27 listopada 2014

Radośnie.

Śledzę małe kroczki, które lekko kołysząc się stawia w wiosennej, mieniącej się w słońcu trawie. Blond sprężynki sięgające ramion podskakują z każdym pokonywanym centymetrem. Widzę jak się uśmiecha. Słyszę jak perlistym śmiechem reaguje na wszystko, co dzieje się wokół Niej. Wymieniam spojrzenia z tą drugą blondynką, trochę mniej ważną, chociaż też kochaną, i znów skupiam wzrok na tej Małej Istotce przede mną. Rozpędza się, spoglądając na boki i nim się obejrzy ląduje w ramionach przystojnego, starszego mężczyzny o najcieplejszym uśmiechu, jaki pamiętam. Bierze Ją na ręce, uśmiecha się, nosem dotykając dziewczęcego brzuszka. Całuje Ją w czoło, odstawiając na ziemię i mówi, byśmy nie siedziały na dworze zbyt długo. Znika za drzwiami ceglanego domu... A Ona jakby na oślep znów biegnie, tym razem w przeciwnym kierunku, by radośnie wskoczyć w ramiona drugiego mężczyzny, dużo młodszego, którego oczy przybierają kolor tak samo piękny jak Jej. Zielony. Podchodzi do mnie, silnymi ramionami obejmując tę Małą Kruszynkę i składa na moim policzku powitalny pocałunek. I wtedy się budzę. I trochę żałuję, że Ona nie istnieje, że tego pierwszego uśmiechu tak naprawdę nie pamiętam... I po trzynastu godzinach wyraz Ich twarzy pamiętam tak, jakbym zaledwie przed chwilą go widziała. Dlaczego mnie odwiedzasz? Zawsze wtedy dzieje się coś ważnego... 

56 komentarzy :

  1. Nie lubię budzić się z pięknych snów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie. Nie narzekam na swoją rzeczywistość, ale ten sen był naprawdę magiczny...

      Usuń
    2. Jest szansa, że się spełni?

      Usuń
    3. Nie, nawet najmniejszej...

      Usuń
    4. Przykre. Ale pewnie wkrótce odejdzie w niepamięć.

      Usuń
  2. Jak już nawet u siebie kiedyś o pewnym śnie pisałam, to w takich momentach wolałabym chyba śnić koszmary. Przynajmniej z radością bym się z nich budziła.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Coś w tym jest. Chociaż z drugiej strony nadal uśmiecham się na wspomnienie tego snu, więc..

      Usuń
    2. To chyba jednak nie był taki zły :) jak ja wspominam swój niedawny, to do tej pory mam ciary... Tak czy siak, jak Kordian powiedział, sny mają sens.. i znaczenie... ale ja tych sensów i znaczeń wolę nie szukać.

      Usuń
    3. Nie powiedziałam, że był zły - nie był. Po prostu trochę przykro, że to tylko sen. I tyle. :)

      Usuń
    4. Do dupy w takim razie :)

      Usuń
    5. Kochana, nominowałam cię do Dobrych Myśli :)

      Usuń
  3. Ten sen to przyszłość, czy wspomnienie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żadne z tych. Po prostu wytwór wyobraźni...

      Usuń
  4. Realność przeniesiona na niespełnione marzenia?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie nazwałabym tego marzeniem. Choć z pewnością byłabym szczęśliwa mogąc obserwować to kiedyś w rzeczywistości. Ale to tylko sen.

      Usuń
    2. Czasami sny nie mają odzwierciedlania w realu. Wiele rzeczy chciałabym zmienić w swoim życiu.

      Usuń
    3. Ja wierzę, że sny zawsze coś znaczą. Choć ich symbolika często jest ukryta.

      Usuń
  5. zgadzam się z Lusią, nie lubię takich snów. są piękne, owszem, ale potem przez pół dnia chodzę jak przetrącona. chociaż też nie narzekam na swoją rzeczywistość.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też nie. Ale tego typu sny mają to do siebie, że rzeczywistość po nich zawsze wydaje się bardziej szara. Chociaż ja nadal uśmiecham się na jego wspomnienie. Po prostu trochę przykro, że nigdy się nie spełni.

      Usuń
    2. można tylko mieć nadzieję, że rzeczywistość mimo wszystko będzie kiedyś lepsza niż najpiękniejszy sen.

      Usuń
    3. Ja myślę, że trzeba się o to starać, a nie tylko mieć nadzieję. Ona bywa zgubna, można z nią całe życie przesiedzieć w jednym miejscu, niczego nie doświadczając.

      Usuń
    4. a, to swoją drogą. jak najbardziej się zgadzam, że nasza rzeczywistość zależy od nas i od samego chcenia się nic nie zmienia.

      Usuń
  6. Fajne są takie sny, ale później dużo się o nich myśli

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przeczę. Cały czas mi on siedzi gdzieś w głowie.

      Usuń
    2. I nie może wyjść?
      U mnie dla Ciebie niespodzianka, zapraszam :)

      Usuń
  7. I nagle dałaś mi do myślenia. Że niby tylko dzielisz się z nami swoim snem, że to tylko kilka słów. A dla mnie to nagle zwrot o 180 stopni. Bo właśnie dotarło do mnie, że nigdy nie chciałam stać się taka jak wszyscy. Nie chciałam gonić za każdym dniem, nie chciałam już w poniedziałek wyglądać piątku. A tak właśnie jest. Tak, że nawet nie mam chwili żeby stwierdzić czy moje sny to koszmar czy nie. Czy w ogóle ostatnio coś mi sie przyśniło...i czy chciałabym zmienić moją rzeczywistość...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że znalazłaś chwilę na to, żeby się nad tym zastanowić. Skorzystaj z niej i wyciągnij jakieś wnioski, a jeśli trzeba - zmień coś. Ja lubię zabieganie, lubię brak czasu. Ale... kontrolowany. Nie możemy dusić samych siebie w biegu, kiedy przestajemy wyrabiać się na zakrętach. A ich zawsze jest dużo, z każdą chwilą coraz więcej. Potrzeba nam czasu na przemyślenia, na rozmowę z samym sobą.

      Usuń
  8. I chyba tego mi brauje - biegu - ale takiego tylko dla mnie, tego którego to ja znam metę a nie inni. Zakrętów, które przyspieszą bicie serca, bo chyba mknę przed siebie mając przysłowiowe klapki na oczach. Czas leci, kilometry też a ja nie widzę tego co obok, nie mam czasu, żeby się zachwycić czy nawet ponarzekać.
    Czasami potrzebujemy impulsu by coś zrobić i chyba niespodziewanie dla mnie samej dostałam go akurat tutaj.
    Tylko żebym rano pamiętała o tym jeszcze. Żeby to nie uciekło jak każdy ostatni sen...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Więc może trzeba stworzyć do niego warunki? Każdy bieg, każdy wyścig, powinien mieć jakąś metę. Taki punkt, za którym coś czeka, coś ważnego. A my (ludzie) często tak bardzo skupiamy się na tym, by przetrwać ten proces podążania do jakiegoś celu, że nagle przestajemy go dostrzegać. A po co biec na oślep? Możemy sobie narobić tym krzywdy. Bo niby idziemy naprzód, ale skoro to droga donikąd, to równie dobrze możemy się zatrzymać, na to samo wyjdzie. I chociaż stagnacja nigdy nie jest dobra, to chwila odpoczynku pozwala wszystko przemyśleć. Ty dotarłaś do tego postoju, wykorzystaj go. Na przemyślenia, na szczere rozmowy, na rozpatrzenie alternatyw, a może na to, by dostrzec coś nowego, czego w tej chwili nie widzisz? Lub stworzyć kolejną możliwość. Nie wszystkie na nas czekają, niektóre tworzymy sami. Trzeba tylko znaleźć w sobie odwagę.

      Jeśli znalazłaś tutaj ten impuls - tym bardziej się cieszę że do mnie trafiłaś. Pewnie nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak budujące są Twoje słowa. Bo ja tutaj jestem, pewnie bez Was też bym była, gdzieś po cichu. Ale świadomość tego, że te słowa do kogoś trafiają, że są w stanie komuś pomóc, zmotywować... jest naprawdę niesamowita.

      Usuń
  9. Sny się ponoć spełniają, kiedy człowiek bardzo pragnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak słyszałam. Ale nie wskrzeszają, niestety. :)

      Usuń
    2. O tym nie pomyślałam...

      Usuń
    3. W porządku. Będą inne szczęśliwe momenty. :)

      Usuń
  10. Sny mają różne oblicza...dobrze, że Twój sen był tak piękny ;)
    (http://cisza-jak-ta.blogspot.com/)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękny. Choć dużo w nim tęsknoty.

      Usuń
  11. Piękny sen, mi zazwyczaj śnią sie tylko głupoty...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wierzę w symbolikę nawet w tych pozornych głupotach. Trzeba te sny tylko przeanalizować.

      Usuń
  12. sny są pięknem. są ucieczką dla nas. chociaż częściej powodują łzy, że nic nie jest prawdziwe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba tak... chociaż ja już chyba nauczyłam się odbierać je w inny sposób.

      Usuń
  13. Kim jest ta dziewczynka?

    PS. Dawno mnie tu nie było... I powiem szczerze, że brakowało mi tej lekkości z jaką piszesz...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Małą Alien.

      Myślałam o Tobie ostatnio!

      Usuń
    2. Często wracasz myślami do dzieciństwa?

      O proszę :) Jaka jestem lekka na wspomnienia :) Bardzo mi miło Kochana, też o Tobie czasami myślę, prawie mnie nie ma, ale pamiętam.

      Usuń
  14. Zielony... Ty to widzę jak ja uwielbiasz zielonookich mężczyzn :p
    A sen piękny... a ta osoba chyba mocno zagniezdziła się w Twojej podświadomości, skoro odwiedza Cię w Twoich snach.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem czy uwielbiam zielonookich mężczyzn, aczkolwiek mam sentyment do jednych zielonych tęczówek, którego nigdy się nie wyzbędę. Tak, zagnieździł się w nich. I jeden i drugi tak naprawdę, z tego samego i zupełnie różnych powodów zarazem.

      Usuń
    2. Rozumiem. Ale wiesz, to nawet dobrze, że masz ten sentyment, bo pewnie wiąże się on z jakimiś pięknymi wspomnieniami, skoro aż tak bardzo się on w Tobie zakorzenił. Myślę, że opcji wyzbywania się go nie trzeba nawet brać pod uwagę.
      Zagnieździli się i chyba jest i tak dobrze, że w ogóle nie chcę Cię opuszczać, nawet na cza snu.

      Usuń
  15. Takie sny są piękne i osobiście uważam je za bardzo symboliczne. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też. A teraz szeroko uśmiecham się do siebie i myślę, że więcej tu dosłowności niż symboliki, choć sen się nigdy do końca nie spełni. ;)

      Usuń
    2. Najważniejsze, że mimo wszystko przywołuje uśmiech... ;)

      Usuń
  16. Rozmarzyłam się... Cudowny sen. ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. wierzysz ze sny są na odwrót ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie. Wierzę w symbolikę, w ukryte znaczenia, w drugie dno. I w to, że sny (choć nie zawsze dosłownie) są odzwierciedleniem naszych pragnień i lęków.

      Usuń
  18. Po takich snach mam zazwyczaj dobry humor cały dzień :) nawet jeśli pozostają tylko w sferze nierealnych marzeń.

    OdpowiedzUsuń