26 marca 2013

Impossible is nothing.


Wdech, wydech... Ciężko. Co mnie nie zabije to mnie wzmocni, pamiętasz? Zrób coś dla mnie i postaraj się o tym nie zapomnieć. Nie zapomnieć o sobie. O wewnętrznych pragnieniach i o tym, co zawsze było dla Ciebie ważne. Idź do przodu, bez względu na ludzi, którzy krzywo na Ciebie patrzą i bez względu na to, co mówią. Oni zawsze mają coś do powiedzenia, taka ich natura. Ale najważniejszy jesteś TY. Tak, Ty, do Ciebie mówię. TY, który siedzisz po drugiej stronie i TY, który przewracasz teraz oczyma robiąc głupie miny. TY, który każdego dnia wątpisz, choć każdego kolejnego powtarzasz sobie, że czas przestać,  że trzeba się postarać. Masz rację - trzeba. Włóż w życie trochę wysiłku. Wprowadź kilka zmian i uczyń je takim, jak wygląda w Twojej głowie, w tych scenariuszach układanych przed zaśnięciem. Przestań egzystować i zacznij żyć. Walczyć o swoje. Nieważne, ile siniaków zbierzesz po drodze. Ile razy dostaniesz po gębie i ile kopów próbują Ci sprzedać. Liczy się efekt końcowy. Bez znaczenia jest to, ile razy człowiek upada. Ważne jest to, ile razy się podnosi. Marzenia się nie spełniają. Marzenia się spełnia. Samo z siebie nic do nas nie przychodzi. Ale kiedy człowiek się stara, daje z siebie dwieście procent - czuje się spełniony. A o to chodzi. O podniesienie się z łóżka z uśmiechem na ustach. Bez względu na to, jak bardzo po tych ciosach bolesny jest każdy krok. Kiedy ktoś próbuje Cię zaatakować - broń się. Czasem najlepszą obroną jest atak. Nic tak nie boli Twoich wrogów jak widok Ciebie szczęśliwego. Więc zrób im na przekór. Zrób coś dla siebie! Rusz dupę sprzed kompa i zamiast mówić o tym, co Ci się marzy - zacznij te marzenia realizować. Uwierz mi na słowo, że one się spełniają. Ale nigdy same z siebie. Impossible is nothing!
/ umarłam. śmiercią tragiczną.
to najpiękniejsze uczucie pod słońcem! <3


115 komentarzy :

  1. Będę karmić się Twoim optymizmem, pozwolisz? :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie takie było zamierzenie tego postu. Oczywiście, że pozwalam! :)

      Usuń
    2. Dziękuję, nawet nie wiesz, jak mi teraz potrzebny :)

      Usuń
    3. Każdy z nas potrzebuje czasem takiego kopa. Nawet ja, chociaż w tej chwili wydaje Wam się pewnie, że jestem niepoprawną optymistką. Ale do czegoś Ci się przyznam - to bzdura. ;)
      Cieszę się, że mogłam Cię nim nakarmić. Jedz, ile chcesz! :)

      Usuń
    4. Nie wydajesz się, przynajmniej mnie. Człowiek ma w życiu chwile, kiedy jest pozytywnie naładowany i chciałby wszystkich wkoło zarazić :D

      Usuń
    5. Lubię zarażać ludzi dobrą energią. Miło jest coś dawać od siebie. Chociaż tyle mogę ;)

      Usuń
    6. Piękna postawa :) Ja też staram się ją praktykować, ale chwilowo nie mogę...

      Usuń
    7. Dlatego teraz ja przekazuję dobrą energię Tobie! A przynajmniej baardzo mocno się staram! :)

      Usuń
    8. Wychodzi Ci - dziś jest lepiej niż wczoraj :)

      Usuń
    9. Cudownie! Czasem jestem pełna podziwu dla blogsfery - jak wiele motywacji do działania potrafią dać człowiekowi słowa kogoś, kogo "nie zna" (chociaż, "nie zna"?). :)

      Usuń
    10. Zna czasem o wiele lepiej of ludzi w realu, bo poznaje myśli tych osób :)

      Usuń
    11. Też tak sądzę. Nie wyobrażam sobie tak otwarcie rozmawiać z ludźmi, którymi się otaczam o rzeczach, o których piszę tutaj...

      Usuń
    12. Właśnie opisałaś kwintesencję blogowania, wiesz?

      Usuń
    13. Zdaję sobie z tego sprawę. :)

      Usuń
  2. Kurczę..zaskoczył mnie ten post. Takiej Alien chyba jeszcze nie spotkałem.
    Po Twoich postach czasem ciężko pozbierać myśli do 'kupy'. Dostałem pozytywnego kopa od Ciebie z samego rana ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Takiej", to znaczy jakiej właściwie?
      I właśnie o to chodziło! :)

      Usuń
    2. Tak cholernie optymistycznej. Miałem styczność z Twoimi postami różnego rodzaju, ale ten mnie naprawdę pozytywnie zwalił z nóg. ;)

      Usuń
    3. Przyznaję się bez bicia, że na ogół jestem raczej realistką. Ale są w życiu sytuacje, które napawają mnie optymizmem. Chociaż z drugiej strony - nie wiem, czy o to tutaj chodzi. Po prostu walczę o swoje. I się udaje ;)

      Usuń
    4. Powiedzmy, że o to ;)

      Usuń
    5. Tak jak mówię - nie wiem. Po prostu wierzę w swoje możliwości. To już chyba połowa sukcesu. :)

      Usuń
    6. Znacznie większa połowa Al ! ;)

      Usuń
    7. No widzisz - więc będę Was teraz nakręcać postami o wierze w siebie. A co ;)

      Usuń
    8. O tak ;) Komu jak komu, ale Tobie to wychodzi najlepiej ! ;)

      Usuń
    9. Uśmiecham się do Ciebie szeroko. Dziękuję. :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Trzymam za słowo! :)

      Usuń
    2. Póki co nieźle wyszło :D

      Usuń
    3. Oo. A coś więcej? ;)

      Usuń
    4. Wszystko pisze u mnie :)

      Usuń
    5. W tym momencie moi znajomi zrobiliby chórek i powiedzieli "jest napisane" ;D

      Usuń
    6. Nie będę udawać, że rozumiem Twój komentarz, ok? ;D

      Usuń
    7. Chciałam napisać jak to tak? ale mi k uciekło :P

      Usuń
    8. Ach, ok ;D
      No bo teoretycznie nie mówi się "pisze", kiedy zostało już napisane. (polska mowa być gumowa ;D)

      Usuń
    9. No tak, mój błąd ;p

      Usuń
  4. Muszę przyznać, że to bardzo motywujący post. Aż zachciało mi się olać to siedzenie przed kompem i iść. No, ale sobie obiecałam, że dzisiejsze południe poświęcę na blogowanie... później jeszcze wrócę do tego postu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam nadzieję, że obierzecie go w ten sposób. Lubię dostawać tego typu pozytywne kopy, więc pomyślałam sobie, że korzystając ze swojego optymizmu i podbudowanej wczoraj (jeszcze bardziej? ;)) wiary w siebie - moja kolej, żeby Wam go sprzedać.
      Wracaj kiedy chcesz. I działaj! :)

      Usuń
    2. Dziękuję wielce ;D A teraz spadam z kompa ;D Jeszcze mam takie małe pytanie: mogę podpierdzielić Ci ten post? Bym sobie go skopiowała i na kompie zapisała. Dobry motywator, dobrze byłoby go mieć przy sobie.

      Usuń
    3. Podpierdzielaj, jeśli da Ci on motywację do działania. Pozwalam :)

      Usuń
    4. Dzięki :) Będzie mi to teraz taką swoistą terapią na nic niechcenie.

      Usuń
    5. Jestem z siebie dumna - udało się ;)

      Usuń
    6. A dziękuję, dziękuję. Oby tak dalej ;D

      Usuń
    7. Uśmiecham się tu dzisiaj przy każdym kolejnym komentarzu. Jednak w każdym z nas siedzi trochę optymizmu, trzeba go tylko obudzić ;)

      Usuń
    8. Taaa... zbudzić z zimowego snu ;D A ty, ranny ptaszku, żeś się pierwsza wybudziła i wszystkim pobudkę urządzasz ;P

      Usuń
    9. Ja to się przebudziłam już w styczniu, ale z powodu zimna trochę jeszcze poleżałam. Teraz czas, żeby wreszcie wstać i zacząć żyć z całych sił. I choćbym miała Wam walić w gong nad głową - pobudzę Was wreszcie! ;)

      Usuń
    10. Aż tak drastycznie? ;D

      Usuń
    11. Jeśli to coś da - czemu nie ;)

      Usuń
    12. Chwała, że już się obudziłam i obyło się bez gongu ;P

      Usuń
    13. Nie lubię być taka wyrywana ze snu ;P

      Usuń
  5. aż mi same kąciki ust powędrowały ku górze dizęki temu postowi! i całkowicie się zgadzam, trzeba się ruszyć, a nie siedzieć na dupie i ubolewać nad życiem jakie to ono złe nie jest ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mówię to iększości, bo nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło, prawda? jasne, każdy ma chwile załamania, ale zeb y ciagle tylko na "nie" być, to już przesada ;)

      Usuń
    2. też mam takie myśli. a jeszcze bardziej mnie wkurzają osoby, które przykładowo chcą schudnąc lub czegoś się nauczyć, ale tylko patrzą. od atrzenia człowiek nie schudnie. absurd. nie możemy siedzieć bezczynnie. gdyby tak było to nic byśmy nie osiągneli.

      Usuń
    3. ja też tak miałam! ale powiedziałam sobie " o nie! trzeba na to zapracować" i takteż to robię. bo siedzieć bezczynnie nie zamierzam ;)

      Usuń
    4. nie tylko o odchudzanie, ogólnie rzecz biorąc. choć w sumie ćwiczyć, ćwiczę, ale bez ćwiczeń też schudłam - ze stresu.

      Usuń
    5. ja nie potrafię jeśc jak się stresuję. raz miałam taki dzień, że byłam tak zabiegana, że zjadłam tylko pół kromki chleba... nie powiem, że to zdrowe jest.

      Usuń
    6. w każdym razie teraz staram się jadać 3 posiłki dziennie i między nimi ewentualnie jakiś owoc ;) i ćwiczyć ;)
      mnie właśnie nie, wrecz przeciwnie - odrzuca mnie jedzenie, nie odczuwam głodu.

      Usuń
  6. scenariusze układane przed zaśnięciem... myślałam że tylko ja tak mam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba wszyscy tak mają..

      Usuń
    2. ahhhh tyle marzeń, snów, nienawidzę czasem swojej wyobraźni

      Usuń
    3. O boziiu, nie mów tak! Marzenia są po to, żeby je spełniać!

      Usuń
  7. Marzenia są po to, aby je spełniać. Dążyć do nich z całych sił i cieszyć się z każdego kroku, który przybliża do celu. Cel tu nie gra roli. Liczą się te właśnie małe kroki.

    OdpowiedzUsuń
  8. daj mi trochę Twojej wiary w te słowa... zazdroszczę Ci, że tak potrafisz.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierz mi, że to siedzi w każdym z nas.

      Usuń
    2. nie widzę tego w sobie, nie czuję. jestem jakaś inna, wypłowiała. na wszystko za słaba.

      Usuń
    3. Wręcz przeciwnie. Musisz tylko uwierzyć, że stać Cię na naprawdę wiele. A wiem, że stać.

      Usuń
    4. ja tak nie potrafię, Alien.

      Usuń
  9. ... zawsze marzyłam o wyjeździe do Londynu...
    ... okazało się, że jest, w tym roku, ze szkoły siostry, mogę jechać...
    ... tyle, że termin wycieczki zbiega się z maturami, więc jedzie siostra, a ja nie.
    Pięknie!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jeszcze nic straconego! Zawsze możesz zorganizować coś na własną rękę i jechać po maturach.

      Usuń
    2. Nie no, wiem, że nic straconego, tylko takie (nie)szczęście i pecha to tylko ja mogę mieć :D

      Usuń
    3. Wierz mi, że nie tylko. Ale trzeba umieć samemu stwarzać okazje. ;)

      Usuń
    4. Trzymam Cię za słowo! :)

      Usuń
    5. Okej, jak co, to ustawisz mnie do pionu? :D

      Usuń
    6. W każdej chwili! :D

      Usuń
    7. Nasz duet może byc niebezpieczny ^^

      Usuń
  10. Dobra, szczerze to siedzę zalana łzami. Bo właśnie stwierdziłam, że zawsze, gdy o czymś marzę jedynie tego chcę i nie dążę do celu. I nie wiem dlaczego tak się zachowuję. Czasami boję się, że ktoś nie pozwoli mi w dążeniu do moich marzeń? Albo z góry zakładam, że rodzice (wiele moich marzeń związane jest z wyjazdami) się nie zgodzą i od razu odpuszczam..
    A historie przed zaśnięciem? Moje zacznę spełniać, gdy dorosnę, bo własne mieszkanie, to jednak nie jest dobry pomysł dla osiemnastolatki.
    I dziękuję za ten post, dał mi do myślenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rodzice są czasem barierą, ale nie ma rzeczy, których nie da się wywalczyć. Tyle, że jeśli o nich chodzi - to nie mogą być bitwy na noże, to muszą być spokojne rozmowy. Moja Rodzicielka też długi czas nie chciała się zgodzić na wiele rzeczy, ale ostatecznie... osiągnęłam chyba każdy cel, na którym naprawdę mi zależało.
      Jeśli chodzi o wyprowadzkę - do tego masz zdrowe podejście. Ale wyjazdy? Kiedy będziesz miała swoje mieszkanie, pracę i zobowiązania, nie będziesz miała tylu okazji, ile masz w tej chwili. Więc korzystaj!

      Taki był jego cel. Cieszę się, że się udało.

      Usuń
    2. Są rozmowy, próbuje wszystkiego, ale oni są nieugięci. Czasami myślę, że będę mogła coś zrobić dopiero, gdy się wyprowadze i zacznę swoje życie.
      Jak mam korzystać, skoro oni mówią NIE?

      Usuń
    3. Rodzice to ciężki orzech do zgryzienia. Ja ze swoimi przetoczyłam niejedną wojnę. Świadoma, że każdy ich zakaz wiąże się ze strachem o moje bezpieczeństwo. Na szczęście zaufanie wygrało. Starałam się zacząć od małych rzeczy i pokazać im, że nie zjedzą mnie, kiedy oddalę się od domu. Albo może inaczej - że mogą zejść mnie również za rogiem.

      Usuń
    4. Też toczę z nimi wojny. Staram się rozmawiać. Czasami się zgodzą na jakieś małe wypady, ale to nie to czego oczekuję. Wiem, że się martwią czy coś, ale nie mogą tak po prostu zabraniać mi spełniać marzeń.

      Usuń
  11. Nawet nie wiesz, jak te słowa mi pomogły - niestety, ale ostatnio mam trochę gorszy okres, w którym muszę wszystko przemyśleć i po każdym pewniku postawiłam znak zapytania. Dzięki tobie wiem, że mimo wszystko będę walczyć - nie dla innych, ale dla samej siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto było napisać ten post, żeby czytać tu takie słowa!
      Trzymam za Ciebie kciuki. Do boju, Masked! :)

      Usuń
  12. jak dobrze, że są w sieci takie miejsca, w których wierzę w ludzi. Twój blog to jedno z nich. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! To niesamowicie miłe :)

      Usuń
    2. Prawdziwe po prostu. W Tobie tkwi dziwna siła, którą czuć nawet wtedy, kiedy posty są melancholijne.

      Usuń
    3. Czasem wydaje mi się, że jest tu za dużo melancholii, której tak naprawdę od dość dawna we mnie nie ma, bynajmniej w takim stopniu, w jakim można to tu odczuć. Ale te myśli czasem przychodzą i dzisiaj wolę je z siebie wyrzucać, niż je w sobie dusić...
      A siła? Coś o niej już słyszałam, choć sama nie do końca to rozumiem.
      Niemniej jednak - dziękuję.

      Usuń
    4. Tak to już jestem z tymi internetowymi światkami. Wyrzuca się tu z siebie to, czym nie chce się zatruwać życia innym.

      Usuń
  13. piękne słowa, naprawdę:)

    co się takiego wspaniałego wydarzyło?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłam wreszcie coś dla siebie. Coś, co chyba zawsze chciałam zrobić. :)

      Usuń
    2. Po bardzo długim czasie wróciłam do sportu. Do tej pory znajdywałam miliony wymówek, żeby nie spróbować, a dzisiaj wiem, że nawet te fizyczne ograniczenia (które mam, i których sobie nie wymyśliłam) mnie od tego nie odciągną. Pomimo, że moje żebro zrobiło bum!, i czuję się tak, jakby za chwilę miało przebić mi płuco ;D

      Usuń
  14. doskonale wiem o czym mówisz, bo ja przeciwstawiłam się ostatnio światu, bo chciałam mój świat uczynić lepszym, żeby moje życie wyglądało tak jak chcę, a nie tak jak to narzuca mi rzeczywistość ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I bardzo dobrze! Udało się? :)

      Usuń
    2. jeszcze czekam na efekty :)

      Usuń
    3. Najważniejsze jest to, że się odważyłaś i zrobiłaś coś, żeby osiągnąć to, na czym Ci zależy. Trzymam kciuki za efekty :)

      Usuń
    4. tak, jestem z siebie dumna, że w końcu podjęłam decyzję i odważyłam się ją wprowadzić w życie
      dziękuję :)

      Usuń
  15. Chyba warto było to zrobić, skoro to takie wspaniałe uczucie. :) Ryzyko?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aż promieniejesz :D

      Usuń
    2. No, proszę Cie. Chyba odrobinkę mocno. Żebym ja to czuła to wiesz ;d

      Usuń
  16. Jakże motywująco! Cudownie snuje się plany na przyszłość i obmyśla zmiany, których dokona się "od jutra", kiedy człowiek leży w nocy pod ciepłą kołdrą. A rano jakoś tak życie weryfikuje te nasze zamiary i zderza je z rzeczywistością.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym "od jutra" zawsze jest taki problem, że kiedy się człowiek budzi - jest "dzisiaj". Więc nie powinno się snuć takich planów. Nie ma od jutra, czy od poniedziałku - wszystko zaczyna się teraz, tutaj!

      Usuń
  17. Chyba powinnam sobie to wydrukować i powiesić na ścianie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pozwalam! Drukuj i wieszaj, jeśli ma Ci pomóc :)

      Usuń
    2. Powinnam więc powiesić to na każdej ścianie...
      Najlepiej w kilku egzemplarzach.

      Usuń
    3. Wiesz, ja kiedyś wieszałam na ścianach teksty, które miały mi pomóc znaleźć motywację do życia. Efekt był zadowalający.

      Usuń
  18. Poryczałam się jak dziecko. Insane, czas się wziąć za siebie.
    Dziękuję Alien, tak cholernie Ci dziękuję.

    OdpowiedzUsuń
  19. Gdy będę się poddawać, zaglądnę tutaj i znowu pojawi się światełko nadziei.

    OdpowiedzUsuń