Usuń
    7. Mnie całe życie dawali więcej, teraz się to jakoś unormowało. :)

      O boziiu, wakacje? Kiedy to będzie! ;D

      Usuń
  10. Nie znałam Cię "takiej", ale przyznam szczerze (chociaż nie lubię tego robić, bo to najczęściej sztucznie brzmi), że jesteśmy bardzo do siebie podobne. Pod względem uzależnienia od herbaty, muzyki. Nie wiem, czy jestem emocjonalną 40-stką, ale zawsze mi się wydawało, że jestem zbyt rozsądna i bardziej dojrzała od rówieśników. Połączenie ekonomii z psychologią też się zgadza :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Takiej", znaczy jakiej? Mniej emocjonalnej? :)
      Odniosłam wrażenie, ze w blogsferze niemalże każdy jest uzależniony od muzyki i herbaty. ;)
      A co do ekonomii i psychologii... wybrałaś tak samo?

      Usuń
    2. Takiej z "jajem", pozytywnie zakręconej :)
      Coś w tym jest, łączmy się więc :D
      Jestem w Technikum Ekonomicznym, kończę w tym roku, chciałam iść na psychologię, ale patrząc na rynek pracy w tej dziedzinie tracę zapał. No i nie wiem, co dalej.

      Usuń
    3. Mam ostatnio strasznie dobry humor, więc to dobry czas na pisanie takich postów. Pora odejść (na trochę) od emocjonalnej paplaniny ;)
      Musimy się kiedyś umówić na herbatę, wszyscy! ;D
      Niestety też się zraziłam, kiedy okazało się, że "psychologów jak mrówków", jak to mówi moja Rodzicielka. Z drugiej strony ostatnimi czasy myślę, że w tym kraju nie ma pracy po żadnym kierunku.

      Usuń
  11. Ja jestem bliźniakiem. Także marzyłam o psychologii, wylądowałam w ekonomiku i studia na UEK a potem psychologia albo prawo, jednak wiem, że przy prawie trzeba mieć znajomości żeby się wybić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teoretycznie tak, a praktycznie... ja jestem zdania, że znajomości trzeba mieć już teraz niemalże wszędzie, jeśli chce się mieć dobrą pracę. Albo być po prostu świetnym.

      Usuń
  12. Ja myślałem, że masz więcej lat :D Serio..
    Też mnie interesowała psychologia/pedagogika. W sumie zastanawiam się czy nie wybrać takiego kierunku studiów. :p
    Lubię takie posty u Ciebie ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obstawiałeś na trzydziestkę? ;D
      Jeśli będziesz miał po tym kierunku pracę - wybieraj. Niestety w Polsce to bez perspektyw.
      Dziękuję :)

      Usuń
    2. To trochę ciężki kierunek..a ja nie wiem czy sprostałbym aż takim oczekiwaniom.
      Nie no może nie trzydziestkę, ale gdzieś między 24-28 xD

      Usuń
    3. Ciężki, nie ciężki... odpowiedzialny.
      Nie no, aż taką emerytką nie jestem. Jeszcze chwila młodości mi została ;D

      Usuń
    4. Jakby ktoś inny mi powiedział, że masz tyle lat, to ja bym nie uwierzył :D
      Twoje posty, ogólnie wypowiedzi potrafią nieźle zmylić :D

      Usuń
    5. Jeśli pytasz o wiek, to dlatego, że po twoich notkach nie byłbym w stanie w to uwierzyć ;)

      Usuń
    6. Oj, daj spokój. Dwójka z przodu się zgadza, więc.. ;d

      Usuń
  13. No tak. Ja wczoraj usłyszałam, że wszystkie osoby urodzone 24 września są wielkimi szczęściarzami. No, coś w tym jest - przynajmniej na razie :). No i rap! Powiem Ci, że na koncercie Zeusa całkiem niedawno miałam okazję być i to jeden z lepszych koncertów na jakich byłam, Zeus ma niesamowitą energię! Ciągle jestem podjarana tym koncertem, choć przyznam, że to Bisz, jak dotychczas najbardziej oczarował mnie występem na żywo :D.

    Czemu by nie zmienić kierunku na ten, o którym zawsze myślałaś? Ja sama mam zamiar iść na kierunek, po którym pewnie nigdy nie znajdę pracy, ale będę robiła wszystko i kombinowała na wszystkie możliwe sposoby, by móc robić to, o czym marzę. Nie ma powodu, żeby z tego rezygnować :)

    PS. Też jestem uzależniona od herbaty :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czemu akurat 24 września? ;D
      Póki co nie mam za sobą wielu tego typu koncertów, ale chciałabym to w tym roku zmienić. Zeus to pierwszy krok, jestem w nim mega zakochana ostatnio. ;)

      Bo z moją ekonomią nie jest tak, że nie widzę dla siebie przyszłości po tym. W tym momencie jestem zmieszana, ale nie nienawidzę tego kierunku, nadal lubię te cyferki i wszystko, co z nimi związane. Poza tym... otwiera mi to jedne drzwi, z których w przyszłości chciałabym skorzystać. :)

      Kiedyś Cię na nią zaproszę! ;D

      Usuń
    2. Nie wiem :D Ale powiedziała mi to jedna pani, która też się urodziła tego dnia i wszyscy inni to samo mi powtarzają. Jeszcze nie odgadłam, o co chodzi :)


      Bez ryzyka nie ma zabawy. Zawsze można pójść na dwa kierunki :p, albo zrobić jeden, potem drugi. ;)


      Okej, trzymam za słowo :D

      Usuń
    3. W sumie... ważne, żeby się sprawdzało. :)

      No też właśnie. Ryzyko jest fajne ;D

      Zacznę swoje wycieczki po Polsce jak tylko zrobi się cieplej. ;D

      Usuń
    4. No dokładnie :D

      No, ale czasem za bardzo ryzykowne :P

      Ja pewnie dopiero w wakacje pojadę gdzieś indziej niż Poznań i Śląsk :D

      Usuń
    5. Ryzykowne ryzyko? A tam ;D

      Co masz wspólnego ze Śląskiem? ;>

      Usuń
    6. No, naprawdę :P


      Mój facet tam mieszka :)

      Usuń
    7. Żartujesz? Ile ja o Tobie nie wiem! ;D Nie wiedziałam, że jesteś w związku na odległość..

      Usuń
    8. Nie, mówię poważnie :). Jestem w szczęśliwym związku na odległość przez mnóstwo czasu już :) Śmieję się ludziom w twarz, którzy mówią, że miłość na odległość nie przetrwa próby czasu ^^

      Usuń
    9. Pewnie, że może, ja w to wierzę. Tyle, że takie związki są na swój sposób trudniejsze. A ludzie? Wolą łatwe rozwiązania.

      Usuń
    10. A są ludzie, którzy nie wierzą. Zdarzali się tacy, którzy mówili, że zaraz skończymy tą naszą wielką miłość. Wcale nie jest trudno. :)

      Usuń
    11. Ja myślę, że ludzie za często mają problem z - przede wszystkim - zaufaniem i pewnością siebie. Boją się, że ta druga osoba znajdzie kogoś innego, kogoś bliżej... A tu potrzeba po prostu wiary ;)

      Usuń
    12. Powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie, jak można nie ufać komuś, kto jest lub staje się dla nas ważny. Jak kocha, to jakby mogła znaleźć kogoś innego...

      Usuń
    13. Masz rację, ja podzielam Twoje zdanie. Ale znam też tok myślenia ludzi. Z własnego doświadczenia wiem, że bezgraniczne zaufanie nie istnieje. Tyle, że gdybym była w związku... to wyglądałoby pewnie nieco inaczej. Związki bez zaufania nie mają sensu.

      Usuń
  14. Też tak sobie myślę żeby studiować drugi kierunek, bliżej moich pasji :) Ale zainteresowania można i bez studiów rozwijać :)
    A tak w ogóle - świetna ta 30-dniowa zabawa, lubię takie rzeczy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pewnie, że można. I ja się staram. Ale mimo wszystko studiów też chciałabym spróbować ;)
      Ja też! :)

      Usuń
  15. Ja po wielu trudach w końcu wylądowałam na pedagogice, miałam do wyboru ped. medialną i resocjalizację. Wstępnie wybrałam medialną, na resztę się raczej nie nadaje, jestem zbyt krucha.(zarówno pod względem fizycznym, jak i psychicznym ;p) I podobnie jak Ty, od dziecka marzyłam o psychologii. I chyba kiedyś sie skuszę.
    Jesli już o marzeniach mowa, wspomnę też o Twoim mieście - to jedno z miejsc, które chciałabym odwiedzić, jak tylko zrobi sie odrobinę ciepiej :)

    Herbata? Malinowa z kardamonem! :) Przepyszna jest, jeśli nie próbowałaś, jak najbardziej polecam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie wybrałabym resocjalizacyjną. Pewnie pozabijałabym ludzi, z którymi przyszłoby mi współpracować, ale medialnej sobie nie wyobrażam ;)
      Zapraszam na herbatkę! :)

      Nie lubię owocowych smaków. Ani herbat, ani soków, ani niczego takiego ;)

      Usuń
  16. Odpowiedzi
    1. I owszem. Lubisz moją Holly Łódź? ;)

      Usuń
  17. Ja też nie czuje się na swoje lata :/ ale co zrobić czas płynie szybk. Zrobiłaś podobnie jak ja ze studiamy czasem wybiera się to co się opłaca a nie to co uwielbiamy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szczyt moich marzeń to nie był, ale gdyby mnie to zupełnie nie interesowało to bym tego nie ciągnęła... Nie mogłabym robić czegoś, czego nie lubię.

      Usuń
    2. Mam podobnie. Ważne , że coś takie znalazłyśmy co lubimy robić mimo że to nie nasze hobby a zdrugiej strony jest opłacalne

      Usuń
    3. Hobby... cóż. Ja naprawdę polubiłam ekonomię, kiedy zaczęłam się jej uczyć.

      Usuń
    4. Ja też nie które przedmioty ekonomiczne polubiłam i to bardzo, ale nie nazwałabym , że jestem pasjonatem ich hehe

      Usuń
    5. No rozumiem, rozumiem :)

      Usuń
    6. Tylko troche znalezieniem pracy ciężko słabo z ofertami ekonomicznymi :/

      Usuń
    7. Przeglądam czasem oferty na różnych stronach w sieci i wpadam na bardzo wiele takich, gdzie szukają kogoś po ekonomii.

      Usuń
  18. Idziemy na herbatę? Zapomniałaś wspomnieć, że nie jesteś całkiem normalna, o.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Doszłam do wniosku, że to akurat wszyscy wiedzą... Albo uznałam, że się zorientują po tym poście?

      Usuń
    2. Wklej którąś naszą rozmowę to będziesz miała pewność.

      Usuń
    3. Odezwała się! Że niby Ty jesteś lepsza? Pf.

      Usuń
    4. Pewnie. Jestem chociaż młoda i głupia, a Ty co? Stara i głupia xd

      Usuń
    5. W końcu się przyznałaś :D

      Usuń
    6. Nigdy tego nie ukrywałam! "Ale coś Ci powiem w sekrecie... tylko wariaci są coś warci" ;D

      Usuń
    7. To jesteśmy warte bardzo wiele? xd

      Usuń
    8. Powiedziałabym nawet, że jesteśmy bezcenne ;D

      Usuń
    9. Jak... stara moneta? xD

      Usuń
    10. To dość dziwne porównanie, ale niech będzie. xd

      Usuń
    11. No patrz, ja napisałam coś dziwnego, niesamowite xd

      Usuń
    12. Jesteś nieznośna. ;D

      Usuń
    13. I tak Ci nie wierzę ;D

      Usuń
    14. Jak możesz mi nie wierzyć po tym wszystkim co razem przeszłyśmy?!

      Usuń
  19. nigdy bym nie przypuszczała, że masz osiemnaście lat.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osiemnaście i wiele miesięcy. ;D
      W kwietniu będę obchodzić kolejne z rzędu osiemnaste urodziny ;)

      Usuń
    2. heh, i tak w nieskończoność by się chciało :p

      Usuń
    3. Pewnie, że tak! Niedawno moja znajoma obchodziła osiemnastkę po raz dwunasty ;D

      Usuń
    4. łoł, a to nie wiedziałam, że tak można :D

      Usuń
    5. Pewnie, że można! Wszystko można ;D

      Usuń
    6. widzę, że niepoprawna optymistka z Ciebie, zazdroszczę ;p

      Usuń
    7. Od pewnego czasu uśmiech nie schodzi mi z twarzy, to prawda. :)
      Ale optymistka? Hm, nie wiem, niekoniecznie ;)

      Usuń
  20. A moja emocjonalność jest bardzo młoda. Muszę się jej zapytać ile ma dokładnie lat bo nie pamiętam :)

    OdpowiedzUsuń
  21. Mój umysł też należy do jakiejś starszej osoby. I emocjonalnie się na mnie za to mści.
    Cóż, pewnie to nudne, ale pod wieloma względami jesteśmy podobne. I na pewno już to zauważyłaś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niedobrze się z tym czujesz?
      Owszem. Całkiem nieźle się dogadujemy ;)

      Usuń
    2. Niedobrze? Nie, chyba za bardzo mi to nie przeszkadza. Śmiesznie bywa po prostu jak mi coś się zalęgnie między myślami i nie chce wyleźć.^^

      Usuń
    3. Mnie to denerwuje. ^^ (teraz, np, bardzo!)

      Usuń
  22. ojaaa nie wiedziałam że jesteś z łodzi, gdzie się uczysz? :) też kocham to miasto mimo że mieszkam 20 parę km od niego..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Lubię te miasteczka naokoło Łodzi. ;)
      UŁ ;)

      Usuń
  23. ja żałuję, że poszłam na studia z rozsądku, bo psychologia też mi się marzy już nie wiem od kiedy, albo jakieś studia artystyczne.
    co do bycia dojrzałą, rozważną itp. jak na taki wiek, to mam tak samo... a raczej miałam. dożyłam słusznego wieku, że teraz mogę sobie pozwolić na szaleństwa, i korzystam z młodości, no bo ile można być rozważną i uporządkowaną...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę miesięcy po osiemnastce, kiedy moi znajomi bawili się w najlepsze, bo przecież "w końcu mogli legalnie" myślałam sobie, że chyba coś mnie omija. Osiemnastka przebrzmiała, a ze mnie ciągle taka sama zrzęda ;)

      Usuń
    2. też tak miałam. ja odżyłam w wieku 20 lat :D 18 - legalnie? dla moich rodziców ciągle byłam dzieckiem. teraz już jest inaczej.

      Usuń
    3. No... to jakiś większy przełom. ;D 18 to dla mnie dziwny moment.

      Usuń
    4. ja w ogóle nie odczułam żadnych zmian w związku ze skończeniem 18 lat. poczułam, że dorosłam, i że świat traktuje mnie też trochę inaczej, dopiero jak poszłam na studia.

      Usuń
    5. Ja też. 18 to taki dziwnym moment, w którym poza tym, że jesteś nagle pełnoletnia nic się nie zmienia. A później kończysz szkołę, idziesz na studia, czasem wyprowadzasz z domu... To jest "dorosłe".

      Usuń
    6. tak, wiek o niczym nie świadczy.

      Usuń
    7. A ludzie często mylą "dorosłość" z "pełnoletnością". Jedno nie ma z drugim nic wspólnego...

      Usuń
  24. Też zawsze słyszałam, że jestem emocjonalnie bardziej dojrzała niż moi rówieśnicy. Jeśli chodzi o studia, to wybrałam niby to, co wybrać chciałam. Ale okazuje się, że nie wygląda to adekwatnie do moich wyobrażeń. Cóż, trudno - jakiś papierek mieć trzeba. Też jestem uparta i nieco złośliwa ^^ Skorpionica ze mnie ;]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nieco? Ja jestem mega. Ponoć często wychodzi ze mnie chamota. Cóż, co zrobić... ;D
      Co wybrałaś?

      Usuń
    2. Nieco bo staram się to kontrolować, panować nad sobą - co by sobie problemów nie narobić ^^

      Filologia polska ;o

      Usuń
    3. Też się starałam, ale... przestałam walczyć ze swoją naturą ;P. A tak serio, to mimo wszystko da się ze mną wytrzymać. Czasem ;D

      Szczerze mówiąc nie znam człowieka, który poszedłby na filologię (a znam kilka osób, które ją studiują) i "kierunek nie minął się z wyobrażeniem". ;)

      Usuń
  25. przez chwilę się zastanawiałam, jakim cudem masz osiemnaście lat :D

    OdpowiedzUsuń
  26. Studiowałam psychologię... przez miesiąc na prywatnej uczelni. Zrezygnowałam, bo ludzie doprowadzili mnie do depresji (takiej prawdziwej, to nie ironia). Generalnie jednak nie jest to mój kierunek i w porę się wycofałam. Dość bolesne przeżycie, bo marzyłam o nim od końca gimnazjum.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to nie jedyna uczelnia o tym kierunku, może nie miałaś dobrej percepcji skoro ludzie tacy tam negatywni byli... może spróbuj gdzieś indziej...

      Usuń
    2. Psychologia to dość specyficzny kierunek, trzeba mieć... silą psychikę. Nie każdy się do tego nadaje.

      Usuń
    3. Z uczelnią to naprawdę długa historia do opowiadania na kozetce, nomen omen. Dziś jestem na drugim roku socjologii i nie żałuję :)

      Usuń
    4. I to najważniejsze :)

      Usuń
  27. Ekonomia? Po tym znajdziesz pracę? zaciekawiłaś mnie... bo wszak ogłaszają wszem i wobec, że w tym zawodzie ciężko. Za to psychologów potrzeba, coraz więcej osób zapada na depresje itd.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka lat temu na psychologię szło strasznie dużo ludzi, absolwentów jest wielu. A ekonomia... wtedy była bardziej opłacalna. Poza tym przeglądam ogłoszenia i "poszukujemy absolwentów kierunków ekonomicznych" wcale nie jest tak mało. A ogólnie jestem zdania, że w tym kraju w ogóle nie m pracy i czasem warto po prostu ryzykować.

      Usuń
  28. Ja właśnie mam mieszane uczucia do tego co chcę robić.. Psychologia, prawo czy opłacalna logopedia? Znając mnie i tak właściwą decyzję podejmę na ostatnią chwilę.
    Co do złośliwca i uparciucha to chyba dobrze, że mówisz to co myślisz.. Przynajmniej moim zdaniem :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powinnam Ci chyba powiedzieć, że to powinna być przemyślana decyzja, ale w gruncie rzeczy... spontanicznie też można dobrze wybrać. ;)
      Też tak myślę! ;D

      Usuń
  29. Hmmm, pod wieloma zdaniami mogłabym się podpisać... ;)

    OdpowiedzUsuń
  30. Hmm.. resocjalizacja. Chcesz o tym pogadać. :D :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie kończę resocjalizację na licencjacie. ;)

      Usuń
    2. To ciekawy kierunek, ale nie jest tym, który dał mi satysfakcję.

      Usuń