30 listopada 2013

W niespełnieniu.

Chciałabym, żeby ktoś przyszedł i podniósł mnie z podłogi. Bo leżę na niej i siedzę na zmianę, wpatrując się w ścianę czy sufit, już od dłuższego czasu. Wsłuchuję się w dźwięki. Łzy płyną po twarzy. Sparaliżowało mnie i nie umiem się ruszyć. Nawet ręką. Trwam, istnieję, ale dzisiaj absolutnie nie żyję. Po prostu mi się nie chcę. Nie chcę mi się być silną, nie chcę mi się uśmiechać. Chcę mi się tylko spać. Przytuli się i zasnąć. Do poduszki. Dziś już tylko do poduszki...

miałam z Tobą porozmawiać w ten weekend... 
bo on jest tym ostatnim...
gdzie jesteś?

34 komentarze :

  1. Z miłą chęcią bym Cię podniosła, ale sama leżę. Zresztą, chyba tylko jedna osoba mogłaby Cię "naprawdę" podnieść.

    Raz na jakiś czas możemy być bezradni wobec świata...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mnie nie o jego nieobecność chodzi w tym pozornym upadku. Jestem po prostu zmęczona. I nawet to, że on wczoraj niemalże dosłownie podniósł mnie z tej podłogi nie sprawia, że dziś nie mam ochoty znów się na niej położyć...

      Tak, chyba tak.

      Usuń
    2. Strachem, niepewnością, trochę pracą, ludźmi, domem... Życiem.

      Usuń
    3. Ależ ja Cię teraz doskonale rozumiem...

      Usuń
    4. To niedobrze... trzymasz się?

      Usuń
  2. Tak mam za każdym razem pod koniec tygodnia ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja w każdy czwartek właściwie, wtedy zmęczenie jest największe. W piątek pociesza mnie myśl, że następnego dnia nie muszę już wstawać ;D

      Usuń
    2. W sumie, to jest to trochę pocieszające ;D

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. Wstałam już, jakoś.

      Usuń
    2. Cieszę się. I jak jest?

      Usuń
    3. Trzeba oswoić się z powierzchnią?

      Usuń
    4. W życiu. Trzeba stabilniej stanąć na nogach :)

      Usuń
    5. Powodzenia. Mam nadzieję, że jak najszybciej się to uda.

      Usuń
  4. Weekend jeszcze się nie skończył, kto wie, może jeszcze z Nim porozmawiasz?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ciężko mi się zebrać, nawet jeśli rozmawiam z nim niemalże bez przerwy.

      Usuń
    2. Co powoduje w Tobie te opory?

      Usuń
    3. To trudny temat. Dla mnie też, ale przede wszystkim dla niego.

      Usuń
    4. Rozumiem... Czasami takie wątki są naprawdę wielkim ciężarem dla człowieka.

      Usuń
    5. Są. Czas mi przelatuje przez palce, a nie umiem zadać kilku pytań...

      Usuń
  5. Nigdy ich nie ma, kiedy powinni..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasem się zjawiają...

      Ale z tym pozornym upadkiem to nie o niego mi chodziło. Nie o jego nieobecność, może tak.

      Usuń
  6. Mam ochotę wyciągnąć do Ciebie rękę, a potem przytulić.

    OdpowiedzUsuń
  7. Chętnie bym Ci pomogła, ale kto pomoże mnie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zrobiłabym to, gdyby się tak dało.

      Usuń
    2. I tak sobie poradzimy. Jak zawsze. :)

      Usuń
    3. W to nie wątpię. Byle nie jakoś, a dobrze. :)

      Usuń
  8. kurwa Alien. opisałaś mój dzisiejszy dzień.

    OdpowiedzUsuń
  9. Podpisałabym się pod tym rękoma, nogami, wszystkimi częściami ciała, ale nie chce mi się żyć. Nie chce mi się ruszyć, idealnie Cię rozumiem.

    OdpowiedzUsuń