Nie pamiętam kiedy ostatnio miałam przed sobą komputer (w domu). W gruncie rzeczy to nie pamiętam, kiedy ostatnio miałam czas dla siebie (w domu). Przestałam zauważać jak bardzo razi mnie stwierdzenie w domu w kontekście tego miejsca, bo kilka miesięcy temu doba stała się nieco za krótka. A mnie jest z tym zadziwiająco dobrze. Wróciłam do szpilek, z dnia na dzień mam wrażenie coraz wyższych. Wróciłam do kawy, tradycyjnie około dziesiątej. Nad stosem papierów, kalkulatorem i masą wyliczeń, których chyba nikt do końca nie rozumie. Złożyłam podanie o rozwiązanie umowy za porozumieniem stron, którego nie przyjął, bo chce mnie tu mieć, zwłaszcza teraz. Nie złożyłam wymówienia, bo tamto poczeka. Teraz tylko rozmawiają za moimi plecami, z uśmiechem na ustach kłócąc się między sobą pomiędzy jednych "moja", innych "nasza", a ja z dnia na dzień, im bliżej końca, uświadamiam sobie, że jestem w dobrym miejscu. Nie mówię tu o rzeczach tak prywatnych, choć emocjonalności, jaką wypełnione jest to miejsce, nie mogę nazwać mniej prywatną. Rzecz w tym, że kilka lat temu ktoś mnie prosił o post o życiu na wysokich obrotach, o biurze na ostatnim piętrze i bieganiu w szpilkach. O biurku pełnym wyliczeń, o ludziach współdzielących uśmiech. I chociaż wtedy to miałam... dzisiaj mam tego więcej. Choć ostatnie piętro nie jest tym jedenastym w Marszałkowskim, choć nie kończę szesnastogodzinnego dnia pracy wypadem na piwo z całym biurem. Ale czuję się właściwym człowiekiem na właściwym miejscu, choć jest tyle rzeczy, których jeszcze nie wiem, a chcę się nauczyć.
Ten rok jest ciężki. Ciężki w domu, ciężki w rodzinie. Dwa puste miejsca przy wigilijnym stole, które w nas, w środku, puste nigdy nie będą. Druga czerń zaczęta po pierwszej nieskończonej. Sny, które (na szczęście) już nigdy się nie spełnią.
I trochę dziwnie się czuję, mówiąc to w takich momentach, ale... jest naprawdę dobrze. Choć brakuje mi czasu na wiele rzeczy, które chciałabym robić. Jak na przykład powroty tutaj, do Was.
/ P.S. Nie jestem pewna czy to miejsce jest tym, w którym mówi się w ten sposób.
Ale może w tej formie prościej będzie mi tu czasem coś napisać.
Ale może w tej formie prościej będzie mi tu czasem coś napisać.
Co u Was?